Archidiecezjalny Ośrodek Katechumenalny na początku października rozpocznie dziesiąty rok formacji. Jest Ksiądz jego dyrektorem od samego początku funkcjonowania. Co najbardziej zdumiewa Księdza w tej posłudze?
− Osoby, które do mnie trafiają zazwyczaj żyją w ogromnym oddaleniu od Kościoła. Tymczasem przychodzą nieprzymuszone i szukają w nim swojego miejsca, wręcz sensu życia oraz odpowiedzi na pytania, które nurtują ich od lat. Wyraźnie widać tu działanie Bożego Ducha. To Bóg prowadzi człowieka swoimi drogami po to, aby mógł odkryć to, co najważniejsze, czyli Jego samego. Zdumiewa mnie to, że jednocześnie inni ludzie ostentacyjnie wypisują się z Kościoła. Tym bardziej kiedy widzę, z jaką determinacją odkrywają Kościół osoby decydujące się na podjęcie formacji w naszym ośrodku. Gotowe są one na wiele poświęceń po to, żeby do końca spotkać się z Jezusem w sakramentach, które mają przyjąć. Niekiedy, aby przybyć na katechezy, muszą pokonać naprawdę daleką drogę, czasami ponad 100 kilometrów i godzić uczestnictwo w nich z życiem zawodowym czy studiami.
Przybliżmy więc, kto trafia do poznańskiego ośrodka katechumenalnego?
− Co roku jest to w sumie przynajmniej kilkanaście osób, zarówno nieochrzczonych, jak i takich, które przyjęły jedynie sakrament chrztu. Są wśród nich ludzie nieznający żadnych modlitw, niepotrafiący się nawet przeżegnać. To niewyobrażalne, jak bardzo Pan Bóg musi poruszyć ich serca, że decydują się na podjęcie przygotowania do przyjęcia sakramentów. Inni z kolei uczestniczyli w katechezie szkolnej, ale rodzice nie życzyli sobie, aby ich dzieci przystępowały do sakramentów. Teraz jako dorośli ludzie sami dokonują tego wyboru. Oni mają już jakąś wiedzę, ale zazwyczaj w ich rodzinach nie było praktyk religijnych. Niekiedy do katechumenatu przystępują rodzeństwa. Szczególnie zapamiętałem dwie studiujące siostry, które dwa lata po przyjęciu do Kościoła zachęciły do tego też swoją mamę. Co więcej, przywoziły ją na katechezy. Zdarzają się bowiem także osoby bardzo dojrzałe, najstarsza z nich skończyła 70. rok życia. Trafiają też do nas obcokrajowcy, najczęściej mieszkający za naszą wschodnią granicą.
Katechumeni zapewne dzielą się z Księdzem swoją motywacją do podjęcia formacji. Co nimi kieruje?
− Wiele osób przychodzi do ośrodka z myślą o tym, aby zawrzeć sakramentalny związek małżeński z osobą wierzącą. Jednak mówienie, że ludzie przygotowują się do przyjęcia sakramentów tylko po to, żeby wziąć ślub kościelny jest dużym uproszczeniem. Gdyby mieli tylko taką motywację, przypuszczam, że nie wytrzymaliby tylu tygodni intensywnego przygotowania. Nawet jeśli na początku ta motywacja jest niezbyt głęboka, widać, jak z czasem katechumeni dojrzewają wewnętrznie. Trzeba powiedzieć jednoznacznie, że wiara zaczyna przebijać się przez ich życie i zaczyna wkradać się w rozmaite obszary ich życia.
Każdego roku przychodzą też osoby żyjące w wolnych związkach. Na moje pytanie o to, kiedy zamierzają wziąć ślub, odpowiadają, że może kilka miesięcy po przyjęciu sakramentów. Wówczas mówię im, że to niemożliwe. Przecież chrzest wymaga nawrócenia, a nie wracania potem do tego samego grzechu, co z góry zakładają. Zachęcam więc ich do tego, aby, jeśli są szczerzy w swoich postawach, podjęli decyzję o zamieszkaniu do czasu ślubu oddzielnie. W większości przypadków udaje się to tak rozwiązać. Podkreślam jednak, że niczego nie wymuszam, pokazuję tylko rozwiązania, a decyzja należy do samych zainteresowanych.
Oprócz osób, które przychodzą z myślą o sakramentalnym związku małżeńskim, są zapewne i takie, które rozpoczynają katechumenat zmotywowane różnymi życiowymi doświadczeniami?
− Oczywiście. Najczęściej po tym, jak spotkały na swojej drodze kogoś autentycznie wierzącego, kto wywołał w ich sercach jakiś niepokój. Jedna z osób, której najbliższe otoczenie było zupełnie areligijne, ze wczesnego dzieciństwa zapamiętała nieżyjącą już, bardzo wierzącą babcię. Było to tak silne i autentyczne świadectwo, że dzięki niemu ta osoba, kiedy stała się dorosła, zaczęła szukać Boga. Tymczasem często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaki wpływ na innych ma nasza postawa, że może być ona dla kogoś szansą na zbliżenie się do Boga. To powinno budzić w nas refleksję, jakie świadectwo dajemy swoim życiem.
Przejdźmy może teraz już do samej formacji prowadzonej w ośrodku. Jak ona wygląda?
− Mówiąc o formacji, trzeba zacząć od wyjaśnienia, że przebiega ona etapami. Z każdym z nich związane są bardzo ważne obrzędy liturgiczne. Pierwszy okres to czas prekatechumenatu. Ma on na celu kształtowanie u kandydata prawidłowej motywacji do wejścia na drogę Chrystusa. Podczas jego trwania spotkamy się raz w tygodniu, we wtorki wieczorem. Dla wielu katechumenów to pierwsze świadome spotkanie z Kościołem, stąd wymaga ono z mojej strony ogromnej delikatności. Nie ukrywam jednak, że początki bywają dla nich trudne. Jednak z czasem widać, jak Pan Bóg zajmuje coraz więcej miejsca w ich życiu.
A kiedy rozpoczyna się kolejny etap?
− To już właściwy katechumenat, do którego kandydaci zostają uroczyście przyjęci w I Niedzielę Adwentu. Wówczas po raz pierwszy wchodzą do kościoła, stoją pod chórem i tam czekają na rozpoczęcie liturgii. Od kilku lat na ten obrzęd przyjeżdża do nas bp Grzegorz Balcerek. Kiedy biskup pyta na początku, o co proszą Kościół – odpowiadają: „O wiarę”. Znaczy też czoło katechumena znakiem krzyża, mówiąc: „Sam Chrystus umacnia cię znakiem swojego zwycięstwa. Ucz się Go poznawać i naśladować”. Z kolei po homilii katechumeni otrzymują Pismo Święte. Drugi etap katechumenatu jest bowiem nieustannym odwoływaniem się do słowa Bożego i zachęcaniem do jego lektury, która prowadzi do głębszego poznania Chrystusa. Od tej chwili, oprócz wtorków spotykamy się także w niedziele, po Mszy św. w której kandydaci częściowo uczestniczą. Po liturgii słowa opuszczają oni świątynię, udając się na katechezę do sali katechetycznej.
Ten okres kończy się tzw. obrzędem wybrania w I Niedzielę Wielkiego Postu. Inicjuje on zarazem etap oczyszczenia i oświecenia, który przypada na czas Wielkiego Postu. Wcześniej katechumeni zaczynają się rozglądać za przyszłymi chrzestnymi, którzy będą im towarzyszyli już podczas przygotowania, chrztu i w dalszej drodze w Kościele.
Po obrzędzie wybrania rozpoczyna się zapewne najintensywniejszy okres przygotowania do przyjęcia sakramentów?
− Dokładnie. Na tym etapie chodzi o oczyszczenie intencji i umysłu, o jeszcze większe przylgnięcie do Chrystusa. Przeprowadzane są też tzw. scrutynia, podczas których wyjaśnia się katechumenom Ewangelię. Mają one na celu pokazanie im, że to, co w ich sercach jest grzechem, powinno zostać uzdrowione, a to, co jest dobre − umocnione. W tym czasie następuje także obrzęd przekazania Symbolu wiary i Modlitwy Pańskiej, czyli uroczyste przekazanie tekstów, co łączy się z pierwszym publicznym wyznaniem wiary przez te osoby i odmówieniem modlitwy „Ojcze nasz” w czasie liturgii, w której w znacznej części już uczestniczą. To niektóre z obrzędów, które towarzyszą katechezom w ciągu miesięcy przygotowania. Nie sposób przybliżyć ich tutaj wszystkich.
A potem następuje ta szczególna chwila...
− Osoby, które zgłosiły się do nas, będąc już ochrzczone, przystępują do Pierwszej Komunii Świętej w naszym kościele w Wielki Czwartek, a potem przyjmują także sakrament bierzmowania. Z kolei osobom nieochrzczonym sakramentów chrztu, bierzmowania i Eucharystii udziela abp Stanisław Gądecki w katedrze w Wigilię Paschalną. To jednocześnie początek okresu, w którym katechumeni praktykują przyjęte sakramenty, przygotowując się także do przystąpienia do sakramentu pokuty. Ten czas nazywany okresem mystagogii jest już życiem w Chrystusie, dlatego dalsze wtajemniczanie neofitów przebiega już w innej perspektywie. Uroczyste zakończenie katechumenatu ma zawsze miejsce w drugiej połowie czerwca.
Co dzieje się dalej z tymi ludźmi? Czy ma Ksiądz okazję obserwować, jak toczy się ich życie?
− W sporej części rozjeżdżają się oni w różne strony i szukają dla siebie miejsca w parafiach, na terenie których mieszkają. Zachęcam ich, aby szukali oni tam dla siebie wspólnoty, w której będą mogli wzrastać. Cieszy jednak, że wielu dalej korzysta z możliwości kontaktu z ośrodkiem i przyjeżdża do mnie się spowiadać. Dziesiąty rok formacji uznałem za dobrą okazję do zorganizowania spotkania opłatkowego wszystkich grup z minionych lat. Mam nadzieję, że uda się je zorganizować. To byłaby wspaniała okazja do podzielenia się świadectwami życia.
Archidiecezjalny Ośrodek Katechumenalny działa przy parafii pw. Matki Boskiej Bolesnej na poznańskim Łazarzu (ul. Głogowska 97). Zapisy do niego przyjmowane są do końca września pod numerem telefonu: 61 866 87 38. Informacje na ten temat można znaleźć na: www.mbbolesna-poznan.org.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













