Logo Przewdonik Katolicki

Pocałunek Judasza

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Przystąpił do Jezusa, mówiąc: Witaj, Rabbi!, i pocałował Go. A Jezus rzekł do niego: Przyjacielu, po coś przyszedł? (Mt 26, 4950).

Przystąpił do Jezusa, mówiąc: „Witaj, Rabbi!”, i pocałował Go. A Jezus rzekł do niego: „Przyjacielu, po coś przyszedł?” (Mt 26, 49–50).

W ciemną noc, przez Ogród Oliwny, zwany po aramejsku Getsemani („tłocznia oliwy”), kroczy Judasz, uczeń noszący przydomek Iskariota, oznaczający być może człowieka z Kariotu, miasteczka na południu Ziemi Świętej, lub – według różnych interpretacji badaczy Pisma Świętego – stanowiący zniekształcenie łacińskiego terminu sicarius, którym Rzymianie określali zbuntowanych przeciwko ich władzy, albo pochodzący od ish-karja, czyli „człowieka fałszywego”, co mogło być pejoratywnym przezwiskiem nadanym mu później. Na jego słynny pocałunek, który stanie się symbolem zdrady, Pan Jezus, wedle Ewangelii św. Łukasza, odpowiada ze smutkiem: „Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?” (22, 48).

Mateusz natomiast odnotowuje jedynie suchą reakcję Chrystusa. Po grecku mamy tylko: ef ho parei , co oznacza „po coś przyszedł”, a w praktyce: „rób, co postanowiłeś”. Jednak to zdanie, podobne do tchnienia, poprzedzone jest gorzkim hetaire, „przyjacielu”. Ewangelista wspomni przecież o nieoczekiwanym finale tego gestu, który nastąpi niewiele godzin po zwięzłym dialogu między byłym uczniem a jego Nauczycielem: Judasz bowiem, zwróciwszy zleceniodawcom zapłatę za zdradę, przejęty wyrzutami sumienia, powiesi się (27, 5).

Iskariota przeżył być może rozczarowanie co do swych marzeń o pójściu za politycznym mesjaszem, który wyzwoli naród spod cesarskiego ucisku, i dlatego zdradził Jezusa, choć na koniec doznał jakiegoś wewnętrznego wstrząsu. My zaś postawmy tu pytanie o wydźwięku bardziej teologicznym. Jeśli zdrada była wpisana w plan Boga obejmujący śmierć Jego Syna dla naszego zbawienia, to jaka odpowiedzialność może ciążyć na tym, kto musiał stać się narzędziem jego realizacji. Czyż nie są prawdą słowa Jezusa: „Nikt z nich [uczniów] nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się wypełniło Pismo” (J 17, 12)?

Jest to bardzo delikatna kwestia. Z jednej strony mamy do czynienia z wolnością Boga, który działa w historii świata, z drugiej – z osobistą wolnością Judasza. Na tę drugą naciska w Judaszu szatan, co podkreśla sam Jezus: „Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem”, jak czytamy w Ewangelii wg św. Jana (6, 70). Ten sam ewangelista zauważa, że w czasie Ostatniej Wieczerzy w Wieczerniku „diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty (…) wstąpił w niego szatan” (13, 2.27), i sugeruje, że źródłem zdrady była chciwość (12, 4–6). Wola Judasza nie była więc ograniczona, działał zgodnie z nią, ulegając diabelskiej pokusie.

Jak natomiast przejawia się wolność Boga wyrażona w słowach „aby się wypełniło Pismo” wypowiedzianych przez Jezusa, by przenieść fakt zdrady na inny wyższy poziom? To sformułowanie ma na celu potwierdzenie, że nawet ludzka wola ze swoimi szaleństwami i niegodziwościami może zostać wpisana w plan Boży. Judasz świadomie i dobrowolnie wybiera zdradę, idąc za podszeptem szatana, a Bóg włącza ten niegodny uczynek człowieka w swój wolny i skuteczny plan zbawczy. Bóg nie przeciwstawia się więc wyborowi zdrajcy; respektuje go i nie blokuje, lecz wprowadza go do planu zbawienia, który wypełni się w śmierci Chrystusa. 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki