Judasz i Piotr

Czy potrafię – jak Piotr – przeżywać swój grzech razem z Jezusem?
Czyta się kilka minut
Tradycyjna „tokarska bagnieć”. Wysokie palmy i procesja z figurą Jezusa wpisane są w kulturowy krajobraz Małopolski. Tokarnia, 13 kwietnia 2025 r. Fot. MAREK LASYK/REPORTER/East News
Tradycyjna „tokarska bagnieć”. Wysokie palmy i procesja z figurą Jezusa wpisane są w kulturowy krajobraz Małopolski. Tokarnia, 13 kwietnia 2025 r. Fot. MAREK LASYK/REPORTER/East News

Wchodząc w tajemnicę Wielkiego Tygodnia, otrzymujemy w opisie Męki Chrystusa zbiór wielkich tematów i zarazem egzystencjalnych wyzwań. Jeden z najtrudniejszych to temat zdrady. Opis Męki opisuje zdrady dwóch uczniów: Judasza i Piotra. Obaj byli blisko Jezusa, obaj zawiedli i stanęli wobec przepaści własnego grzechu. To, co stało się potem, wyznacza jednak dwie krańcowo różne reakcje na porażkę.

Historia Judasza tonie w mroku. Czy motywem jego działania była chciwość? Trzydzieści srebrników to zaledwie cena za martwego niewolnika – kwota niezbyt wygórowana, by wydać Mistrza. W Ewangelii św. Mateusza, zwracając się do Jezusa, Judasz nigdy nie używa tytułu „Pan”, zawsze mówi „Rabbi”. Jak gdyby nie chciał przyznać Jezusowi wyjątkowego miejsca. Decyzja zaś o wydaniu Jezusa jest podjęta przez niego bezpośrednio po namaszczeniu głowy Jezusa drogim olejkiem nardowym (por. Mt 26, 8–9). Być może zdrada tego jedynego nie-Galilejczyka w grupie uczniów Jezusa była zatem zdradą faryzeusza albo zeloty rozczarowanego Jezusem – wątpiącego w Jego mesjańską godność i/czy też kontestującego jakieś aspekty Jego działalności.

Jakkolwiek było, Judasz chce oddać otrzymane pieniądze, rzuca je w stronę przybytku świątyni i idzie się powiesić. Choć wyznał: „Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną”, jego uznaniu winy nie towarzyszy ufność w Boże miłosierdzie. Decyduje się sam sobie wymierzyć sprawiedliwość.

Inaczej reaguje Piotr. Jego porażka może wydawać nam się mniej poważna niż grzech Judasza. Nie zapominajmy jednak o pozycji Piotra we wspólnocie. Po potrójnym zaparciu się Mistrza płacze, a potem wraca szukać Go u grobu. Właśnie wydarzenie zdrady – które uczy Piotra pokory – przeżyte razem z Jezusem staje się podstawą budowania jego dojrzałości duchowej. Trzykrotne pytanie „Czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?” skierowane do Piotra po zmartwychwstaniu, aluzja do jego upadku, poprzedza powierzenie mu władzy pasterskiej (por. J 21, 15–19). Jak gdyby to właśnie doświadczenie zdrady i Bożego miłosierdzia było podstawą, na której da się zbudować dojrzałą troskę o innych.

Niech Wielki Tydzień będzie szansą, by uznać nasze przegrane i – jak Piotr – przynieść je do Jezusa.


Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według św. Mateusza

Jezusa postawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Tak, Ja nim jestem. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie? On jednak nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.

A na każde święto namiestnik miał zwyczaj uwalniać jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zgromadzili, spytał ich Piłat: Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby żądały Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: Którego z tych dwu chcecie, żebym wam uwolnił? Odpowiedzieli: Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? Zawołali wszyscy:  Na krzyż z Nim! Namiestnik powiedział: Cóż właściwie złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Na krzyż z Nim! Piłat, widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej narasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: Krew Jego na nas i na dzieci nasze.  Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj, Królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie. Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc tam, pilnowali Go. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża! Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Elí, Elí, lemá sabachtháni? To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: On Eliasza woła. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, nasączył ją octem, umocował na trzcinie i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: Zostaw! Popatrzmy, czy nadejdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy trzymali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym.

Mt 27, 11–54

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2026