Logo Przewdonik Katolicki

Typowe problemy

Bogna Białecka
Fot.

Młodzi rodzice są najczęściej optymistyczni i pełni zapału. Mamy wizję, jak chcemy wychować swoje dzieci, wiemy, czego unikać. Jakie pułapki czekają na każdego z nas?

Moją intencją nie jest zniechęcanie czy pozbawianie optymizmu młodych rodziców. Z jednej strony patrząc na swoje doświadczenie jako mamy czwórki dzieci, z drugiej obserwując sprawy, z jakimi rodzice zgłaszają się do psychologów czy pediatrów, widzę kilka problemów, które pojawiają się najczęściej. Wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać, niż naprawiać, stąd kilka słów na ten temat.

 

Negatywny program wychowawczy

Polegamy na swoich intuicjach rodzicielskich, jeśli chodzi o wychowanie dzieci. Jeśli nasi rodzice byli dobrymi wychowawcami, tym lepiej dla nas, mamy dobre wzorce. Niestety, najczęściej świeżo upieczona mamusia i tatuś mają raczej w głowie listę rzeczy doświadczanych w dzieciństwie, których chcieliby zaoszczędzić swoim dzieciom. Trudno jest wychowywać dzieci, jeśli mamy  negatywny program wychowawczy (wiem, czego nie chcę robić), tym bardziej że w sytuacjach stresu mamy tendencję do powielania wzorców z domu. Jak to określiła pewna dziewczyna: „Gdy syn zaczął do domu przynosić niemal same jedynki, zobaczyłam, że zachowuję się jak moja własna matka. Czuję się bezradna i załamana, bo wiem, że to, co robiła moja mama, nie pomaga”.

 

Pozostawianie problemów bez prób naprawy

Wielu rodziców miesiącami, a nawet latami toleruje pojawiające się problemy. Stwierdzamy, że nie da się ich naprawić, że lepiej je zignorować, że może same znikną. W ten sposób doświadczamy długotrwałej frustracji. Typowe przykłady to problemy z zmuszeniem dzieci do spania, ataki histerii, pozostawianie po sobie przez dziecko bałaganu w kuchni, łazience, pokoju. Być może nawet kilka razy próbowaliśmy coś z tym zrobić, ale nie przynosiło to efektu, więc daliśmy sobie z tym spokój. Rzeczywiście, pozbycie się takich problemów wymaga najczęściej ciężkiej pracy. Istnieje naprawdę sporo poradników i choć są one różnej jakości, proponuję wypróbowywać różne metody dyscyplinowania dzieci. Przy ocenie bierzmy pod uwagę, dlaczego wydaje nam się, że jakaś metoda wychowawcza może lub nie może pomóc. Czy przekreślamy jakiś pomysł, bo wydaje się wymagać wiele czasu i wysiłku (czyli odrzucamy go wskutek lenistwa), czy na przykład dlatego, że przypomina nam nieskuteczną metodę stosowaną przez naszych rodziców, gdy byliśmy mali? To ostatnie może być zwodnicze. Wypróbujcie jakąś metodę – tak przez kilka tygodni, konsekwentnie. Dopiero potem będziecie mogli ocenić jej przydatność.

 

Z igły widły, z wideł igła

Zanim zaczniemy coś naprawiać, warto wiedzieć, czy jest to duży problem, mały problem czy żaden. Czy jest dużym problemem, gdy – twoje półtoraroczne dziecko nie potrafi usiedzieć na miejscu i wszędzie biega, wspina się? Czy jest dużym problemem, gdy twój trzylatek od czasu do czasu przeżywa napady histerii? Czy jest dużym problemem, gdy grzeczny do tej pory nastolatek zaczyna coraz więcej czasu spędzać poza domem? Zasadniczo, w każdym z tych przypadków nie mamy do czynienia z wielkim problemem, tylko z typowym dla danego wieku, etapu rozwojowego zachowaniem. Dlatego warto czytać książki dotyczące rozwoju dziecka, tak by wiedzieć, jakie zachowania są typowe dla danego wieku (i płci), a jakie powinny wzbudzać w nas czujność. Nie zawsze jest to intuicyjne. Pięciolatek z zainteresowaniem oglądający swoje genitalia to norma, pięciolatek namawiający koleżanki na pokazywanie części intymnych może wykazywać zwykłą ciekawość różnicami płci (typową dla jego wieku) lub zainteresowanie to może być wynikiem przedwcześnie rozbudzonej seksualności, np. pod wpływem obejrzanej gdzieś pornografii. To jest trudniejsze do oceny. Warto w takich wypadkach szukać źródeł rzetelnych informacji, by nie zamartwiać się bez potrzeby zachowaniami normalnymi dla danego etapu rozwoju lub nie ignorować rzeczywistych, dużych problemów.

 

Nierealistyczne oczekiwania

Może podam przykład oczywisty. Dumna jak paw z czteroletniego synka, któremu udało się bez marudzenia przesiedzieć całą Mszę św., zostałam po wyjściu z kościoła obsztorcowana przez pana siedzącego za nami. Bardzo mu się nie podobało, że syn pokładał się na ławce (choć nie hałasował) i leżał na niej nawet w czasie Przeistoczenia. Jak na czterolatka zachowanie to było dużym sukcesem, niestety sąsiad z ławki miał nierealistyczne wobec niego oczekiwania. Tutaj znowu przydaje nam się znajomość etapów rozwoju dzieci, połączona z mądrym rozeznaniem, że podręczniki przedstawiają średnią. Nasze dziecko może być w pewnych obszarach bardziej rozwinięte, w innych poniżej średniej. Nie stawiajmy mu wymagań „z górnej półki” rozwojowej. Czytający samodzielnie pięciolatek? Rzecz możliwa, ale nieczęsta. Mając wygórowane oczekiwania, sami sobie stwarzamy problemy i niepotrzebnie siebie i dziecko frustrujemy.

 

Niekonsekwencja

Wspomniałam wcześniej już o jednym aspekcie tego problemu, to znaczy sytuacji, gdy zbyt wcześnie się poddajemy i porzucamy próby rozwiązania problemu czy na przykład dyscyplinowania dziecka. Druga sprawa z tym związana to niespójność między rodzicami w wychowaniu. Wspólny front jest naprawdę ważny. Jeśli dziecko uczy się, że decyzja taty może zostać podważona przez mamę lub na odwrót, szybko zaczyna wykorzystywać to, by manipulować rodzicami w celu uzyskania tego, co chce (a co niekoniecznie będzie dla niego dobre). Jest z tym związane ważne zadanie – jeśli macie problemy małżeńskie – dzieci stają się dla was narzędziem walki z drugą osobą. Dlatego dbajcie o jakość relacji między wami, jako mężem i żoną, i ustalajcie też wspólnie zasady i reguły domowe.

 

Brak jasnych zasad, ograniczeń

Dzieci naprawdę potrzebują jasnych zasad. Potrzebują metaforycznego płotu, który wyznacza granice – tu się wolno bawić, tam już nie, tu jest dobro, tam zło. Szczególnie dla małych dzieci bardzo ważne są stałe punkty dnia. Stałe, jasne zasady, ograniczenia i rutyna dają im poczucie bezpieczeństwa. Owszem, trzylatek w okresie budowania poczucia własnej tożsamości i autonomii będzie te ograniczenia testował (czy aby na pewno nie wolno), a jeszcze silniej będzie to robił nastolatek, jednak jest to dzieciom bardzo potrzebne. Kiedyś ktoś to określił: „potrzebuję płotu między dobrem a złem, by móc się określić. Nawet jeśli przeszedłem na stronę zła, przynajmniej wiem, gdzie się znajduję, wolność bez granic sprawia, że nie wiem, kim jestem”.

 

Odgrywanie się

Synek po raz dziesiąty zbił kubek. Wie dokładnie, co ma robić, czego nie, a i tak broi. Denerwujesz się go granic. Masz ochotę odegrać się czy przynajmniej solidnie nawrzeszczeć. Problem polega na tym, że robi się z tego błędne koło. Dziecko łobuzuje, a ty krzyczysz. Robert MacKenzie (psycholog, autor książki Uparte dzieci) opisuje to jako „taniec rodzinny”, który polega na tym, że zostajemy złapani w błędne koło destrukcyjnych wzorców reakcji. Dziecko zachowuje się źle, by przyciągnąć uwagę, rodzic tej uwagi udziela (w negatywny sposób), co z kolei powoduje, że nie ma sił, by udzielić dziecku uwagi, gdy zachowuje się ono dobrze. Błędne koło złego zachowania, odgrywania się powoduje, że czujemy się coraz bardziej bezradni. Dlatego zamiast nieustannych walk warto nauczyć się bardziej efektywnych sposobów dyscyplinowania.

 

Upieranie się przy metodach nieefektywnych

Ostatni z częstych błędów jest odwrotnością drugiego, gdy poddajemy się zbyt szybko. Jeśli konsekwentnie przez dłuższy czas stosujemy jakąś metodę wychowawczą (przez miesiąc co najmniej) i nie przynosi żadnych rezultatów – jest to jasny sygnał, że nie jest efektywna. Nawet jeśli działa wobec innych dzieci. Najwyraźniej nie to miejsce, nie to dziecko, nie ten rodzic, nie ten wiek. Nie musi to oznaczać, że metoda jest bez sensu, jednak nie przystaje do naszej konkretnej sytuacji.

 

Nawet doświadczeni rodzice, z wieloma dziećmi, mogą odnaleźć się w którejś z kategorii błędów (przynajmniej od czasu do czasu). A zatem warto zrobić krótki „rachunek sumienia” i zastanowić, co możemy zrobić, by pomóc sobie samemu być lepszym rodzicem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki