Logo Przewdonik Katolicki

Niespodzianka - sensacja - Hojnisz!

Michał Bondyra
Fot.

Na strzelnicy spudłowała tylko jeden z dwudziestu strzałów. Do tego dorzuciła świetny, szybki jak nigdy bieg. Supersensacyjny brąz Moniki Hojnisz w biegu ze startu wspólnego w biNa athlonowych mistrzostwach świata stał się faktem

.

 

Polki powinny biegać tylko… w niedzielę. Do takiego wniosku dochodzi chyba każdy śledzący wyczyny naszych pań na Morawach. O ile sensacyjne wicemistrzostwo świata utrzymującej się jednak w czołówce Krystyny Pałki było niespodzianką, o tyle trudno znaleźć słowa określające brąz, który wybiegła i wystrzelała 21-letnia Monika Hojnisz.
 
Złe miłego początki
Chorzowianka przed medalowym dla niej biegiem ze startu wspólnego (nagrodą dla najlepiej prezentujących się w Novym Mescie 30 zawodniczek) nigdy nie weszła do pierwszej dziesiątki. Mało tego, najlepsze – 13. miejsce wśród seniorek osiągnęła tydzień przed biegiem, który nieoczekiwanie dał jej medal. – Wstałam dziś rano i czułam się totalnie zmęczona. Samo zakwalifikowanie się do „mass startu”, znalezienie się w gronie 30 najlepszych zawodniczek, było już dla mnie wielkim sukcesem. Nawet śmiałam się do trenera, że jestem przygotowana na najgorsze, a wszystko lepsze od ostatnich miejsc mnie zaskoczy. W piątek podczas biegu sztafetowego czułam się na trasie strasznie – mówiła po sukcesie dziennikarzowi PAP. Faktycznie po rozgrywanym dwa dni wcześniej biegu sztafetowym, w którym Polki (prócz Hojnisz, biegły i strzelały także Krystyna Pałka, Magdalena Gwizdoń i Weronika Nowakowska-Ziemniak) miały bić się o medal, mogły być ogromnie rozczarowane. Dziewiąte miejsce po fatalnym strzelaniu (13 dobieranych nabojów i jedna karna runda) nie nastrajało optymistycznie przed niedzielą. Także najmłodsza Hojnisz pudłowała w sztafecie na potęgę (trzy przestrzelone strzały z dwóch pozycji). Słabiej też biegała. W niedzielę rozgrywany w samo południe bieg masowy zdawał się potwierdzać te obawy. Przed pierwszym 2,5-kilometrowym kółkiem na strzelnicę Hojnisz wpadła jako jedna z ostatnich. – Nie mogłam się dopchać do przodu, zresztą za bardzo nawet nie próbowałam, bo wiedziałam, że wszystko będzie się rozstrzygać podczas strzelania – komentowała później. Miała rację.

 

 To mistrzostwa seniorów?

W „leżaku” – jak mówi się o strzelaniu w pozycji leżącej – Monika nie spudłowała ani razu, ani na pierwszej, ani na drugiej próbie. Wtedy ruszyła na trasę jako czwarta. Ale i tak wszyscy oglądający 12,5-kilometrowy bieg wierzyli, że jeśli medal ma zdobyć Polka, to będzie to wicemistrzyni z biegu na dochodzenie Krystyna Pałka, która na półmetku nawet prowadziła! Trzecia strzelnica tylko zdawała się potwierdzać te przypuszczenia. Pałka znów strzelała bezbłędnie, a Hojnisz raz spudłowała, spadając na szóste miejsce. Na czele znajdowały się absolutne faworytki – Białorusinka Daria Domraczewa i Niemka Miriam Goessner. Tuż za nimi Pałka. Nie po raz pierwszy okazało się, jak ważna jest próba nerwów na ostatnim strzelaniu. To tam z pozycji w stójce spudłowała cała czołówka… z wyjątkiem Moniki Hojnisz! Polka trafiła 19 z 20 strzałów, a że tego dnia biegała jak nigdy, na ostatnie 2,5 km wystartowała jako trzecia. – Chodzący spokój – charakteryzował swoją podopieczną jeden z trenerów kadry Andrzej Koziński, dając niejako odpowiedź na to, dlaczego jego podopieczna sięgnęła po niespodziewany brąz. Mało tego, trzecie miejsce tylko za wiceliderką (Domraczewą) i liderką (Norweżką Torą Berger) zdobyła w cuglach! – Oglądałam się za siebie i nikogo nie widziałam. Nie miałam przed kim uciekać. To było niesamowite. Zastanawiałam się, czy to na pewno są mistrzostwa świata seniorów – śmiała się Hojnisz na mecie.

 

Sygnał dla każdego inny

Zresztą śmiech na jej twarzy gości dużo częściej. – To przemiła dziewczyna. Spokojna, wesoła, uśmiechnięta, zawsze życzliwa – potwierdza w rozmowie z PAP Koziński. Krystyna Pałka także zapewnia, że jest niesamowicie lubiana. Ale nie tylko przez zawodniczki i za sposób bycia, ale też przez trenerów, którzy doceniają jej w pełni profesjonalne podejście do treningów. – Realizuje wszystko to, co jest jej zalecone w programie treningowym, od początku do końca – przyznaje Koziński. Wychowujący Hojnisz od dziecka główny trener kadry Adam Kołodziejczyk widzi mimo wszystko u swojej wychowanki rezerwy: „Można sporo poprawić w biegu. Do tej pory uzyskiwała czasy około 20. miejsca. Monia może się jeszcze rozwinąć pod względem fizycznym. Dzisiaj bardzo dobrze biegła. Nie dawała się przeciwniczkom, nawet je mijała”. Siódmy czas biegu zdaje się tylko to potwierdzać. Wynik z Novego Mesta dla chorzowianki utytułowanej dotąd tylko w juniorach (mistrzyni Europy juniorów, srebrna oraz dwukrotnie brązowa medalistka juniorskich mistrzostw świata, brązowa medalistka mistrzostw świata i złota, srebrna oraz brązowa medalistka mistrzostw Europy w juniorskim biathlonie letnim) to sygnał do dalszej wytężonej pracy. Dla jej trenerów i koleżanek – że ciężka praca ma sens. Dla minister Joanny Muchy – że może czas zweryfikować rozdział resortowej kasy i więcej grosza sypnąć na żeński biathlon…

  


Justyny próba siły

 

„Ona stłukła Norweżkę, na mistrzostwach świata będzie niesamowicie mocna” – tak Józef Łuszczek – pierwszy polski mistrz świata w biegach narciarskich podsumował dla portalu sport.pl to, co zrobiła Justyna Kowalczyk w biegu sprinterskim techniką klasyczną w Davos. Norweżka Marit Bjoergen linię mety przekroczyła 2,8 sek. za Polką. Kowalczyk, o której formę po nieudanych zawodach w Soczi (43. miejsce w sprincie i zejście z trasy w biegu łączonym) drżała cała Polska, wróciła do biegów w wielkim stylu. W szwajcarskim kurorcie szans nie dała nie tylko największej rywalce. W każdym biegu także pozostałe zawodniczki oglądały plecy Polki. – To dla mnie wielkie zwycięstwo – przyznała Kowalczyk po finale. Bjoergen pokaz siły Kowalczyk zniechęcił tak bardzo, że z dystansu 10 km techniką dowolną się wycofała. Choć sprint łyżwą wygrała inna Norweżka Therese Johaug, Kowalczyk ze swojego drugiego miejsca też była zadowolona: „To jeden z moich najlepszych występów techniką dowolną”. Justyna Kowalczyk, deklasująca rywalki w klasyfikacji Pucharu Świata (drugą Johaug wyprzedza o 425 pkt.) wspaniałą formę odnalazła w idealnym momencie. Już pięć dni po jej spektakularnym, 25. w karierze zwycięstwie, zaczynają się w Val di Fiemme mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki