Wakacje wysokiego ryzyka

Utonięcia, urazy, kradzieże i zgwałcenia to tylko niektóre z zagrożeń, których ryzyko wystąpienia wzrasta podczas wakacji. Upalna pogoda sprawia, że rozleniwieniu ulega nie tylko nasze ciało, ale i wyobraźnia. Potrzeba wiedzy i dużo zdrowego rozsądku, by bez uszczerbku przetrwać lato i móc kojarzyć je ze słońcem i radością, a nie udręką.



Już ponad 100 osób pochłonęła w...
Czyta się kilka minut
Utonięcia, urazy, kradzieże i zgwałcenia to tylko niektóre z zagrożeń, których ryzyko wystąpienia wzrasta podczas wakacji. Upalna pogoda sprawia, że rozleniwieniu ulega nie tylko nasze ciało, ale i wyobraźnia. Potrzeba wiedzy i dużo zdrowego rozsądku, by bez uszczerbku przetrwać lato i móc kojarzyć je ze słońcem i radością, a nie udręką.

Już ponad 100 osób pochłonęła w tym roku woda. Z roku na rok rośnie liczba utonięć. W zeszłym roku życie straciło 741 osób. Najwięcej osób topi się w rzekach i jeziorach, stosunkowo najmniej w morzu (w ubiegłym roku tylko 31 wypadków). Ocenia się, że 70 proc. utonięć zdarza się po spożyciu alkoholu. Około 15-20 proc. topielców stanowią dzieci, często zabierane przez dorosłych nad wodę i pozostawione bez opieki. Jak się ocenia, co roku 1500 nierozważnych amatorów kąpieli zostaje skazanych na wózek inwalidzki z powodu niefortunnego skoku do wody, który często wykonywany jest w miejscu niedozwolonym i nie sprawdzonym. Nawet w miejscu, w którym od lat bezpiecznie skakaliśmy na główkę, może dojść do tragedii - akurat w tym roku mógł się obniżyć poziom wody. Wtedy zamiast skoku w toń, można trafić na płyciznę i głową uderzyć w dno lub zanurzony pod powierzchnią kamień albo pień drzewa. Taki skok najczęściej prowadzi do uszkodzenia rdzenia kręgowego i zgonu lub trwałego kalectwa. Do poważnych urazów kręgosłupa dochodzi także podczas uprawiania sportów ekstremalnych, np. sportów motorowodnych, wspinaczki wysokogórskiej czy lotów na paralotni. Do największej liczby urazów rdzenia kręgowego dochodzi w letnie weekendy.

Utrata czucia w części ciała poniżej urazu następuje nawet po niewielkim uszkodzeniu rdzenia kręgowego. Jeśli chory przeżyje wypadek, obok najbardziej widocznego skutku uszkodzenia rdzenia, czyli niedowładu kończyn, mogą wystąpić również zagrażające życiu zaburzenia oddychania, krążenia, pracy układu pokarmowego, nerek i pęcherza. Dochodzi do zaburzeń zwieraczy i zatrzymania moczu, który z przepełnionego pęcherza może się cofać do nerek i je uszkadzać. Porażone mięśnie oddechowe uniemożliwiają lub utrudniają oddychanie, chorzy nieraz nie mogą żyć bez podłączenia do respiratora.

Słoneczny patrol

Średnio, co czwarty dorosły Polak ma zmiany skórne wywołane przez słońce. Każda opalenizna niszczy skórę, a zmniejszenie warstwy ozonowej spowodowało, że do powierzchni Ziemi dociera większa niż kiedyś dawka słonecznego promieniowania ultrafioletowego. W Polsce jego największą emisję obserwuje się w czerwcu i lipcu i osiąga wtedy nawet wartości charakterystyczne dla regionu śródziemnomorskiego. Lekarze przestrzegają, że w upalne dni niebezpieczne może się okazać nawet kilkunastominutowe przebywanie na słońcu. Dla skóry człowieka groźne są oba rodzaje docierających ze Słońca promieni ultrafioletowych - zarówno promienie UVA, jak i UVB. Te pierwsze przenikają nawet przez średniej grubości szybę okienną, docierają do skóry właściwej, przyśpieszają jej starzenie, mogą wywoływać alergie słoneczne. Promienie UVB, które wchłaniane są w całości przez naskórek, mogą wywoływać oparzenia skóry widoczne kilka godzin po opalaniu. Oba rodzaje promieniowania uszkadzają DNA, co może prowadzić do powstania nowotworów. W Polsce lekarze co roku diagnozują ok. 6 tys. zachorowań na nowotwory skóry, w tym ok. 2 tys. na najgroźniejszego czerniaka złośliwego. Przyczyną jego powstania jest głównie nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne. Do wizyty u lekarza powinien nas skłonić każdy pieprzyk, który zmienia swój kolor, kształt czy zaczyna boleć. By uchronić się przed zgubnym działaniem promieni UV, lekarze zalecają stosowanie kremów ochronnych. Osoby o jasnej karnacji i jasnych oczach są bardziej wrażliwe na działanie słońca niż osoby śniade. Opalający się na czerwono blondyni o jasnej karnacji powinni stosować latem kremy z filtrem przeciwsłonecznym o faktorach 40-60. Osobom o ciemniejszej karnacji opalającym się na brązowo wystarczy krem o faktorach 10-30. Lekarze przestrzegają, że nawet po nasmarowaniu się odpowiednim kremem nie należy przebywać długo na słońcu. Nigdy między godziną 12 a 15.

Krwiożercze insekty

Spośród blisko 200 czyhających na naszą skórę gatunków owadów najbardziej drapieżnymi wydają się meszki. Jest ich ok. 50 gatunków. Nie kłują, tylko rozrywają skórę swoimi szczękami po czym zlizują krew. W miejscu pokąsania pojawia się często stan zapalny. Zarówno wśród meszek, jak i wśród komarów krew piją jedynie samice. Jest im potrzebna do złożenia jaj. Kłopotów ze skórą mogą przysporzyć również dokuczliwe osy, pszczoły, trzmiele i szerszenie. Reakcją na ugryzienie owada jest najczęściej swędzenie, zaczerwienienie, czasami pokrzywka, nawet pęcherze. O ile to możliwe, należy wyciągnąć żądło. Według statystyk, 0,4-3 procent Polaków jest uczulonych na jad różnych owadów. Co roku kilkanaście osób umiera wskutek ukąszenia. Powstający u nich obrzęk obejmuje śluzówki jamy ustnej - warg, języka, krtani i powoduje trudności w oddychaniu. Objawom tym towarzyszy zazwyczaj niepokój, lęk i poczucie choroby, pojawia się ucisk w klatce piersiowej, nudności, duszność, zamroczenie i utrata świadomości, świadczące o postępującej niewydolności krążeniowo-oddechowej. Bez szybkiej i właściwej pomocy lekarskiej dochodzi do zgonu. Ryzyko tego typu reakcji, określanej jako anafilaktyczna, jest większe u dorosłych niż u dzieci, szczególnie u tych, u których występują schorzenia układu krążenia lub układu oddechowego. Osoby uczulone powinny w sezonie letnim zawsze mieć przy sobie strzykawkę z adrenaliną oraz lek przeciwhistaminowy w tabletkach i zużyć je natychmiast po użądleniu. Wysoce skuteczną metodą zapobiegania poważnym reakcjom po ukąszeniach jest przeprowadzane odczulanie jadem owadów, do którego kwalifikację przeprowadza lekarz alergolog.

Sezon samobójców

Osoby z nastrojem depresyjnym częściej popełniają samobójstwo wiosną i latem, gdy dzień ulega wydłużeniu - wskazują wyniki badań naukowych opublikowanych niedawno w piśmie "American Journal of Psychiatry". Zespół dr Gavina Lamberta z Baker Heart Research Institute w Melbourne przez 10 lat zbierał dane na temat sezonowych zmian czynników atmosferycznych i odsetka samobójstw w różnych porach roku. Badaniami objęto mieszkańców stanu Victoria w Australii. Okazało się, że liczba samobójstw i prób samobójczych nasilała się wiosną i latem, a najniższa była w miesiącach zimowych. Najnowsze wyniki nie dostarczają wprawdzie wyjaśnienia, dlaczego skłonności samobójcze nasilają się wiosną i latem, zaprzeczają jednak dotychczasowym przekonaniom, że ryzyko samobójstwa związane z nastrojami depresyjnymi jest wyższe w miesiącach jesienno-zimowych. Według danych Komendy Głównej Policji w Polsce liczba samobójstw i prób samobójczych również wzrasta w miesiącach letnich. W ubiegłym roku Policja odnotowała 5928 przypadków targnięcia się na własne życie (w tym 5000 skutecznych). Od stycznia do marca odnotowano 1278 prób samobójczych, od kwietnia do czerwca już 1622 przypadki, od lipca do września liczba ta wyniosła 1659 przypadków, a jesienią, w okresie od października do grudnia, zmniejszyła się już do 1369 przypadków.

- Latem częściej próby samobójcze dokonywane są przez osoby młode - między 15 a 30 rokiem życia. Ich powodem może być nie tylko depresja. Na nasze zachowanie ma wpływ działanie wielu neuroprzekaźników w mózgu. Latem dochodzi do przestrojenia naszego układu neuroreceptorowego i gotowi jesteśmy na większą aktywność i większe wydatkowanie energii niż w miesiącach zimowych. Także osoby ze skłonnościami do obniżonego nastroju latem są bardziej aktywne i pobudliwe. W wypadku jakichś niepowodzeń ich zwiększona o tej porze roku energia może być łatwiej wykorzystana do działań radykalnych, w tym autoagresywnych - tłumaczy prof. Andrzej Rajewski z Kliniki Psychiatrycznej Akademii Medycznej w Poznaniu.

Miasto dla odpornych

Jak wynika z badań CBOS-u, w ubiegłym roku trzy czwarte Polaków nie wyjechało nawet na tygodniowy urlop. Niemal połowa ankietowanych mających dzieci w wieku szkolnym przyznała, że żadne z nich nie wyjechało na letni wypoczynek. Podstawowym powodem pozostania w miejscu zamieszkania był brak pieniędzy. Szczególnie uciążliwe jest lato w mieście. W dużych aglomeracjach w duszne, upalne i bezwietrzne dni wzrasta w powietrzu stężenie spalin. Szczególnie niebezpieczny jest zawarty w nich dwutlenek węgla i ołów. Ten ostatni jest praktycznie z organizmu nieusuwalny, gromadzi się w tkankach, głównie w mózgu i może być przyczyną zaburzeń jego pracy. Przy dużym nasłonecznieniu tuż nad ziemią gromadzi się ozon. W wyższych stężeniach działa drażniąco na górne drogi oddechowe, powoduje trudności w oddychaniu, co jest szczególnie niebezpieczne dla astmatyków. Duszność, drapanie w gardle, suchy kaszel czy zmęczenie już po niewielkim wysiłku powinny skłonić do wizyty u lekarza, gdyż objawy mogą się nasilić.

Chodzi lisek koło drogi

Na wsi częstym powodem spędzania przez dzieci wakacji w domu jest, oprócz braku pieniędzy, konieczność pomocy rodzicom w pracy. W ubiegłym roku w gospodarstwach rolnych wydarzyło się 50 tys. wypadków. W okresie prac polowych zginęło, albo zostało rannych, ponad 1400 dzieci. - 30 procent wszystkich operacji przyszycia odciętych kończyn przeprowadzamy właśnie u rolników w czasie żniw. Dorosłym najczęściej przyszywamy ręce, natomiast dzieciom głównie nogi. Jeśli ucięta kończyna nie była odpowiednio przechowywana, można ją przyszyć najpóźniej trzy godziny po wypadku. Niestety, transport i przygotowanie zabiegu zabierają często więcej czasu. Kończynę odpowiednio zabezpieczoną można przyszyć nawet po kilkunastu godzinach, dlatego natychmiast po urazie powinno się ją ochłodzić do temperatury 4-6 stopni Celsjusza, nie niższej jednak, gdyż nadmierne oziębienie jest równie niebezpieczne jak przegrzanie - mówi prof. Ryszard Kocięba, kierownik Ośrodka Replantacji Kończyn, Mikrochirurgii, Chirurgii Ręki i Chirurgii Ogólnej w Trzebnicy. Co roku w szpitalu w Trzebnicy przeprowadza się kilkadziesiąt operacji przyszycia kończyn. Do replantacji, nie kwalifikują się kończyny zmiażdżone, wyrwane, ukręcone, poszatkowane (np. przez sieczkarnię). Najczęstsze przyczyny wypadków w rolnictwie to niesprawne, źle zabezpieczone maszyny, nieprawidłowa obsługa urządzeń, zły stan techniczny budynków gospodarskich i brak opieki nad dziećmi.

Letnie crime story

Latem częściej padamy łupem kieszonkowców, bo w lekkim stroju trudniej ukryć portfel. Zmęczeni upałem jesteśmy mniej czujni. Najłatwiej zostać okradzionym w pociągu, podczas grupowego zwiedzania atrakcji turystycznych, czy w sklepie.

Latem Policja odnotowuje dwa razy więcej zgwałceń niż w innych porach roku. W ciągu wakacji ich liczba dochodzi do kilkuset. Taka tendencja utrzymuje się od szeregu lat. - Wakacyjny luz sprawia, że kobiety mogą stać się mniej skrępowane, nieostrożne i nieprzewidujące. Ładna pogoda sprzyja przebywaniu na powietrzu nawet w nocy. Autostopowiczka lub samotnie spacerująca kobieta w odludnym miejscu musi liczyć się z niebezpieczeństwem. Kobiety często pochopnie zawierają znajomości, dają się namówić na wypicie alkoholu, nawet na pójście do nieznanego mieszkania. Wydaje się im, że jeśli są we dwie lub trzy, to nic złego ich nie spotka ze strony mężczyzn. Sprawcy często wcześniej nie planują przestępstwa. Dochodzi do niego pod wpływem chwili - mówi komisarz Grażyna Puchalska z Biura Prasowego Komendy Głównej Policji w Warszawie.

Latem uaktywniają się także dealerzy narkotyków i członkowie sekt. Jak wynika z materiałów operacyjnych policji, właśnie lato jest okresem ich wytężonej "pracy". Licznie pojawiają się w atrakcyjnych miejscowościach wypoczynkowych, na koncertach muzycznych, imprezach plenerowych, obozach i zlotach młodzieży. - Latem dochodzi najczęściej do pierwszego kontaktu młodych ludzi z narkotykami. Wakacyjna beztroska sprawia, że otwierają się na przygodę i łatwiej ich wciągnąć do sekt. Należy zawsze wiedzieć, co i z kim robią nasze dzieci. Jeśli wyjeżdżają, dokładnie sprawdźmy, komu oddajemy je pod opiekę. Czy opiekunowie będą w stanie nad nimi sprawować kontrolę - mówi komisarz Grażyna Puchalska.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2003