Logo Przewdonik Katolicki

Nie bać się cierpienia

Marcin Jarzembowski
Fot.

Światowy Dzień Chorego obchodzili również podopieczni i wolontariusze z Oddziału Dziennego Pobytu, a także pacjenci przykuci do łóżek w Hospicjum im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Bydgoszczy. Najważniejszym punktem była jak zawsze Eucharystia. Po niej odbyło się wspólne spotkanie.

W trosce o dobro pacjentów wiosną 1998 r., równolegle do działalności stacjonarnej i opieki w domu chorego, w placówce wprowadzono nową formę pomocy, jaką jest Oddział Dziennego Pobytu.
 
Ten jeden dzień w tygodniu
Już po pierwszych spotkaniach przekonano się, że jest on niezbędnym elementem, również w procesie leczenia. – Wydaje mi się, że to, co my dajemy chorym i chorzy nam, jest czymś najważniejszym. Trudno tę głębię przedziwnej „wymiany” ująć w prostych słowach – mówi Barbara Wałachowska, wolontariuszka z Oddziału Dziennego Pobytu, który w tym roku obchodzi 15-lecie swojego działania. – Mamy być blisko z chorym, który nie zawsze w domu ma wystarczającą pomoc. Jeśli przychodzi tutaj, może się niejako „wyspowiadać” z tego, co boli, ale i przynosi radość. Każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji. Cieszę się, że jestem jeszcze komuś potrzebna – dodała.
Z pomocy hospicjum w tym zakresie korzysta w każdy czwartek ok. 20 osób. – Tutaj jesteśmy razem – jak jedna rodzina. Cieszymy się z każdego dnia. Z tego, że się budzimy i możemy patrzeć na ten świat. Zawsze za tym czwartkiem tęsknimy – opowiada Krystyna Gawrych. – Do mnie choroba przyszła bardzo niespodziewanie. Miałam trudną operację, ale wyszłam z tego. Robię badania. Światowy Dzień Chorego – co mogę śmiało powiedzieć – jest dla mnie najważniejszym dniem w roku – dodała bydgoszczanka.
Teodor Ptak ukończył w listopadzie ubiegłego roku 90 lat. W swoim życiu przeszedł m.in. przez obóz koncentracyjny w Sachsenhausen. Ostatnio znalazł się w szpitalu, ponieważ zachorował na zapalenie płuc. Hospicjum przyszło mu z pomocą. – Mieszkam sam, a gdy tutaj przyjdę, otrzymuję trochę radości. Mam ten jeden wesoły dzień w tygodniu – podkreślił z uśmiechem.
 
Wciąż być
Na Oddziale Dziennego Pobytu nie brakuje nigdy Andrzeja Melina, który często posługuje przy ołtarzu w hospicyjnej kaplicy. – Z okazji Światowego Dnia Chorego życzę wszystkim cierpiącym, aby mieli taką dobrą opiekę, jaką ja otrzymałem w hospicjum, które postawiło mnie na nogi. Teraz, przychodząc tutaj, bardziej czuję się wolontariuszem. Chcę również dawać przykład, że można chorobę przezwyciężyć i stać się w ogóle innym człowiekiem – powiedział.
Według dyrektora placówki ks. prałata Józefa Kubalewskiego, przede wszystkim trzeba być z człowiekiem cierpiącym. – To największy dar, jaki możemy ofiarować, dlatego że w większości przypadków są tu ludzie terminalnie chorzy i w sensie medycznym wiele nie możemy im pomóc. Co najwyżej, możemy zmniejszyć ich ból, cierpienie. Możemy również sprawić, aby w tym swoim krzyżu nie czuli się odrzuceni przez wszystkich, możemy ofiarować swoje serce, obecność – dodał.
Maria Danilczuk przez wiele lat była wolontariuszką hospicjum, dzisiaj jest jego pacjentką. – Dla mnie hospicjum jest czymś wspaniałym. W życiu bardzo dużo otrzymałam od wielu innych ludzi i miałam dług. Więc nie sposób, abym nie odwdzięczyła się innym. Bycie wolontariuszką w tym miejscu było moim marzeniem. Dzisiaj jestem chora. Ten dzień ma wszystkim pokazać, że cierpienie czeka każdego. Nie powinniśmy udawać, lekceważyć cierpienia i chorych – zakończyła.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki