Zaalarmowane służby zadziałały tak, jak powinny. Przybyli funkcjonariusze policji i straży pożarnej, sprowadzono łodzie, ratowników, ambulans Pogotowia Ratunkowego. Negocjacje z desperatem prowadził z podnośnika psycholog. W korku ulicznym stanęły autobusy miejskie, samochody, rowery i przechodnie. Doszło do istotnych utrudnień w ruchu drogowym w centrum miasta. Dzięki Bogu, że sprawił, iż negocjator dobrze wywiązał się ze swojego zadania. Po dwóch godzinach nieszczęśnik zdecydował się odstąpić od zamiaru i zszedł. Jego zatrzymaniu towarzyszyły oklaski obecnych.
Jestem porażona wiadomością, że owi „obecni” zwłaszcza kierowcy, zirytowani przebywaniem w korku, nawoływali mężczyznę, żeby „ze sobą skończył”. Wrzeszczeli: „Skacz, nam się spieszy!”. W stronę desperata kierowali najgorsze przekleństwa i wyzwiska. (źródło: www.wiadomości.dziennik.pl z 29 lipca)
Kilka lat temu do identycznego zdarzenia doszło we Włocławku. Też były służby, w karetce pogotowia siedział m.in. lekarz. Też doszło do paraliżu komunikacyjnego śródmieścia. Tak samo jak w Toruniu pojawili się fotoreporterzy, a zirytowanym kierowcom i przechodniom towarzyszyli tęskniący za sensacją gapie. Jednak nikt nie wznosił tak strasznych w konsekwencjach okrzyków. Przebywając w tym zbiorowisku, odczuwałam ludzką wiarę w to, że po pewnym czasie służby dadzą sobie radę z tzw. wariatem, którego trzeba „zamknąć do czubków”. Jeśli ktoś wrzasnął, to najwyżej: „złaź, idioto, i do domu, do kobity szoruj”, czy coś podobnego, może ostrzej. Do dramatu nie doszło. Z pewnością nie wskutek rad tego rodzaju, lecz dzięki wykwalifikowanemu psychologowi. Mężczyzna dobrowolnie oddał się w ręce funkcjonariuszy i medyków. Życie potoczyło się dalej.
Pod informacją dotyczącą zdarzenia w Toruniu pojawiły się komentarze. Przytoczę kilka, w wersji oryginalnej: „Po co w ogóle się przejmować takim, jakby chciał zeskoczyć to by zeskoczył, a jak nie, to by sam w końcu zszedł”; „Też uważam, że gdy ktoś chce skoczyć, to decyduje, idzie i kończy z sobą”; „Jak wlazł, to powinien skoczyć, a nie 4 litery zawracać”. I wreszcie: „Bydło nie ludzie...”. Do kwestii „bydła”, na innym portalu internetowym nawiązał jeden ze świadków wydarzenia: „Nie wiem, co kierowało tym człowiekiem (…). Ale ludzie zachowywali się jak bydło. Co za znieczulica i zezwierzęcenie”.
Znieczulica owszem. Jednak przepraszam bydło, które nie jest „zbydlęcone” i zwierzęta, niezezwierzęcone w ludzkim rozumieniu tego słowa.
Jestem przekonana, że większość osób zebranych na moście w Toruniu, również ci ponaglający desperata do samobójczej śmierci, to katolicy. Gorliwie czy mniej gorliwie praktykujący, na co dzień znani w swoich środowiskach jako tzw. dobrzy, normalni ludzie. Co wykrzyczałby każdy z nich, gdyby na zwieńczeniu konstrukcji mostu zobaczył swojego ojca czy syna? Sąsiada? Przyjaciela? Kumpla ze szkoły czy wojska?
Ilu z nas wierzy, że Chrystusa cierpiącego należy dostrzegać w bliźnich? Czy przyszedł czas, kiedy mowa o miłosierdziu, o kochaniu bliźniego jak siebie samego, o empatii, dla wielu ochrzczonych stała się tzw. kościelnym gadaniem? Czy jest zrozumiała i pierwszorzędna tylko nielicznym? Odbieranie sobie życia jest grzeszne i nie jest żadnym rozwiązaniem. Jak nisko musi upaść człowiek, aby nie przekonywać o tym drugiego, załamanego, lecz skłaniać go do samobójstwa! Z egoizmu, dla swojej wygody!
Ów nieszczęśnik z pewnością miał swoje powody, by nienawidzić świata i ludzi. Myślę, że reakcja torunian dała mu dodatkowe doświadczenie. Myślę, że miotających obelgi pod jego adresem na toruńskim moście ani to ziębi, ani parzy. Jakoś zdążyli do celów podróży. Kto się spóźnił, miał powód do usprawiedliwienia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













