Logo Przewdonik Katolicki

Nowy Górecki!

Natalia Budzyńska
Fot.

Prawykonanie IV Symfonii Henryka Mikołaja Góreckiego było najbardziej wyczekiwanym wydarzeniem w świecie muzycznym. Cztery lata po śmierci kompozytora utwór po raz pierwszy wykonała londyńska orkiestra pod batutą Andreya Boreyki.

W chwili śmierci Henryka Mikołaja Góreckiego wydawało się, że IV Symfonia, nad którą pracował przez ostatnie lata, pozostała nieukończona. Jej prawykonanie było planowane na 17 kwietnia 2010 r. w Royal Festival Hall w ramach Polska!Year, lecz nie doszło do skutku, ponieważ z powodów zdrowotnych kompozytor nie dokończył dzieła. Zmarł 12 listopada 2010 r. Przez jakiś czas sądzono, że IV Symfonii nie usłyszymy. Jednak córka Góreckiego odnalazła partyturę – gotową, choć w zapisie tzw. skróconym, czyli w postaci wyciągu fortepianowego z zaznaczonymi precyzyjnie dyspozycjami dotyczącymi orkiestracji oraz oznaczeń dynamiki i tempa. Nad tą symfonią Górecki pracował wiele lat, a po międzynarodowym sukcesie III Symfonii melomani nie mogli się doczekać nowego utworu symfonicznego. Pytania nasuwały się same: czy nowy utwór powtórzy fenomen III Symfonii?

 

Fenomen Trzeciej

„Symfonia pieśni żałosnych” w latach 90. XX w. przeszła do historii popkultury, czego nie udało się żadnemu utworowi muzyki klasycznej współczesnej i dawnej. Płyta wydana przez amerykańską firmę Elektra Nonesuch osiągnęła nakład ponad miliona sprzedanych egzemplarzy. To jest wynik rzadko osiągany nawet przez wykonawców muzyki pop. Zresztą na listach przebojów dystansowała przeboje gwiazd popowych. Angielskie radio „Classic FM” nadawało III Symfonię na okrągło – bo takie było żądanie słuchaczy. Anegdotami stały się opowieści o kierowcach tirów, którzy wzruszeni zatrzymywali się na poboczach, czy gospodyniach domowych do głębi poruszonych muzyką Góreckiego. Ciekawe, że wydarzyło się to wszytsko aż 16 lat po napisaniu dzieła. III Symfonia podzieliła krytyków Warszawskiej Jesieni w 1977 r. Połowa sali obwołała Góreckiego geniuszem, połowa dyletantem. Pojawiły się nawet głosy posądzające go o niemoc twórczą czy złośliwe komentarze mówiące o nawrocie do „prymitywnej tonalności”. Co przyczyniło się do tego fenomenalnego sukcesu Góreckiego? Takie dzieło zdarza się raz na sto lat – trafia dokładnie w potrzeby i tęsknoty człowieka. Minimalistyczna III Symfonia stała się syntezą oryginalnego stylu Góreckiego. Ale po wielkim sukcesie kompozytor niemal zupełnie zamilkł. Nawet III Kwartet smyczkowy napisany dla Kronos Quartet trzymał przez dziesięć lat w szufladzie.

 

Niepokojąca Czwarta

Do napisania kolejnego utworu symfonicznego zainspirował Góreckiego Andrzej Wendland, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Indywidualności Muzycznych Tansman w Łodzi. Ale oficjalne zamówienie złożyły przy wsparciu Instytutu Adama Mickiewicza trzy instytucje: Los Angeles Philharmonic, seria koncertowa „ZaterdagMatinee” Concertgebouw w Amsterdamie oraz London Philharmonic Orchestra. Symfonia, nad którą Górecki pracował kilka lat, została opatrzona tytułem Tansman Epizody, prawdopodobnie jako owoc wielu rozmów z Andrzejem Wendlandem na temat tego polskiego kompozytora, który uważany jest za niekwestionowanego współtwórcę neoklasycyzmu w muzyce światowej. Wendland regularnie ponawiał próby namówienia Góreckiego do napisania utworu, który nawiązywałby do postaci i twórczości Tansmana. Z tych wieloletnich rozmów narodziła się IV Symfonia, a o postępach pracy nad nią informował Andrzeja Wendlanda. W ostatnim liście do niego Górecki pisał: „(…) na razie utwór istnieje jeszcze jako wyciąg fortepianowy (nie zrobiłem jeszcze partytury – chorowałem, choruję), mam jednak nadzieję, że wnet uporam się z tą robotą. Będzie to – jak Panu wiadomo – moja IV Symfonia z podtytułem Tansman Epizody na wielką orkiestrę z organami i fortepianem obbligato. To byłoby na dziś”. Kompozytorowi nie udało się swego dzieła dokończyć – utwór pozostawił w formie skróconej partytury. W ostatnich latach życia powiedział swemu synowi, Mikołajowi Góreckiemu, że to będzie jego zadanie: dokończyć IV Symfonię, napisać orkiestrację i doprowadzić do prawykonania. O swoje pracy syn opowiedział w książce wydanej w zeszłym roku pt. Górecki. Portret w pamięci. Prawykonanie miało miejsce 17 kwietnia 2014 r. w Royal Festival Hall w Londynie, zagrała London Philharmonic Orchestra pod batutą polsko-rosyjskiego dyrygenta Andreya Boreyki. Publiczność doceniła utwór owacjami na stojąco. Kompozycja składa się z czterech części, a motywem przewodnim jest pięciodźwiękowy temat główny wywiedziony z liter imienia i nazwiska Aleksandra Tansmana. Dzieło w ciągu 38 minut przechodzi liczne metamorfozy: raz jest to muzyka niemal kontemplacyjna, a zaraz potem mroczna, przykra, złowieszcza, momentami wręcz jarmarczna. Krytycy nie są zachwyceni, mówią o podzielonej narracji, która zaburza dramaturgię całości. Takie poszatkowanie typowe jest dla muzyki filmowej i charakterystyczne dla twórczości syna kompozytora, Mikołaja. Jednak mimo wszystko utwór zapada w pamięć, niepokoi, jest zupełnie inny w charakterze od czystego piękna III Symfonii.

Po prawykonaniu w Londynie IV Symfonia wyruszy w świat. Przed nami wykonania w Los Angeles i Amsterdamie i za rok (w maju 2015) w Polsce.

Prawykonania można wysłuchać na stronie www.theguardian.com

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki