Logo Przewdonik Katolicki

Gdy umiera dziecko

Bogna Białecka
Fot.

Co możemy zrobić, by pomóc samemu sobie, bliskim, przyjaciołom, by przeżyć i pogodzić się ze śmiercią dziecka?

 

  
Gdy w czasie remontu wieży znaleziono w naszym kościele księgi parafialne sprzed stu lat, tym, co najbardziej rzucało się w oczy, była liczba pogrzebów dzieci. Na każdej, gęsto zapisanej stronie znajdowały się nazwiska zmarłych dzieci, przeplatane znacznie rzadszymi nazwiskami dorosłych. Dzięki rozwojowi medycyny śmierć dziecka jest dzisiaj rzadkością. Co nie oznacza jednak, że się nie zdarza.
Szczególnie trudnym doświadczeniem jest śmierć dziecka na skutek nowotworu. Mówi się wręcz o syndromie rodzeństwa dziecka śmiertelnie chorego. Sytuacja taka jest ogromnym wyzwaniem dla całej rodziny. Ma także pewną zaletę – pozwala lepiej przygotować się do żałoby niż w sytuacji, gdy dziecko ginie nagle – np. w wypadku samochodowym.
 
Zaakceptuj żałobę
Pierwszy rok po śmierci dziecka jest często postrzegany jako okres emocjonalnego otępienia. Jednak (szczególnie w przypadku śmierci nagłej) pojawiają się także silne emocje, takie jak złość, poczucie winy czy lęk o pozostałe dzieci. Wielu rodziców mówi, że najtrudniejsza jest pierwsza rocznica śmierci i okres zaraz po niej. Aby odpowiednio przepracować tę stratę, trzeba dać sobie pozwolenie na doświadczanie emocji. Są one naturalne i potrzebne w procesie żałoby. Zwłaszcza smutek ma leczniczy charakter. Przyznaj sam przed sobą, jak wielkiej doświadczyłeś straty, pozwól sobie na doświadczenie bólu, płacz. To naturalne, normalne, leczące. Z czasem będzie lepiej. Nie chodzi przy tym, by te przykre uczucia specjalnie pielęgnować. Jedną skrajnością są rodzice, którzy dochodzą do wniosku, że ich życie straciło sens i pogrążają się w depresji i rozpaczy. Druga skrajność to rodzice próbujący zaprzeczać emocjonalnie faktom, udający sami przed sobą, że to się przecież nie mogło zdarzyć. Jedni i drudzy mają tendencję do zmiany domu w mauzoleum. Pokój dziecka pozostaje tak, jak go zostawiło, jego rzeczy leżą w różnych miejscach domu, rodzice izolują się od świata i pogrążają się w rozpaczy, odrzucając wszelkie próby niesienia pociechy. To nie powinno tak wyglądać. Przeżywając żałobę, powinniśmy dbać także o pielęgnowanie pozytywnych uczuć, otwierać się powoli na innych ludzi, pogodzić z tym, że dziecko nie wróci. Dla wielu osób źródłem wsparcia jest zrozumienie natury i dynamiki procesu żałoby. Polecam np. poświęcony żałobie rozdział z książki Frances Wilkes pt. Inteligentne emocje.
 
 Zadbaj o siebie

Pamiętaj, że właśnie doświadczyłeś jednego z najbardziej stresujących możliwych  przeżyć. Skutki dla organizmu są podobne jakbyś połamał sobie ręce i nogi i właśnie wyszedł ze szpitala. Oznacza to konieczność prawidłowego odżywiania i odpowiedniej ilości snu i aktywności fizycznej. Dla wielu osób szczególnie pożyteczny okazuje się aerobik, ze względu na intensywne podnoszenie poziomu energii. Absolutnie nie sięgaj po alkohol, narkotyki itp. To tylko pogorszy twój stan.Być może nie będziesz miał z początku ochoty na kontakty towarzyskie. Jest to normalne, pamiętaj jednak, że jeśli odczujesz przyjemność z rozmowy z kimś, czy coś cię rozbawi, nie musisz mieć poczucia winy (a wielu rodziców ma). To nie oznacza, że zapomniałeś o dziecku, przecież nie mógłbyś. Oznacza to, że rany emocjonalne ulegają uleczeniu.

Warto mieć w tym czasie też kogoś, komu można zwyczajnie zaufać i wypłakać się. Wsparcie emocjonalne jest bardzo potrzebne. Można szukać tego w grupie wsparcia dla rodziców po stracie dziecka. Bardzo ważne jest, by grupa taka pracowała pod okiem terapeuty, inaczej łatwo może przerodzić się w grupę wzajemnego nakręcania rozpaczy i depresji. W wielu przypadkach przydatna jest także terapia. Ważne przy tym, by pójść do terapeuty, który podziela nasz światopogląd. Terapeuta będący ateistą może próbować interpretować naszą ufność w ponowne spotkanie ze zmarłym dzieckiem w niebie jako mechanizm obronny, przez co narobi więcej szkody, niż pomoże.

 

Zadbaj o najbliższych

Największą tragedią jest sytuacja, gdy dziecko zginęło wskutek autentycznych zaniedbań, np. miało odpięte pasy w czasie wypadku. Niezwykle trudno jest wtedy wybaczyć i zdecydowanie wymaga to pomocy doświadczonego terapeuty. Wiele osób decyduje się w takiej sytuacji na rozwód (80 proc. par), pogłębiając jeszcze chaos w rodzinie i traumę pozostałych dzieci. Jedna tragedia to już i tak bardzo dużo. Nawet bardzo liberalni moralnie psycholodzy doradzają, by w takim przypadku odkładać co najmniej o rok wszelkie duże zmiany, jak np. rozwód czy przeprowadzkę. Nie dokładajcie dzieciom do straty brata czy siostry jeszcze utraty rodziców. Zdaję sobie sprawę, że to brzmi okrutnie, lecz rozwód nie jest wyjściem, a próbą ucieczki od problemu. W przypadku dziecka chorego na śmiertelną chorobę mówi się także  o syndromie rodzeństwa chorego. Rodzice skoncentrowani na chorym dziecku, chcąc nie chcąc pozostałe dzieci odsuwają na dalszy plan. Dlatego warto w okresie po śmierci szczególnie mocno zadbać o pozostałe dzieci. Zaangażujcie je w tworzenie np. strony internetowej poświęconej zmarłemu bratu czy siostrze, ale też zabierzcie je na miły, ale stonowany – jeśli chodzi o atrakcje – wyjazd. W rozmowach z dziećmi warto też podkreślać Bożą miłość. Jest to źródłem ogromnej pociechy. Dzieciom często łatwiej niż dorosłym  z ufnością przyjąć przekaz: „stało się tak, bo świat nie jest doskonały, ale bądźcie pewni, że Bóg kocha wszystkie dzieci i wasz brat, siostra są już w niebie”.

 

Dziecko pozostaje na zawsze w rodzinie

Wspominałam już, że zamiana domu w mauzoleum nie jest zdrowa. Nie oznacza to jednak wyrzucenia przedmiotów należących do dziecka i udawania, jakby ono nigdy nie istniało. Warto stworzyć miejsce upamiętniające wasze dziecko. Może być to np. półka z ulubionymi zabawkami i zdjęciami dziecka, z jakimś jego dziełem. Część rodziców tworzy miejsce wspomnień on-line, gdzie gromadzi zdjęcia zmarłego i wspomnienia jego kolegów, przyjaciół, rodziny. Takim miejscem może być szczególny zakątek przydomowego ogrodu. Jeśli chodzi o rodzeństwo, następuje oczywiście przetasowanie. Jedno z dzieci może nagle stać się najstarszym czy najmłodszym, jednak pamięć o zmarłym zawsze będzie wpływać na relacje. Zadbajcie o to, by dzieci nie wykorzystywały tego w kłótniach: np. „Jasiu by nigdy czegoś takiego nie zrobił!”.

 

Życie wśród ludzi

Jeśli nie macie ochoty na spotkania ze znajomymi, zwyczajnie, kulturalnie odmawiajcie. Możecie być pewni, że ktoś, kto nie stracił dziecka, nigdy was w pełni nie zrozumie, nie odrzucajcie jednak prób pomocy. Może czasem pocieszanie wypadnie nieporadnie, natomiast jest to szczera chęć ulżenia w cierpieniu. Doceńcie to. Wiele osób mówi o tym, że np. w kartkach kondolencyjnych nie jest ważne, co ludzie napiszą, a sam akt troski.

Wielu osobom pomaga zaangażowanie w konkretne działania, pomagające dzieciom w podobnej sytuacji jak wasze. Na przykład zbieranie datków na hospicja, na walkę z rakiem, zaangażowanie w kampanię na rzecz zapinania pasów.

 

Rola wiary

Znajomy opowiadał mi o pogrzebie kolegi, należącego do wspólnoty neokatechumenalnej. Ze zdumieniem mówił: „Nie było w tym żadnej rozpaczy, tylko radość, że brat jest już w niebie, to niesamowite”. Podobnie wyglądał pogrzeb dziewięcioletniego Józia, zmarłego na skutek nowotworu. Wiara w to, że cokolwiek nas w życiu spotyka (także cierpienie) to dar od Boga i szansa dla nas, byśmy byli lepszymi ludźmi niezwykle pomaga. Wiele osób w przypadku śmierci dziecka przeżywa kryzys wiary, wyrażony w rozpaczliwym: „Gdyby Bóg istniał i był miłością, nigdy by nie dopuścił do śmierci niewinnego dziecka”. Nie chcę wchodzić w kompetencje teologa, rozumiem po ludzku tę rozpacz i zwątpienie, lecz jeśli doświadcza ich osoba wierząca w Boga, jest to sygnał, że potrzebuje rozmowy z duchownym, który rozumiejąc cierpienie rodziców, potrafi im z miłością te sprawy wyjaśnić. Wiara w Boga, w nieśmiertelność duszy, w Boże miłosierdzie, w spotkanie w niebie jest największym i najlepiej uzdrawiającym narzędziem przepracowywania żałoby.


 

Mdr 4, 7–15

OCENA PRZEDWCZESNEJ ŚMIERCI SPRAWIEDLIWEGO

A sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie,

znajdzie odpoczynek.

Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy:

sędziwością u ludzi jest mądrość,

a miarą starości – życie nieskalane.

Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość,

i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony.

Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli

albo ułuda nie uwiodła duszy:

bo urok marności przesłania dobro,

a burza namiętności mąci prawy umysł.

Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele.

Dusza jego podobała się Bogu,

dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości.

A ludzie patrzyli i nie pojmowali,

ani sobie tego nie wzięli do serca,

że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi

i nad świętymi Jego opatrzność.

 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki