Logo Przewdonik Katolicki

Formacja i samodyscyplina

Marcin Jarzembowski
Fot.

Modlitwa, rozważania lektury oraz zajęcia praktyczne towarzyszą uczestnikom kursu dla ceremoniarzy, który odbywa się w diecezji bydgoskiej, a przeznaczony jest dla lektorów szkół średnich i starszych.

  

Nowa formuła organizacyjna, w którą zaangażowani są także klerycy bydgoskiego seminarium, cieszy się sporym zainteresowaniem.
 
Nie zatracić ducha
Jak tłumaczy ks. Grzegorz Wiciński, od tego roku kurs został podzielony na trzy spotkania w dwuletnim cyklu. – Ojciec Święty w liście apostolskim Porta fidei przypomina, że trzeba zaczerpnąć ze źródła, którym jest sam Chrystus. Prowadząc ten kurs, nieustannie o tym pamiętamy – podkreślił diecezjalny duszpasterz Służby Liturgicznej. Kapłan nie ukrywa, że zależy mu na tym, aby młodzi ludzie, którzy są na co dzień tak blisko ołtarza, mogli jeszcze głębiej zrozumieć to, co robią, Komu służą i w jak ważnym spotkaniu uczestniczą.
Ks. diakon Karol Rawicz-Kostro podkreślił, że przyszły ceremoniarz potrzebuje na pewno samodyscypliny. – Wówczas taka osoba będzie wypełniała swoją funkcję w sposób odpowiedni i godny. Ceremonie muszą być nie tylko zorganizowane poprawnie pod względem liturgicznym, ale również odpowiednio przeżyte duchowo. Chodzi o to, aby nie zatracić w tym wszystkim ducha. Ważna jest również regularna lektura, którą sugerujemy w trakcie kursu. Po nim takie informacje będą dosyłane także drogą elektroniczną, a wszystko zakończy egzamin – dodał.
 
Obawa i odpowiedzialność
Kamil Leis z parafii św. Wawrzyńca w Nakle n. Notecią powiedział, że w jego wspólnocie nie ma jeszcze ceremoniarza. Na kursie znalazł się z ciekawości. Wiedzę, którą zdobędzie, pragnie wykorzystać później w praktyce. – Ministrantem zostałem z chęci doświadczenia czegoś nowego, ale również dlatego, że wśród służby liturgicznej byli moi koledzy. Dzisiaj parafia jest dla mnie drugim domem i cieszę się, że mogę służyć – powiedział.
Adam Owsiński z parafii Nawrócenia św. Pawła w Solcu Kujawskim przed zgłoszeniem się na kurs czuł pewne obawy. – Bałem się, bo zdawałem sobie sprawę z tego, że jest to wielka odpowiedzialność. Miałem opory, ale jednak przyjechałem. Cieszę się, że będę wykonywał bardziej odpowiedzialną funkcję w Kościele, będąc przy tym bliżej Boga. To również odpowiedzialność, która wiąże się chociażby z dawaniem przykładu innym – powiedział.
Przyszli ceremoniarze poznają liturgię, strukturę mszału. Oprócz tego zostaną wprowadzeni w tajniki przygotowywania asyst liturgicznych, zasad i obowiązków w czasie liturgii. Jak podkreślają organizatorzy, to „wyjście od teologii ku praktyce”.
 
Autentyczna miłość do liturgii
Z diecezjalnymi duszpasterzami Służby Liturgicznej – ks. Grzegorzem Wicińskim i ks. Marcinem Świderskim
ROZMAWIA MARCIN JARZEMBOWSKI
 
Za nami pierwsze spotkanie w ramach Kursu Ceremoniarzy. Czemu on służy?
 
Ks. Grzegorz Wiciński: – W najnowszym Dyrektorium Duszpasterstwa Służby Liturgicznej KEP z 2008 r. czytamy za Dokumentami Soborowymi, że „Osoby spełniające w liturgii świętą posługę «należy starannie wychowywać w duchu liturgii oraz przygotować je do odpowiedniego i zgodnego z przepisami wykonywania przysługujących im czynności» (KL 29)”. W czasie tego kursu nie robimy więc nic ponad to. Od tego roku w naszej diecezji składać się on będzie z trzech spotkań w ciągu dwóch lat. W pierwszym roku (pierwszy stopień) uczestnicy odbywają dwa weekendowe, obowiązkowe zjazdy (jesienny i wiosenny), w drugim roku (drugi stopień) –  jedno obowiązkowe spotkanie. Nowi ceremoniarze ustanawiani będą zatem co dwa lata. Aby mogli w sposób kompetentny sprostać zadaniom, które są przed nimi stawiane, muszą być w odpowiedni sposób do tego przygotowani. Ceremoniarz, zwany również mistrzem ceremonii, ma czuwać nad prawidłowym zorganizowaniem i przebiegiem liturgii. Zatem celem formacji tych osób jest: pogłębienie relacji z Jezusem, a następnie przyswojenie odpowiedniej wiedzy liturgicznej i poznanie przepisów dotyczących różnych celebracji.   
 
Ks. Marcin Świderski: – Kształcenie liderów i animatorów liturgicznej służby ołtarza ma służyć liturgii, a także księdzu, który ją sprawuje. Oczywiście ksiądz jest w stanie poradzić sobie sam, ale będąc celebransem w czasie liturgii, nie ma możliwości zatroszczyć się o uporządkowany, a zarazem i piękny przebieg Bożych misteriów. Dzięki osobom do tego przygotowanym może bez obaw liczyć na ich pomoc.
 
Co oznacza bycie ceremoniarzem, jakie obowiązki wpisane są w tę posługę?
Ks. G.W.: – Bycie ceremoniarzem oznacza przede wszystkim pokazywanie swoim życiem i postawą Jezusa Chrystusa. Wiąże się to z pogłębianiem dojrzałości, kompetentną wiedzą i stawaniem się pokornymi pomocnikami swoich duszpasterzy. To dbałość o piękno, prostotę, porządek i należyte przygotowanie liturgii, jak również umiejętność współpracy i formowania Liturgicznej Służby Ołtarza w swoich parafiach oraz pomoc w odpowiednim podziale obowiązków.
Ks. M.Ś.: – Pełnienie tej funkcji wiąże się także z autentyczną troską o piękno liturgii, a także pomocą przy jej przygotowywaniu. To świadectwo umiłowania Bożej obecności, wyrażającej się w liturgii i poprzez liturgię.
 
Czy tego rodzaju służbę można traktować jako pewne wyróżnienie?
Ks. G.W.: – Sądzę, że najważniejszym wyróżnieniem jest zaproszenie skierowane od Jezusa do osobistego uświęcania się i formowania w ramach tej szczególnej posługi. Nie można jednak zapominać o docenieniu osobistej dojrzałości i charyzmatów oraz zwykłym zaufaniu, którym zostają ceremoniarze obdarzeni.
Ks. M.Ś.: Jest to z pewnością wyróżnienie, ale zarazem wezwanie do troski o piękno liturgii, a także życie jej duchem, ponieważ my wszyscy czerpiemy z niej siły do chrześcijańskiego życia i w niej znajdujemy szczyt naszego posługiwania.
 
Kto może zostać ceremoniarzem oraz w jaki sposób może to zaowocować w życiu tych młodych mężczyzn?
Ks. G.W.: – Ceremoniarzami mogą zostać lektorzy szkół średnich i starsi.
Ks. M. Ś.: – Może nim zostać każda osoba, która ma już spore doświadczenie życia liturgicznego, a także cieszy się zaufaniem swojego księdza proboszcza.
 
A Księża pamiętają, kiedy stanęli bliżej Stołu Pańskiego?
Ks. G.W.: – Byłem wtedy miesiąc po Pierwszej Komunii Świętej.
Ks. M.Ś.: Gdy mama zapytała mnie po Pierwszej Komunii Świętej, czy chcę zostać ministrantem, to pamiętam, że odpowiedziałem „nie”. Ale kiedy zrobili to wszyscy koledzy z podwórka, to i ja postanowiłem nim zostać. I tak to się zaczęło. Pogłębianie motywacji i umiłowanie liturgii zawdzięczam księżom, którzy autentycznie ją kochali, służyli jej całym sercem i przez to byli świadkami miłości Boga do człowieka.
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki