Władza łagodności i ofiary

Bywa, że w misyjnym zapale o tym zapominamy i próbujemy narzucać Ewangelię ludziom, którzy do swojego „tak” wciąż dojrzewają, czasem do ostatnich chwil życia na ziemi.
Kraków
Czyta się kilka minut
Bp Damian Muskus OFM
Bp Damian Muskus OFM

Powinny nam dawać do myślenia okoliczności, w jakich mowa jest o królowaniu Jezusa. Jest to wyniesienie przez skrajne upokorzenie, wśród drwin, w osamotnieniu i cierpieniach. Ten opis jest przeciwieństwem ludzkich intronizacji, pełnych przepychu i manifestacji władzy. Jeszcze raz Bóg pokazuje, jak bardzo różna jest Jego droga od tego, co proponuje świat. To wyniesienie na krzyżu mówi nam też o tym, czego dotyczy realna władza Chrystusa. To nie jest władza przemocy, siły i przymusu. To władza łagodności i przyciągania. To nie jest władza przywilejów, ale ofiary bez granic.

Milczenie Jezusa budzi nasz wewnętrzny sprzeciw. Po ludzku trudno pogodzić się z faktem, że Ten, który stworzył człowieka – również podnoszących na Niego rękę żołnierzy – oddaje się bez protestu w ludzkie ręce i pozwala, by zadawano Mu ciosy, by Go wyszydzano i hańbiono aż po okrutną, upokarzającą śmierć przez ukrzyżowanie. Nie jest to jednak wezwanie do bierności wobec zła. Chrześcijaństwo nie polega na bezwolnej postawie wobec cierpienia ani na tym, by pozwalać na zadawanie ciosów i wyśmiewanie. Aby złożyć z siebie ofiarę, potrzebne jest poczucie sensu i własnej godności. Potrzebna jest zgoda i osobista decyzja. A to potrafi tylko ktoś, kto zna swoją tożsamość i potrafi kochać. Jak Jezus, Syn Boga. Jego milczenie nie jest wyrazem bierności, ale świadomej decyzji.

Są w Kościele ludzie, którzy z taką wizją królowania Jezusa – pokornego Sługi, łagodnego Baranka – nie chcą się pogodzić i ulegają pokusie posługiwania się Nim dla udowodnienia swojej rzekomej wyższości nad resztą świata. Żywe są pokusy używania Ukrzyżowanego do władzy nad drugim człowiekiem. Niekoniecznie chodzi tu o władzę polityczną czy pojmowaną w sensie społecznego znaczenia i prestiżu. Najczęściej chodzi tu o władzę nad ludzkim sumieniem, duchową władzę nad światem wolności drugiego człowieka. Nikt z nas nie jest wolny od takiej pokusy, bo nie ma w nas nieskończonej cierpliwości Boga, który czeka na ludzkie „tak” i nie wymusza go. To „tak” ma bowiem wartość tylko wtedy, gdy płynie z wolności i dyktowane jest przez miłość. A do niej nie da się nikogo przymusić. Bywa, że w misyjnym zapale o tym zapominamy i próbujemy narzucać Ewangelię ludziom, którzy do swojego „tak” wciąż dojrzewają, czasem do ostatnich chwil życia na ziemi.

Taką wewnętrzną wolność osiągnął na krzyżu człowiek, który przeszedł do historii jako Dobry Łotr. W obliczu śmierci stał ze świadomością popełnionego zła i z gorzkim poczuciem, że już za późno na to, by je naprawić. Mógł jedynie odpokutować za niegodne czyny i zapłacić za nie cenę śmierci w upokorzeniu i bólu. W ostatnich sekundach gasnącego życia widział jedynie swoje puste, splamione złem dłonie i miłosierne spojrzenie Jezusa. Miał też wybór. Mógł do końca się buntować, szydzić z Niewinnego i złorzeczyć światu, jak złoczyńca wiszący na krzyżu po drugiej stronie Jezusa. Ale mógł też pogodzić się z przegranym życiem, nie szukać na siłę usprawiedliwienia dla swojego postępowania i w pokorze uznać, że jest w Bożych rękach. W ostatnich chwilach życia zrozumiał, że tylko Jezus może mu pomóc przejść na drugą stronę, tak by ocalić duszę. Wraz z Nim trafił do raju nie z powodu swoich słów, nie dlatego, że próbował się wybielić w Jego oczach. Jego dusza została ocalona, bo zrozumiał, że zbawienie jest darmowe. Był gotów je przyjąć bez żadnych dodatkowych warunków i zasług. Trafił do raju, bo Jezus nie był mu obojętny, w przeciwieństwie do tych wszystkich gapiów, którzy na Golgocie „stali i patrzyli”. „On nic złego nie uczynił” – te słowa nie padły z ust przyglądającej się śmierci Jezusa gawiedzi. Wypowiedział je człowiek, który w ostatniej minucie życia, mimo przytłaczającej, rozpaczliwej perspektywy śmierci, odzyskał nadzieję.


Słowa Ewangelii według św. Łukasza   

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król żydowski».

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa».

Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze mną w raju».

Łk 23, 35–43

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2025