Dając świadectwo wiary

Wspominając tych, którzy odeszli już do wieczności, modlimy się za nich, wierząc, że w ten sposób pomożemy im dostać się do nieba. Czasami jednak jesteśmy przekonani, że oni już tam są...
Czyta się kilka minut

Ta opinia świętości towarzysząca niektórym ze zmarłych – bywa, że już za życia – sprawia, iż są oni dla nas świadkami wiary. Nie brakuje ich także w XX w. i nie chodzi tu tylko o męczenników, którzy przelaną krwią zaświadczyli o swojej wierności Ewangelii. To również ludzie, którzy w stopniu heroicznym naśladowali Chrystusa w zwykłym, codziennym życiu. Pamięć o niektórych z nich jest tak żywa, a świadectwo ich życia tak mocne, że władze duchowne zdecydowały się na rozpoczęcie ich procesu beatyfikacyjnego. Od tego momentu przysługuje im tytuł sług Bożych. Chociaż droga do chwały ołtarzy może być bardzo długa, warto już teraz modlić się za ich wstawiennictwem, pamiętając o ich bogactwie duchowym, służącym całemu Kościołowi. Ci ludzie, wśród których nie brakuje świeckich, wskazują nam drogę, którą i my powinniśmy podążać. Jak bowiem pisała w swoich zapiskach sługa Boża Jadwiga Zamoyska: „Doskonałość nie jest wyłącznie związana z murami klasztoru, lecz można do niej dążyć tak, jak dążyli pierwsi chrześcijanie – we wszystkich okolicznościach życia”.

Zatroskana o wychowanie

Jadwigę z Działyńskich Zamoyską (1831–1923) bez wątpienia można nazwać jedną z najznakomitszych kobiet europejskich przełomu XIX i XX w. Urodziła się w Warszawie, kiedy upadało już powstanie listopadowe, a jako dziecko doznała biedy, kiedy po tej insurekcji jej rodzina musiała uciekać do Galicji. Z kolei później, już ze swoim mężem, gen. Władysławem Zamoyskim, spędziła lata politycznej emigracji w Paryżu. Te doświadczenia, jak i wczesna śmierć męża w 1868 r. oraz dwójki dzieci zahartowały jej ducha oraz jeszcze bardziej zbliżyły tę pobożną kobietę do Boga. A że Generałowa Zamoyska była też osobą praktyczną i wrażliwą na biedę innych, mimo że nie brakowało jej własnych zmartwień, zatroszczyła się o wychowanie młodego pokolenia Polaków. W 1880 r. utworzyła jeszcze w Paryżu Stowarzyszenie Chrześcijańsko-Społeczne Matki Bożej Dobrej Rady, skupiające osoby świeckie. Pomagało ono młodym kobietom kształtować osobowość według chrześcijańskich wartości oraz uczyło je pracy społecznej dla dobra Kościoła i kraju. Dwa lata później, gdy odzyskała rodowe dobra w podpoznańskim Kórniku i mogła wrócić do ojczyzny, stworzyła tam Szkołę Domowej Pracy Kobiet, będącą pierwszą placówką gospodarstwa domowego w Polsce. Wydalona z Wielkopolski przez władze pruskie za krzewienie treści religijnych i patriotycznych, przeniosła szkołę do Kuźnic k. Zakopanego, gdzie funkcjonowała ona, z przerwami, do 1949 r. O dziełach wychowawczych podjętych przez Generałową z wielkim uznaniem wypowiadali się papieże: Leon XIII i Pius X. Uczyła ona bowiem swoje wychowanki nie tylko umiejętności praktycznych, ale również fundamentów, na których powinno opierać się życie: umiłowania Boga i człowieka, szacunku dla pracy i wartości moralnych. Taka była też jej postawa życiowa, czego wyrazem są również liczne pisma, jakie po sobie pozostawiła.

Mąż i ojciec z powołania

Człowiekiem mocno stąpającym po ziemi, jako doktor habilitowany nauk technicznych Politechniki Krakowskiej, a zarazem osobą głęboko religijną był sługa Boży Jerzy Ciesielski (1929–1970). Swoją pracę naukowo-badawczą i dydaktyczną łączył on przez 13 lat z obowiązkami męża i ojca trójki dzieci. Był bowiem przekonany, że dla niego to przede wszystkim małżeństwo i rodzina są życiowym powołaniem. Jego ślub z Danutą Plebańczyk błogosławił ks. prof. Karol Wojtyła. Jak zresztą później wspominał przyszły papież, studium Miłość i odpowiedzialność tworzył m.in. na marginesie rozmów z Jerzym. Rodzinna wieczorna modlitwa, sobotnie czytanie i omawianie tekstów niedzielnej Ewangelii czy wspólne uczestniczenie we Mszy św., to tylko pojedyncze „obrazki” dobrze jednak oddające atmosferę domu Ciesielskich. Sam Jerzy był człowiekiem pogodnym i towarzyskim, a jednocześnie pełnym wewnętrznego spokoju, który – jako człowiek modlitwy i Eucharystii – zawdzięczał głębokiemu życiu religijnemu. Był przy tym również wielkim miłośnikiem i propagatorem turystyki organizującym wycieczki piesze i rowerowe oraz spływy kajakowe. W 1968 r. zetknął się w Krakowie z powstałym we Włoszech ruchem Focolare – Dziełem Maryi – który go zafascynował. Bliskie były mu bowiem idee ruchu, którego członkowie starają się żyć w XX w. Ewangelią, dążąc do osobistej świętości i do uświęcenia świata. Dzieło to Jerzy zainicjował rok później w Chartumie w Sudanie, gdzie rozpoczął prowadzenie wykładów na uniwersytecie. Do powstającej tam grupy należeli, oprócz katolików, także protestanci i prawosławni koptowie. Jerzy Ciesielski zginął, wraz z dwójką swoich dzieci, podczas katastrofy statku na Nilu. Bardzo wymowne pozostają słowa modlitwy tego człowieka, który zdecydowanie i konsekwentnie dążył do świętości, niewiele o tym mówiąc, ale podejmując na co dzień zadania, które postawił przed nim Bóg: „Każdy z nas otrzymał do przebycia własną drogę, własne powołanie. Od wierności temu powołaniu zależy sens mego istnienia (...). Spraw Panie, abym zrozumiał me powołanie na każdy dzień, i daj mi Twą Łaskę, abym mu był wierny”.

Charyzmatyczna nauczycielka

Jedną z kandydatek na ołtarze jest również polska nauczycielka sługa Boża Anna Jenke (1921–1976). W domu i w liceum sióstr niepokalanek otrzymała ona solidne wychowanie religijne i patriotyczne. II wojna światowa sprawiła natomiast, że ta młoda, dobrze zapowiadająca się dziewczyna dojrzała duchowo. W swoich zapiskach sporządzonych podczas rekolekcji w klasie maturalnej zanotowała m.in.: „Charakter – bohaterstwo. Chcę być bohaterką. Niebo wielkie, piękne i moje (...) Nie wolno być miernotą – tylko mocnym człowiekiem. Do nieba miernoty się nie dostaną. Do nieba idą bohaterowie!”. Tak też wyglądało całe jej późniejsze życie, wypełnione cichym, codziennym bohaterstwem. Podczas okupacji była czynnie zaangażowana w konspiracji, niosąc m.in. pomoc, wraz z innymi harcerkami, jeńcom, chorym i potrzebującym. Brała też udział w tajnym nauczaniu i organizowaniu pomocy dla najbiedniejszych dzieci.

Po ukończeniu w 1950 r. filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, do końca życia pracowała w swoim rodzinnym Jarosławiu na Podkarpaciu, jako polonistka i wychowawczyni młodzieży. Ludzie, którzy znali Annę, wspominają ją jako kobietę wielkiej urody, niepospolitego wdzięku, inteligencji i kultury. Wybrała jednak życie skromnej nauczycielki, przedkładając potrzeby innych ludzi nad swoje własne. Pomimo panującego wówczas w Polsce systemu komunistycznego, wrogo nastawionego do wiary i Kościoła, odważnie starała się wychowywać kolejne młode pokolenia w duchu wartości chrześcijańskich. Szczególną troską otaczała młodzież z tzw. marginesu społecznego. Niosła też moralną i materialną pomoc ludziom biednym, chorym i samotnym. Uczniowie – jak później sami wspominali – widywali swoją nauczycielkę w domach swoich najbiedniejszych kolegów, zatroskaną o dzieci z wielodzietnych rodzin lub przy szpitalnych łóżkach osób chorych i umierających. Sama zmarła na raka w wieku 55 lat, u szczytu możliwości zawodowych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2013