Logo Przewdonik Katolicki

Kolejka nadziei

Renata Krzyszkowska
Fot.

Polska transplantologia nabiera rozpędu. Liczba przeszczepianych narządów od kilku lat systematycznie rośnie. Sami lekarze wypowiadają się o tym fakcie z optymizmem, ale bez ekscytacji, bowiem po nowy narząd wciąż czeka bardzo długa kolejka chorych.

Polska transplantologia nabiera rozpędu. Liczba przeszczepianych narządów od kilku lat systematycznie rośnie. Sami lekarze wypowiadają się o tym fakcie z optymizmem, ale bez ekscytacji, bowiem po „nowy” narząd wciąż czeka bardzo długa kolejka chorych.

 

– Na swoją nerkę czekałam dwa lata. Przeszczep był dla mnie ostatnią nadzieją. Bardzo źle się czułam, na dializach wszystko szło nie tak. Miałam bardzo wysokie ciśnienie krwi, bardzo niską hemoglobinę, której nie mogły unormować najdroższe leki, ciągłe bolała mnie głowa, byłam tak słaba, że każde nawet krótkie stanie, np. w kościele, kończyło się omdleniem. Do tego założone mi przetoki, które umożliwiają dializy, przestawały pracować jedna po drugiej. Przeszczep był dla mnie prawdziwym wybawieniem i powrotem do życia – mówi Barbara, dziewięć lat po operacji.
W 2012 r. przeszczepiono aż 1545 organów od zmarłych dawców, o 31 więcej niż w roku 2011 i aż o 602 więcej niż w 2007 r. Niektórzy rekordziści z przeszczepioną nerką żyją 30, 40 lat, z sercem trochę krócej, ale też przeżycia ponad 20 lat nie są rzadkością. Jak na razie najkrótszy okres życia z nowym organem dotyczy w Polsce chorych z przeszczepionymi płucami, ale operacje te wykonuje się w naszym kraju dopiero od niedawna. Zwiększenie liczby transplantacji to zasługa m.in. coraz lepszego pozyskiwania narządów. Dużą pomocą jest praca specjalnych koordynatorów, którzy czuwają nad identyfikacją potencjalnych dawców, rozmawiają z ich rodziną, załatwiają wszystkie sprawy formalne.
 
Niekompletna lista
W przypadku przeszczepów nerek transplantolodzy szacują, że liczba potrzebujących jest większa niż liczba pacjentów zgłoszonych na listę oczekujących. Każdy pacjent już w chwili, gdy przygotowywany jest do ratujących życie dializ, powinien zostać wpisany do Krajowej Listy Oczekujących na przeszczepienie (prowadzonej przez „Poltransplant”). Tymczasem zdarza się, że pacjenci przed zgłoszeniem do przeszczepienia są latami dializowani. Ośrodki dializoterapii, czasami „przytrzymują” chorych, bowiem jest to ich źródło dochodu. Tymczasem przeszczep jest w dłuższej perspektywie leczeniem tańszym, skuteczniejszym i mniej obciążającym dla pacjenta niż dializy. Im więcej pacjentów na liście, tym czas oczekiwania na przeszczep dłuższy, ale też większa szansa na to, że do konkretnego organu uda się znaleźć biorcę dobrze pasującego pod względem immunologicznym, a to daje szansę na dłuższe przeżycie przeszczepu.
 
Przeszczep rodzinny
Co roku kilka procent przeszczepianych nerek i fragmentów wątroby pochodzi od żywych dawców: rodziców, rodzeństwa czy współmałżonków. W ubiegłym roku w naszym kraju przeprowadzono 65 przeszczepów rodzinnych. Choć ich liczba rośnie, to niestety pod tym względem nadal pozostajemy w tyle za innymi krajami. W Polsce, w przeliczeniu na milion mieszkańców wykonuje się jeden przeszczep rodzinny rocznie, dla porównania w Szwecji 19,6, w Holandii aż 26. W krajach arabskich większość przeszczepów nerek czy fragmentów wątrób to transplantacje rodzinne. Mamy więc sporo do nadrobienia. Główny problem tkwi w braku świadomości Polaków. Rodziny boją się oddać swój narząd, chorzy krępują się o niego prosić. Nerka jest organem parzystym i normalnie można funkcjonować także z jedną. Oczywiście trzeba na siebie uważać, ale dawca nie musi potem brać żadnych leków, może tak jak przed zabiegiem wszystko jeść i pracować. Podobnie po oddaniu fragmentu wątroby. Zabieg pobrania narządu stanowi dziś już niewielkie, a w przypadku pobrania nerki wręcz minimalne zagrożenie dla zdrowia dawcy. W przypadku wątroby, organ zwykle oddają rodzice chorym dzieciom. U dzieci wystarczy przeszczep tylko niewielkiego fragmentu narządu. Ponieważ wątroba ma bardzo dużą zdolność regeneracji, jej przeszczepiony fragment będzie rósł wraz z dzieckiem.

 

 

Czekanie na życie
Liczba dawców rośnie mimo systematycznego zmniejszania się liczby śmiertelnych ofiar wypadków komunikacyjnych. Wszystko dlatego, że zmieniają się proporcje przyczyn śmierci dawców. Kiedyś organy pochodziły głównie od osób, które zginęły w wypadkach, dziś pochodzą głównie od zmarłych z powodu udarów, wylewów krwi do mózgu czy pękniętych tętniaków. Niestety organów od zmarłych dawców cały czas brakuje. Mimo ciągłych postępów medycyny hodowla organów czy pobieranie ich od zmodyfikowanych genetycznie zwierząt to wciąż wizja przyszłości. W Polsce na przeszczep narządu czeka co roku 2300–2400 chorych z czego 1500–1600 otrzymuje nowy organ. Na ich miejsce przychodzą jednak kolejni oczekujący, dla których ta metoda leczenia to często ostatnia nadzieja.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki