Logo Przewdonik Katolicki

Szczenięta

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom (Mt 15, 26).

"Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom" (Mt 15, 26).

Takiej sceny raczej byśmy się nie spodziewali. Przedstawiona jedynie przez Mateusza (15, 21–28) i Marka (7, 24–30), ukazuje Jezusa bardzo twardego, niemal tak nieczułego, że muszą interweniować sami apostołowie, przynajmniej by uciszyć idącą za nimi kobietę, dźwigającą swój dramat. Chrystus znajduje się wówczas na terenach graniczących z dzisiejszym Libanem, mieszkanka tamtych kananejskich stron (albo Syrofenicjanka) przychodzi do Niego, zwabiona Jego sławą uzdrowiciela, błagając o pomoc chorej córce.

Na początku Jezus ją po prostu ignoruje („On nie odezwał się do niej ani słowem”). Na wstawiennictwo uczniów, którzy chcą uwolnić się od jej uciążliwej obecności, reaguje lodowatym „nie”: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” – mówi, podkreślając pierwszeństwo świata żydowskiego w swej misji jako Narodu Wybranego. Jednak Jego chłód, choć uzasadniony, nie zniechęca kobiety, która krzyczy: „Panie, dopomóż mi”. I tu nasz dyskomfort sięga szczytu, gdyż Jezus odpowiada jej niezmiernie ostro, prawdopodobnie przysłowiem o wydźwięku niemal „rasistowskim”: psom nie rzuca się chleba przeznaczonego dla ludzi!

W tym zdaniu występuje wprawdzie zdrobnienie kynaria, „szczenięta”, ale tylko w niewielkim stopniu łagodzi ono charakter odpowiedzi, gdyż nadal chodzi o niewątpliwie lekceważące przezwisko „psy” zarezerwowane dla niewiernych, czyli pogan, z powodu ich religijnej i rytualnej nieczystości. Nieczystość typowa jest również dla tych zwierząt, których nazwa już w Starym Testamencie była używana na określenie męskich prostytutek występujących w kultach bałwochwalczych. Jednak kiedy serce matki cierpi z powodu swego potomka, ona nie słyszy obelg i nie zna ograniczeń, dlatego jej odpowiedź jest zarazem pokorna i odważna: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”.

Można powiedzieć, że w tym momencie przykład cudzoziemki odmienia Jezusa; moglibyśmy nawet rzec, że jest to dla Niego lekcja wiary, którą wyjaśnia, zanim udzieli jej tak wyczekiwanego daru: „O, niewiasto, wielka jest twoja wiara”. To zwierzenie i pochwała pogańskiej matki otwierają granice zbawienia na inne narody poza hebrajskim. Jedynym decydującym elementem nie jest odtąd narodowość czy kultura, lecz wiara, podobnie jak było w przypadku rzymskiego setnika błagającego Jezusa o uzdrowienie sługi: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (Mt 8, 10).

Naturalnie zachowanie Jezusa świadczy z jednej strony o Jego prawdziwym człowieczeństwie przejawiającym się w mentalności, języku, wrażliwości, przynależności. Niemniej z drugiej strony trzeba je odczytywać w świetle historii zbawienia, której punktem wyjścia jest Izrael. Bóg podejmuje dialog z ludzkością za pośrednictwem narodu, któremu powierza swoje przesłanie i zadanie bycia świadkiem Jego zbawienia w świecie. To jest motyw wybrania, obietnicy, przymierza, które sam św. Paweł, apostoł pogan, uznaje i wysławia (Rz rozd. 9–11), za prorokami krytykując redukowanie przez  Żydów tej misji jedynie do przywileju czy powodu do nacjonalistycznej dumy. Dlatego ten passus musi być interpretowany tak, jak zaproponowaliśmy odnośnie do tekstu, w którym Jezus na początku zachęcał Dwunastu: „Nie idźcie do pogan (…) Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 10, 5–6), ale ostatecznie polecił im: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” (28, 19).

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki