Aby nasza modlitwa nie była jedynie wypowiadaniem słów, trzeba znać ich sens i zrozumieć treść . Dlatego w Roku Wiary przypominamy treść Credo, próbując zgłębić istotę naszej wiary. W drugim odcinku naszego cyklu rozważamy słowa: „Wierzę w Boga (…) Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”.
W każdą niedzielę podczas Mszy św. recytujemy Wyznanie Wiary, tzw. Credo. Jest ono starożytnym streszczeniem tego, w co wierzy Kościół. Papież Benedykt XVI zaprasza nas w Roku Wiary do refleksji nad jego treścią, szczególnie z pomocą Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego. Zastanawianie się nad tym, w co wierzymy, nie ma nas prowadzić jedynie do poszerzenia wiedzy religijnej. Każda katecheza, a szczególnie ta, która wprost odnosi się do fundamentów naszej wiary (a tak jest istotnie w przypadku chrześcijańskiego Credo), powinna nas prowadzić do spotkania z żywym Bogiem. Pamiętać więc musimy, że o tyle poznajemy Boga i formułujemy jakiekolwiek zdania na temat Jego natury, o ile sam Bóg wpierw nam się objawia. Tekst Wyznania Wiary jest zawsze owocem odpowiedzi człowieka na objawienie Boga albo – mówiąc bardziej precyzyjnie – rodzi się zawsze w łonie wspólnoty Kościoła, który wyznaje wiarę w Boga objawionego w Jezusie Chrystusie.
Człowiek stworzony z duszą i ciałem
Z biblijnej nauki o stworzeniu świata przez Boga można wyciągać rozmaite wnioski będące fundamentem właściwego rozumienia człowieka i jego ostatecznego przeznaczenia. W tym sensie prawda religijna, zapisana w Księdze Rodzaju, nie jest bez znaczenia dla nauki, a szczególnie nauki o człowieku. Wyznanie chrześcijańskiej wiary w stworzenie świata materialnego przez osobowego Boga nie jest bowiem jednoznaczne z potwierdzeniem tezy, że osoba ludzka jest tylko wytworem materii. W przeciwnej sytuacji uznać należałoby, że świat ze swej natury pozbawiony jest wymiaru duchowego, a człowiek nie posiada czegoś, co można byłoby nazwać duszą. Właśnie w tym kontekście konieczne jest odwołanie do drugiej części cytowanego fragmentu Credo. Zaraz bowiem po słowach wyznania wiary w Boga, Stworzyciela nieba i ziemi, czytamy o Stworzycielu „…rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Otóż „rzeczy widzialne” to cała rzeczywistość świata, która poddaje się poznaniu poprzez ludzkie zmysły. Jeżeli jednak wierzymy, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, to tym samym uznajemy, że człowiek w sposób naturalny obdarowany jest przez Stwórcę wolną wolą, rozumowym poznaniem i zdolnością do życia wiecznego. Nie może on więc być jedynie produktem przypadkowych powiązań chemicznych i bezcelowego procesu biologicznych przemian materii. Człowiek jest osobą, tzn. istotą rozumną i posiadającą wolną wolę. Właśnie poprzez rozum może ukierunkować on swoje myśli oraz czyny zgodnie z wolą Boga. Wszystkie te elementy razem wzięte: rozum, wolna wola oraz dar życia wiecznego, świadczą o tym, że człowiek ma duszę. Osoba ludzka nie jest więc jedynie produktem świata materialnego, ale poprzez swoje pierwotne odniesienie do Boga, ukazuje się jako istota składająca się z ciała i duszy. Dusza jest zaś tym elementem człowieka stworzonego na obraz Boga, który nigdy nie da się zredukować do jego psychiki lub biologicznego funkcjonowania jego mózgu. Ideologia materialnej wizji świata znajduje bowiem swoich zwolenników także pośród tych, którzy zajmują się „tropieniem” wszelkich śladów zwierzęcej natury człowieka. Mowa jest o tych, którzy szukają potwierdzenia tezy, że człowiek jest istotą, która tym różni się od zwierząt, że posiada bardziej skomplikowany system nerwowy nazywany inteligencją. W opozycji do takiego sposobu widzenia człowieka, zgodnie z chrześcijańską wiarą, wyznajemy, że dusza ludzka jest czymś, co przekracza materię, a jako element podobieństwa człowieka do Boga, jest nieśmiertelna. Gdy więc mowa o rzeczach niewidzialnych, to w pierwszym rzędzie Wyznanie Wiary odnosi się do całego wymiaru duchowego świata, który został nadany temu właśnie światu wraz ze stworzeniem człowieka (świadomie nie odnoszę się do świata niematerialnych duchów, które należałoby, obok ludzkiej duszy, zakwalifikować do stworzenia „rzeczy” niewidzialnych).
Człowiek stworzony do miłości
Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny wymiar wiary w Boga Stwórcę. W Księdze Rodzaju czytamy o tym, że „na początku” Bóg stworzył niebo i ziemię. Zupełnie spontanicznie nasze myśli kierują się do początków w czasie. Odwołując się do teorii wielkiego wybuchu, powiedzielibyśmy, że zanim nastąpił domniemany wybuch, musiało istnieć coś, co było jego przyczyną. Zakładając, że teoria o wybuchu w jakiejkolwiek mierze jest prawdziwa, ową poprzedzającą „przyczynę” chrześcijanie upatrywaliby w wolnym akcie samego Boga. Jeżeli jednak zakładamy, że tekst biblijny wcale nie chce udowadniać nam sposobu, w jaki powstał świat, to należy wnioskować, że sformułowanie o „początkach” wcale nie musi oznaczać punktu w czasie. Księga Rodzaju, jak uważają niektórzy starożytni i współcześni pisarze chrześcijańscy, nie zajmuje się tyle sprawą początków w czasie, co początkami świata w naturze Boga. Inaczej mówiąc, „to, co na początku” rozumieć należy jako wyjaśnienie prawdziwej natury rzeczy stworzonych. Stworzenie ma swoje źródło w samym Bogu i w ten sposób niejako odzwierciedla Jego naturę; nosi w sobie wewnętrzne ukierunkowanie na stawanie się do Niego podobnym. Człowiek nie jest kimś, kto istnieje z przypadku, ale jest owocem miłości Boga. Naturą Boga jest bowiem miłość, a ta jest stwórcza. Najgłębszym powołaniem człowieka jest więc odkryć źródło życia i miłości, którą obdarowuje go Stwórca. Poznanie to prowadzić powinno następnie do pozytywnej odpowiedzi człowieka na to obdarowanie i całkowite oddanie się Bogu. Bez tej fundamentalnej prawdy o nadprzyrodzonym powołaniu człowieka nie jest możliwe pełne zrozumienie sensu jego istnienia.
Współczesna, zsekularyzowana kultura wydaje się głośno wołać o zagubione poczucie sensu. Wszelkie bowiem teorie wykluczające Boga z życia człowieka kończą się z czasem ubóstwieniem świata materialnego i zredukowaniem egzystencjalnych pytań człowieka do poszukiwania doczesnego samozaspokojenia. Psychologiczna samorealizacja i zaspokojenie materialnych potrzeb człowieka nie prowadzi jednak do szczęścia, ale do jeszcze większego odczucia pustki i nieszczęścia. Chrześcijańska wizja człowieka, który odkrywa „początki” swojego istnienia w miłości Boga, uznaje natomiast, że celem ostatecznym istnienia całego stworzenia, rzeczy widzialnych i niewidzialnych, jest zjednoczenie człowieka z Bogiem, źródłem wszelkiego życia. Jest to wizja, która radykalnie neguje egoizm oraz jednoznacznie wzywa do miłości Boga i drugiego człowieka. Początkiem i końcem wszelkiego istnienia jest bowiem Bóg, który jest miłością.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












