Logo Przewdonik Katolicki

Dziesięć lat intensywnej pracy

Marcin Jarzembowski
Fot.

Rozmowa o mijającej dekadzie funkcjonowania diecezji bydgoskiej, osiągnięciach i wyzwaniach oraz ostatniej wizycie polskich hierarchów w Watykanie - z biskupem ordynariuszem Janem Tyrawą.

Niedługo będziemy dziękować Panu Bogu za dziesięć lat istnienia diecezji bydgoskiej. Dekada to niewiele w historii całego Kościoła, ale jednocześnie wystarczający czas, by dokonać pewnego podsumowania. Jak patrzy Ksiądz Biskup na ten okres z perspektywy budowania od podstaw lokalnych struktur diecezji?

– Mija to dziesięciolecie egzystowania naszej diecezji, co w skali kraju i wielu innych inicjatyw nie jest czasem aż tak wielkim i imponującym. Jednak w życiu jednego pokolenia dziesięć lat to konkretny okres. Więc z jednej strony może to budzić satysfakcję, a z drugiej pewną świadomość, że w tych dziesięciu latach można było zrobić jeszcze więcej, niż się dokonało. Czy uczyniliśmy wiele, czy mało? Trudno oceniać siebie samego. Sądzę, że z perspektywy czasu w sposób bardziej obiektywny będą to mogły uczynić inne osoby. Na pewno ten czas był bardzo bogaty i intensywny. To znaczy osiągnięcia, które pozwoliły funkcjonować diecezji bydgoskiej, zostały zrealizowane. Mam na myśli funkcjonowanie oparte na wszystkich instytucjach przewidywanych dla takich struktur. Diecezja dysponuje komórkami, które są prowadzone przez odpowiednio do tego przygotowane osoby. To sąd biskupi, seminarium duchowne, kuria diecezjalna. Śmiało możemy pochwalić się funkcjonowaniem szkoły katolickiej, a także instytucjami, które nie ufundowała diecezja, ale ich działalność została podtrzymana. Mam na myśli Prymasowski Instytut Kultury Chrześcijańskiej. To są te liczne elementy, które obrazują funkcjonowanie Kościoła bydgoskiego.

 

Co Ksiądz Biskup miał na myśli, kiedy w 2004 r. podczas pielgrzymki dziękczynnej za diecezję do Jana Pawła II wypowiadał słowa: „Ojcze Święty, diecezja bydgoska wzbija się do lotu i Waszej Świątobliwości bardzo serdecznie dziękuje za jej powołanie i łaskawość dla niej”. Może to było również pewne zobowiązanie, które odnosiło się do konkretnych wyzwań?

– Może trudno mówić o zobowiązaniu, ale towarzyszyła nam świadomość pewnego początku i jakiegoś startu. Stąd sformułowanie o wzbijaniu się do lotu, a jednocześnie świadomość, że potrzeba nam dużo życzliwości i pomocy, aby ten start był szczęśliwy. Aby ten lot – funkcjonowanie diecezji – był jak najbardziej poprawny i udany. Spotkanie z Ojcem Świętym było okazją, aby podziękować mu za powołanie diecezji. Jednocześnie pragnęliśmy wezwać wszystkich, którzy mogliby pomóc, aby w to dzieło rzeczywiście się włączyli.

 

W czasie swojego ingresu do bydgoskiej katedry mówił Ksiądz Biskup w homilii o znaczeniu miejsca świeckich, laikatu w Kościele: „bowiem jedynie w swoich świeckich Kościół może być obecny w świecie i w nim wypełniać swoją misję, dla której został ustanowiony”. Jak możemy ocenić działalność laikatu w naszej diecezji?

– My w pewnym sensie w dalszym ciągu nie doceniamy ludzi świeckich. Natomiast jeśli misją Kościoła jest tworzenie kultury i cywilizacji chrześcijańskiej, to może się to dokonać wyłącznie przez ludzi świeckich. Dlatego że to, co jest przedmiotem kulturowego oddziaływania, jest w rękach świeckich. To w ich rękach jest świat kultury, sztuki, ekonomii, polityki, środków społecznego przekazu. To w rękach świeckich jest świat rodziny, wychowania, kształtowania świadomości i tożsamości. Jeśli tak, to właśnie tylko ludzie świeccy mogą niejako zgrać te dwa wymiary. To znaczy powinni okazać się misjonarzami, aby w ten świat, który jest w ich rękach, wnieść wartości chrześcijańskie. To znaczy wnieść tę mądrość, którą Kościół wyczytuje z Ewangelii. W ten sposób powstała kultura chrześcijańska czy europejska – ludzie świeccy w swoich przestrzeniach okazali się jednocześnie misjonarzami i na wspomnianych fundamentach budowali ten świat. To jest ciągle aktualne i obowiązujące. I Kościół jest tego świadomy. Wyraził to zwłaszcza na Soborze Watykańskim II, kiedy była mowa o autonomii rzeczy doczesnych. To znaczy, że ludzie świeccy też mają swoją autonomię, swoją szczególną misję. Działania księży wyrażają się w innej przestrzeni – sakralnej, nauczycielskiej. To znaczy, że ludzie świeccy, którzy przychodzą do Kościoła, słuchają tego przepowiadania, wynosząc te prawdy niejako na zewnątrz. Realizując je w świecie, od którego są specjalistami. Albo się to stanie i w ten sposób będziemy budowali swoją tożsamość narodową, chrześcijańską bądź nie, i wtedy Europa przestanie być Europą.

 

Również podczas ingresu zwrócił Ksiądz Biskup uwagę na ważną gałąź działalności Kościoła, jaką jest duszpasterstwo rodzin. Dzisiaj coraz częściej – i to nie dotyczy tylko biskupów w Polsce – uważa się to za priorytet. Jak możemy te wyzwania podejmować u nas, w diecezji bydgoskiej?

– Rodzina jest tą przestrzenią, w której młody człowiek przychodzi na świat, otrzymuje nie tylko wykształcenie, ale i formację, swoją tożsamość. Tego „tworzenia” młodego człowieka nie dokona się poza rodziną. Wszystkie inne instytucje mają tylko charakter wspierający. One nie przejmą zasadniczej roli rodziny. Duszpasterstwo rodzin ma na pewno ugruntowywać rodziny w tym powołaniu i kształtowaniu młodego człowieka, a z drugiej strony – ma tego młodego człowieka przygotowywać do przyszłego życia w rodzinie. Jesteśmy świadkami trendów antyrodzinnych, wyrażających się chociażby w zjawisku singli. Coraz więcej ludzi nie ma w sobie odwagi, zrozumienia, możliwości – a wynika to z braku przygotowania – i boją się rodziny, nie chcą jej założyć. Boją się czegoś czy nie chcą mieć dzieci, podcinając tym samym swoją przyszłość. Bo kto będzie się nimi opiekował na starość, kto będzie pracował na ich utrzymanie, dalszą egzystencję. Nad tym te osoby dzisiaj się nie zastanawiają. Dlatego duszpasterstwo rodzin wyraża się w dwóch kierunkach – utrzymywaniu rodzin, pomaganiu w wykonywaniu jej misji i wspomnianym przygotowaniu młodego pokolenia do zakładania własnych rodzin.

 

Już w roku 2004, po powołaniu diecezji, ustanowił Ksiądz Biskup Wyższe Seminarium Duchowne, nazywane często sercem diecezji. Dzisiaj ma ono własne budynki, a także zaplecze dydaktyczne. Niestety, zauważamy spadającą liczbę powołań. Jakie kroki należy podjąć, aby nie zabrakło głosicieli Chrystusa?

– Klasyczna odpowiedź na to pytanie zawiera się w słowach, byśmy prosili Pana żniwa, aby posłał na nie swoich robotników. Ta prośba i zachęta jest wciąż aktualna. Natomiast spadek powołań jest również uwarunkowany zapewne życiem rodziny. W rodzinach nie ma dzieci i problemy tego typu przeżywa nie tylko Kościół, odnotowując spadek liczby alumnów. Kryzys przeżywają także instytucje wychowawcze oraz edukacyjne. To są świeże problemy, z którymi musimy się zmierzyć. Więc kryzys rodziny rozciąga się na kryzys całego życia społecznego.

 

Polscy biskupi są dwa miesiące po wizycie ad limina apostolorum („do progów apostolskich”). Czego Ksiądz Biskup doświadczył, przyglądając się pracy Kościoła w jego centrum, czyli w Watykanie?

– Wizyta polskich biskupów w Rzymie miała bardzo intensywny charakter. W ciągu jednego tygodnia musieliśmy zrealizować tyle punktów, ile podczas ubiegłej wizyty zaplanowano w dłuższym czasie. Jednak nie możemy mówić tutaj o żadnych stratach, dlatego że wszyscy biskupi mogli się spotkać z najważniejszymi przedstawicielami Stolicy Apostolskiej, w najważniejszych kongregacjach, które w różny sposób warunkują funkcjonowanie Kościoła, także tego w Polsce. Biskupi mieli czas na przekazywanie swoich spostrzeżeń, stawiali pytania, wykazywali pewną dociekliwość, szukając konkretnych rozwiązań. Na pewno nikt z Watykanu nie wyjechał z niedosytem. To trzeba bardzo mocno podkreślić. Natomiast samo spotkanie z papieżem było pouczające – ze spokojem mogliśmy poruszyć właściwe i prawdziwe problemy Kościoła, bez żadnej otoczki, którą w ostatnim czasie, nie tylko w Polsce, stworzyły środki społecznego przekazu.

 

Papież Franciszek wydał niedawno swoją adhortację „Evangelii Gaudium” („Radość Ewangelii”) o głoszeniu Ewangelii we współczesnym świecie. Jakie elementy z tego dokumentu możemy zaszczepić na gruncie działalności Kościoła Bydgoskiego?

– Bez wątpienia ten dokument trzeba dokładnie przeczytać i zachęcam do takiej lektury. W tym sensie, aby wydobyć z niego to, co może dotyczyć biskupów konkretnych regionów. Dlatego że Kościół żyje w świecie uwarunkowanym w najróżnorodniejszy sposób. Dotyczy to przejawów gospodarczych, społecznych, mentalnych. Nie wszystko, co znalazło się we wspomnianej adhortacji, z jednakową intensywnością i troską, ważnością, odnosi się do wszystkich Kościołów naraz. Należy wyłuskać to, co najważniejsze jest dla nas w Polsce, Europie. Według mnie istotne jest to, aby nasze życie chrześcijańskie zyskiwało coraz większą tożsamość. Byśmy, wchodząc w wielość religijną i kulturową, bo chyba taka przyszłość czeka Europę, umieli się w niej znaleźć. A potrafimy się znaleźć wyłącznie przez zbudowanie jednoznacznej, wyostrzonej tożsamości chrześcijańskiej. To musi być przedmiotem naszej troski i pracy, właśnie w tej wielości postaw, z którą się spotykamy.

 

Jubileusz to dziękczynienie. Za co Ksiądz Biskup chciałby osobiście podziękować Panu Bogu i wiernym już dziesięcioletniej diecezji?

– Za to, że spokojnie i bez większych problemów, trudności, niepokojów udało się przeżyć ten czas.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki