Logo Przewdonik Katolicki

Warto żyć

Katarzyna Jarzembowska
Fot.

Od siedemdziesięciu do nawet stu osób korzysta z zaproszenia, które Caritas Diecezji Bydgoskiej kieruje do osób ubogich i bezdomnych. Cykliczne spotkania wypełniają Eucharystia, modlitwa, konferencja, medytacja oraz wspólny posiłek.

Działania organizacji pomocowej funkcjonującej pod auspicjami Kościoła nabrały szczególnego znaczenia w okresie Wielkiego Postu. – Za nami dziesięć lat posługi w strukturach młodej diecezji bydgoskiej. Przed nami kolejna dekada trudnych wyzwań, których efektem – bardzo w to wierzę – będzie stworzenie domu dla osób bezdomnych, samotnych, potrzebujących pomocy – powiedział ks. prałat Wojciech Przybyła.

 

Caritas - duszpasterstwo miłości

Wspólnoty, które opiekują się osobami bezdomnymi, działają od wielu lat. Czynią to poprzez ewangelizację, próbując niejako towarzyszyć w wyjściu z bezdomności, w pokazywaniu drogi. Teraz przyszedł czas na jeszcze większe konkrety. – Caritas jest naturalnie wpisana w takie duszpasterstwo. Obok każdorazowego dożywiania potrzebujących, bezdomnych, otworzyliśmy również naszą kaplicę, aby w co drugą środę razem stawać najpierw przy ołtarzu Chrystusa, a później spożyć wspólną kolację – dodał dyrektor diecezjalnej Caritas.

Są już pierwsze efekty działania Ducha Świętego. Kilka osób postanowiło radykalnie zmienić swoje życie, czyli wyjść z bezdomności. Poprosiły także Caritas, aby w tym procesie im towarzyszyła. – Cztery osoby przyjęliśmy na zasadzie wolontariatu. Mieszkają, pracują, służą swoją osobą innym potrzebującym, którymi opiekuje się Caritas. Chcemy w takiej formie rozpropagować nasze działanie, czyli przewodnictwo duchowe, wsparcie materialne, szukanie miejsc pracy czy pomoc w założeniu spółdzielni. Zależy nam, aby te osoby znalazły nowy kierunek – stwierdził ks. prałat Przybyła.

Dom, który w przyszłości zamierza wybudować Caritas, ma stać się miejscem miłości i miłosierdzia. Będą go prowadzić sami mieszkańcy. – Świeckie ośrodki, które istnieją w Bydgoszczy, nie spełniają w stu procentach swoich zadań, ponieważ zajmują się tylko obszarem materialnym. Nie oferują pomocy duchowej. Brakuje towarzyszenia bezdomnym i potrzebującym w przestrzeni sakramentalnej. My taką potrzebę widzimy i w tę stronę pragniemy pójść - zakończył dyrektor Caritas.

 

Wyjątkowi dla Boga

Duszpasterzem, który od dłuższego czasu angażuje się w posługę wśród bezdomnych i ubogich, jest ks. Maciej Kulczyński z bydgoskiej parafii Świętych Polskich Braci Męczenników. – Na pewno jest wiele osób, które wspierają bezdomnych w sposób materialny. Mamy Caritas czy zgromadzenia zakonne. Jednak oprócz ciepłych posiłków musimy zaoferować coś więcej. Coś, co jest dla potrzebujących najważniejsze. Człowiek, który traci szacunek u innych przez to, że się w swoim życiu pogubił, traci również szacunek do samego siebie. Dlatego istnieje potrzeba przywracania bezdomnym świadomości, że są kimś wyjątkowym dla Boga – powiedział.

Kapłan jest świadkiem wielu ludzkich dramatów, dla których często jedynym lekarstwem jest nawrócenie, przylgnięcie do Boga. – Bezdomni nie zawsze pragną pomocy materialnej. W swojej codzienności szukają również Chrystusa. To jest piękne uczucie. Dziękuję Bogu, że mogę im towarzyszyć. Zaczęliśmy spotykać się z tymi ludźmi w gronie przyjaciół, rozeznając ich potrzeby. Odkrywaliśmy, że Bóg ma pewien plan wobec nich, a także wobec nas. Na bydgoskich Piaskach przyjął nas ks. prałat Michał Andrzejewski. Najpierw było kilka osób, potem coraz więcej, aż z pomocą przyszła Caritas Diecezji Bydgoskiej. Wszyscy połączyliśmy siły, a owocem jest to duszpasterstwo.  Na pierwszym miejscu stawiamy odnalezienie Boga, swojej godności i tożsamości – dodał ks. Maciej Kulczyński. 

W spotkaniu modlitewnym przy ulicy Cienistej uczestniczył Przemysław z Bydgoszczy. – Moje życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Straciłem pracę, potem rodzinę, wylądowałem na ulicy... Nie jest łatwo. Jednak tu otrzymuję wsparcie, dobre słowo, radę. Bezdomność jest nową drogą, a przede wszystkim nową szkołą życia. To trzeba przeżyć. Najważniejsza jest w tym krzyżu pomoc duchowa. Ja wierzę. Wiara jest wielką siłą i wsparciem. Pomaga wszystko odbudować – powiedział.

Z kolei Marek znalazł się w tym miejscu ze względu na problemy rodzinne. – Rozstałem się z żoną i wszystko się rozleciało. Caritas zapewnia mi mieszkanie w zamian za posługę wolontariusza. Trwa to już kilka miesięcy i z każdym dniem jest coraz lepiej. Mam stałe zajęcie i staję na nogi. Dzięki temu nie jestem osobą bezdomną, która włóczy się po ulicach. Innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, radzę, aby próbowali wejść na właściwą drogę. Najważniejsza jest wiara we własne siły – zakończył.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki