Logo Przewdonik Katolicki

Śmiertelna pogoda

Renata Krzyszkowska
Fot.

Co 4 sekundy ktoś na świecie usiłuje odebrać sobie życie. Oczywiście tylko statystycznie, bo częstotliwość samobójstw jest zmienna. Myli się ten, kto sądzi, że najczęściej dochodzi do nich zimą, gdy ponura aura wpędza nas w depresję. Najwięcej osób postanawia rozstać się z tym światem, gdy dni są ciepłe, długie i słoneczne.

65-letni Henryk ze Szczecina cierpiał na bolesną przepuklinę, miał problemy z prostatą, kłopoty ze wzrokiem, do tego poruszał się o kulach. Jego smutek narastał powoli, a decyzję o samobójstwie podjął chyba dopiero wtedy, gdy ręce zaczęły mu odmawiać posłuszeństwa. Coraz trudniej było mu wspierać się na kulach, a mieszkał na drugim piętrze bez windy. Potem zmarł jego najlepszy kolega. Nigdy się nie ożenił, z dalszą rodziną spotykał się rzadko. Czuł się samotny, nie mógł, nie potrafił albo nie chciał prosić nikogo o pomoc, a nikt niczego nie zauważył. Właśnie zaczęło się lato, była ładna słoneczna pogoda, ptaki śpiewały radośnie, gdy on wybierał mocny sznur, a potem zakładał sobie pętlę na szyję. Gdy po kilku dniach do jego domu weszła zaalarmowana przez sąsiadów policja, obok ciała znalazła przygotowany garnitur i białą koszulę, oraz starannie wypastowane buty z karteczką „do trumny”.

Szczyt wiosenno-letni

O tym, że liczba samobójstw jest skorelowana z porą roku wiadomo nie od dziś. Zespół dr. Gavina Lamberta z Baker Heart Research Institute w Melbourne jeszcze w ubiegłym wieku zbierał dane na temat sezonowych zmian atmosferycznych i odsetka samobójstw w różnych porach roku. Badaniami objęto mieszkańców stanu Victoria w Australii. Okazało się, że liczba samobójstw i prób samobójczych nasilała się wiosną i latem, a najniższa była w miesiącach zimowych. Sezonowe zmiany w liczbie samobójstw były przedmiotem badań, także w Polsce. Analizy statystyk przeprowadzone w Pracowni Suicydologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wyraźnie potwierdzają stabilną sezonowość samobójstw ze szczytem wiosenno-letnim i wyraźnym spadkiem częstotliwości w zimie. Występowanie podobnych tendencji ze szczytem wiosenno-letnim zarówno na półkuli północnej, jak i południowej, niezależnie od tradycji kulturowej, potwierdziły także inne badania przeprowadzone w Danii, Japonii, Australii, Włoszech, Finlandii, Belgii i Rumunii.  Zdaniem specjalistów na nasze zachowanie ma wpływ działanie wielu neuroprzekaźników w mózgu. Latem dochodzi do przestrojenia naszego układu neuroreceptorowego i gotowi jesteśmy na większą aktywność i większe wydatkowanie energii niż w miesiącach zimowych. Także osoby ze skłonnościami do obniżonego nastroju latem są bardziej aktywne i pobudliwe. W wypadku jakichś niepowodzeń ich zwiększona o tej porze roku energia może być łatwiej wykorzystana do działań radykalnych, w tym autoagresywnych.

Czynniki złożone

Główną przyczyną samobójstw jest słaba psychika, w tym depresja, ale na jej rozwój może mieć też wpływ wiele innych czynników,  np.: kłopoty rodzinne lub w pracy, ciężka choroba, zawód miłosny, problemy szkolne, perfekcjonizm, niska samoocena, czasami samobójstwo podyktowane jest chęcią ukarania otoczenia lub poczuciem winy. Zdaniem psychologów coraz częstszym powodem samobójstw są problemy ekonomiczne. Zjawisko to występuje w USA, Japonii i w całej Europie. Kryzys ekonomiczny, kłopoty ze znalezieniem i utrzymaniem pracy, trudne do spłacenia kredyty czy długi doprowadzają do stanu, w którym załamanemu człowiekowi rozwiązaniem wydaje się tylko śmierć. Właśnie zakończył się proces pewnego czterdziestolatka z okolic Białegostoku, który z powodów finansowych usiłował zabić siebie, żonę i cztery córki. Jadąc z rodziną samochodem, zjechał na przeciwległy pas ruchu, by zderzyć się czołowo z innym pojazdem. Tylko refleks drugiego kierowcy sprawił, że nikt nie zginął. Oskarżony tłumaczył, że załamał się, gdy przestał być wypłacalny, długi rosły, zaczęli go nachodzić wierzyciele.

„Skacz, bo chcemy jechać”

Decyzję o samobójstwie stosunkowo łatwo jest dziś podjąć. Śmierć już się „opatrzyła”. W mediach pełno jest informacji o wojnach, atakach bombowych, katastrofach naturalnych czy zabójstwach, najbardziej kasowe filmy i gry komputerowe to te, w których trup ściele się gęsto. Z tej perspektywy umrzeć jest równie łatwo jak kichnąć, życie ludzkie traci na wartości. Niedawno w letni słoneczny dzień pewien mieszkaniec Torunia wspiął się na konstrukcję mostu im. Józefa Piłsudskiego i chciał popełnić samobójstwo, skacząc do Wisły. Przyjechała policja, wstrzymano ruch, z desperatem rozmawiał policyjny negocjator. Na moście robił się coraz dłuższy korek i czekający w nim kierowcy zaczęli pomału tracić cierpliwość. Widać czyjaś tragedia  nie robiła na nich większego wrażenia, bo dało się słyszeć krzyki ze słowami zachęty, by mężczyzna pospieszył się z samobójstwem. Na szczęście ich „skacz” okazało się słabsze od argumentów policyjnego negocjatora, bo mężczyzna w końcu odstąpił od swych zamiarów.

Reakcje kierowców przerażają, ale można się domyślać, że gdyby to ich dopadły emocjonalne problemy również nie liczyliby na czyjeś współczucie. Według opublikowanych w zeszłym roku badań EZOP (Epidemiologia Zaburzeń Psychiatrycznych i Dostępność Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej), opartych na próbie 10 tys. respondentów w wieku 18–64, wynika, że prawie 4 proc. Polaków w przypadku kryzysu psychicznego nie zwróciłoby się o pomoc do nikogo, bo nikomu by nie ufało. 4 proc. wydaje się być niewielką liczbą, ale skoro w wieku 18–64 lata żyją w naszym kraju ponad 24 mln ludzi, to oznacza, że prawie milion z nas w razie problemów psychicznych będzie się z nimi borykać samotnie.

Naznaczeni

Ze wspomnianych  badań wynika również, że co czwarty Polak w wieku produkcyjnym doświadczał w swoim życiu zaburzeń psychicznych. Blisko 10 proc. (2,5 mln ludzi) cierpiało na zaburzenia nerwicowe, w tym fobie specyficzne, a prawie milion na zaburzenia afektywne (depresja, dystymia, mania). Słabsze zdrowie psychiczne odczuwa aktualnie ok. 5,3 proc. badanej populacji mieszkańców Polski, umiarkowane – ok. 24,7 proc. Oznacza to, że ok. 30 proc. populacji (ok. 7,5 mln osób) to liczba potencjalnych kandydatów do poszukiwania jakiejś formy pomocy lub wsparcia. Niestety Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego jest fikcją. Na 100 tys. mieszkańców przypada w naszym kraju ok. pięciu psychiatrów. Dla porównania, w większości krajów europejskich ok. dziesięciu. Podczas zakończonego właśnie 44. Zjazdu Psychiatrów Polskich omawiano m.in. aktualne problemy polskiej psychiatrii. Wyliczano zbyt małe nakłady na leczenie, kłopoty  z dostępem do specjalistycznej opieki środowiskowej i nowoczesnych leków. Sytuację osób z problemami psychicznymi pogarsza jeszcze towarzysząca im na każdym kroku stygmatyzacja. Według Światowej Organizacji Zdrowia, zaburzenia psychiczne dotyczą już co piątej osoby na świecie. Niestety będzie jeszcze gorzej. Według prognoz w ciągu najbliższych 15 lat zaburzenia psychiczne staną się jednym z głównych problemów zdrowotnych na świecie. Powodów jest wiele: coraz szybsze tempo życia, związany z nim przewlekły stres, zanik tradycyjnych relacji rodzinnych i społecznych, długotrwały brak wypoczynku. Należy się więc spodziewać, że liczba samobójstw będzie się zwiększać.

 


Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, w ubiegłym roku na swe życie targnęło się 5791 osób, z czego 4177 zrobiło to skutecznie. Dla porównania, w wypadkach drogowych zginęło w ubiegłym roku „tylko” 3571 osób. Należy przypuszczać, że pewna liczba śmiertelnych wypadków drogowych to także wynik samobójstwa. Trudno jednak określić, jak wielka jest skala tego zjawiska, bo policja najczęściej nie docieka motywów kierowcy, który spowodował wypadek.

Na pierwszym miejscu wśród sposobów odebrania sobie życia od lat jest powieszenie się (w ubiegłym roku odnotowano 4059 takich przypadków), na kolejnych miejscach znajdują się: rzucenie się z wysokości, samookaleczenie i uszkodzenie układu krwionośnego, zażycie środków nasennych, rzucenie się pod pojazd, utopienie się, zastrzelenie, otrucie gazem.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki