Logo Przewdonik Katolicki

Rękopis w roli głównej

Natalia Budzyńska
Fot.

W nadchodzącym roku rozpoczną się prace nad stałą ekspozycją w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu, którego otwarcie planowane jest na 2016 rok. Kolejne muzeum literackie z rękopisem w nieśmiertelnej gablotce? Nic z tego: powstaje wystawa dynamiczna i interaktywna, angażująca wszystkie zmysły.

W nadchodzącym roku rozpoczną się prace nad stałą ekspozycją w Muzeum „Pana Tadeusza” we Wrocławiu, którego otwarcie planowane jest na 2016 rok. Kolejne muzeum literackie z rękopisem w nieśmiertelnej gablotce? Nic z tego: powstaje wystawa dynamiczna i interaktywna, angażująca wszystkie zmysły.

 

Polska może się poszczycić wcale niemałą liczbą muzeów literackich: historycznych oraz biograficznych. W najnowszym przewodniku po polskich muzeach literackich wydanym przez Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie wymieniono ponad 80 takich miejsc, wliczając w to izby pamięci i gabinety. Właściwie wszystkie działają na tej samej zasadzie: sale są urządzone meblami z epoki, często odtworzony zostaje gabinet pisarza, a pamiątki, fotografie, rękopisy, listy i pierwsze wydania książek latami leżą pod szkłem w gablotkach. Niestety każda edukacyjna wizyta w takim muzeum skazana jest na niepowodzenie: nic tak nie nudzi jak gablotki. Na całym świecie w ostatnich latach objawiają się nowe trendy w muzealnictwie, sprawiające, że pokazywana wystawa okazuje się atrakcyjną i fascynującą przygodą. Nowatorstwo w podejściu do dramaturgii przestrzeni, zastosowanie najnowszych technologii, sprawienie, że zwiedzający staje się stroną aktywną i autentycznie zaangażowaną, a nie jedynie biernym widzem – to wszystko powoduje, że muzea odwiedzane są chętnie, a wrażenia po takich odwiedzinach długotrwałe. Twórcy alternatywnej działalności muzealnej wysuwają postulat: „Przestrzeń <> nie jest tylko miejscem kontaktu <> ze zwykłymi odbiorcami. Jest to przestrzeń, w której mogą zaistnieć wystawy zorganizowane zgodnie z zasadą <> mediów, oznacza to, że zapełnić je mogą własną aktywnością także ci, których nazywamy odbiorcami czy publicznością”.Według tych nowych trendów w muzealnictwie budowane są w Polsce nowe obiekty i proponowane koncepcje wystawiennicze. Trzy doskonale zrealizowane przykłady już funkcjonują: Muzeum Powstania Warszawskiego, Centrum Nauki Kopernik i Muzeum Fryderyka Chopina. Wszystkie w Warszawie.

 
Pułapka nieśmiertelnej gablotki
Jeden z krytyków tradycyjnego muzealnictwa, Tomislav Sola, 20 lat temu napisał: „Już niedługo tradycyjne muzeum nie będzie w stanie podążać za nowymi wyzwaniami współczesnego świata (…), dotychczasowa idea muzeum stanie się ideą przestarzałą”. Tak właśnie się dzieje. Muzea, także te literackie, od lat 60. wierne są swojej funkcji edukacyjnej i jej podporządkowane. W rezultacie stało się tak, że 90 proc. zwiedzających takie muzea to szkolne wycieczki. Dzieci podążają za przewodnikiem, oglądają eksponaty za szybą lub zagrodzone sznurem i … ziewają. Tymczasem „nowe muzeum” ma służyć odbiorcy, a nie eksponatowi. Zwiedzający nie ma być w nim intruzem, „obcym ciałem” w milczącej cichej przestrzeni świątyni sztuki: nie dotykać, nie rozmawiać, przesuwać się w narzuconym tempie. Przykładem nurtu zwanego „nowym muzealnictwem” jest tendencja do zmiany z orientacji obiektowej na orientację ideową. Oznacza to, że muzea zaczynają pokazywać nie tyle przedmioty, ile idee, które one wyrażają. Idealnym przykładem tej tendencji jest Muzeum „Pana Tadeusza”, które poświęcone będzie tematom literackim i historycznym związanym z kulturą XIX-wiecznej Polski. Punktem wyjścia będzie oczywiście najważniejszy eksponat: rękopis Pana Tadeusza. Zajmowanie się ideą, czyli kontekstem, to zupełnie nowa forma edukacji muzealnej. Ekspozycja nie narzuca odbiorcy jedynej interpretacji, ale poszerza jego horyzonty, prowokując do wysnuwania własnych wniosków.
Pomysł Muzeum „Pana Tadeusza” narodził się w 2006 r. z inicjatywy prezydenta Wrocławia i dyrektora Ossolineum, które jest obecnie właścicielem rękopisu Pana Tadeusza. Miasto użyczyło na ten cel kamienicę we wrocławskim Rynku. Remont jej wnętrz trwał długo i zakończył się w zeszłym roku. Teraz potrzeba 15 mln zł – tyle ma kosztować urządzenie 9 sal na dwóch piętrach tak, by spełniały wymogi nowoczesnej ekspozycji.
 
Zapach kwiatów w ogródku Zosi
Tymczasem w kamienicy Pod Złotym Słońcem odbywają się wystawy czasowe, a ta która miała miejsce we wrześniu, może dać niewielkie wyobrażenie o przygotowywanej przez Ossolineum przyszłej ekspozycji Muzeum „Pana Tadeusza”. Mowa o wystawie „Historia rękopisu Pana Tadeusza – teksty, konteksty, realia”. Wokół sali z najważniejszym eksponatem stanowiącym perłę polskiej literatury, zaprezentowane zostały wątki poematu i odwołania do faktycznych przeżyć Mickiewicza. I tak jedna z sal to rekonstrukcja paryskiego pokoju, w którym poeta pisał Pana Tadeusza. W paryskiej kamienicy numer 73 przy rue Saint Nicolas d’ Antin Mickiewicz wynajmował mieszkanie. Dziś ta kamienica już nie istnieje, ale można sobie wyobrazić jej skromne wyposażenie i znany jest widok z okna – zupełnie nieciekawy. Wyobraźmy też sobie, że w przyszłym muzeum ten zrekonstruowany pokój wbogacony zostanie o zapachy i dźwięki paryskiej ulicy. Podczas wrześniowej wystawy multimedialnie potraktowano na przykład fragment dotyczący salonów jako miejsc, które były niezwykle ważne w życiu kulturalnym Europy I poł. XIX w. Zaprezentowany został salon Marii Szymanowskiej, odpowiedzialnej za spotkanie Mickiewicza i Goethego, oraz salon Zinaidy Wołkońskiej w Moskwie. Z kolei kwiaty w ogródku Zosi po dotknięciu wydawały dźwięk i wydzielały zapach. Ta ekspozycja zajęła się jedynie tematami z pierwszych sześciu ksiąg poematu. Kolejne części mają być prezentowane w następnych wystawach – do 2016 r., na kiedy to zapowiedziane jest otwarcie całego muzeum, zostało jeszcze trochę czasu. „Tekst Pana Tadeusza jest kopalnią tematów, zjawisk kulturowych, literackich i z dziedziny szeroko rozumianej sztuki. To pole dające możliwości olbrzymiej eksploatacji” – powiedziała kuratorka Muzeum „Pana Tadeusza” Małgorzata Orzeł. Główny eksponat – rękopis – będzie punktem wyjścia do poruszania się po przeróżnych tematach związanych z literaturą, historią i kulturą XIX-wiecznej Polski. Rozstrzygnięto właśnie konkurs na koncepcję ekspozycji stałej i w tym roku ma rozpocząć się jej realizacja. Ma być ona poświęcona przede wszystkim tekstom literackim, głównie oczywiście dziełom romantyków. Prawdopodobnie pokazane zostaną także rękopisy Juliusza Słowackiego, Cypriana Kamila Norwida, Aleksandra Fredry, którymi dysponuje Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu. Kuratorka nie chciała zdradzić wielu szczegółów, ale zapowiedziała, że „w muzeum będzie można zobaczyć rzeczy, których w żadnej innej placówce nie można znaleźć”. Oczywiście, jak w każdym nowoczesnym muzeum, wystawy będą przystosowane dla osób niepełnosprawnych, niewidomych i niedowidzących, a program dla dzieci nie będzie ubogą wersją dla dorosłych, ale zostanie specjalnie przygotowany.
 
Historia rękopisu
Tekst pisany w Paryżu w latach 1832–1834 przetrwał do dziś w stanie kompletnym. Od momentu powstania przez wielu traktowany jest jak relikwia i pamiątka narodowa. Rękopis przechowywany jest w hebanowej szkatule, ozdobionej płaskorzeźbami i rytowanymi płytkami z kości słoniowej, przedstawiającymi sceny z epopei.
W 1871 r. syn poety Władysław Mickiewicz sprzedał rękopis Stanisławowowi Tarnowskiemu, profesorowi i rektorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był on też bibliofilem i zgromadził cenną bibliotekę. To właśnie pod jego opieką rękopis zyskał ozdobną szkatułkę, która została wykonana na zamówienie przez lwowskiego artystę Józefa Brzostowskiego. 60 lat później rękopis został odkupiony od syna Stanisława Tarnowskiego za sumę 60 tys. zł. Kupcem był jego stryjeczny brat Zdzisław Jan Tarnowski. Manuskrypt stał się częścią wspaniałej kolekcji dzieł sztuki i białych kruków, która traktowana była jako dobro publiczne. W latach 30. XX w. Zdzisławowi zaproponowano sprzedaż rękopisu za sumę 100 tys. zł, co było ogromną kwotą. Ten jednak odrzucił propozycję, chcąc, by skarb narodowy pozostał w rodzinie. Aż do wybuchu wojny więc rękopis Pana Tadeusza znajdował się w Dzikowie, które obecnie jest częścią Tarnobrzega. We wrześniu 1939 r. przekazano go jako depozyt Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich we Lwowie. Wiosną 1944 r., podczas ewakuacji najcenniejszych zbiorów rękopiśmiennych ze Lwowa do Krakowa, a dalej do Rzeszy, manuskrypt wraz z innymi cennymi skarbami został porzucony gdzieś na Dolnym Śląsku. Tam odnaleźli go Polacy i w ten sposób znalazł się w kolekcji Ossolineum przeniesionego do Wrocławia. Nie od razu jednak ogłoszono, gdzie rękopis się znajduje. Otóż całą kolekcję dzikowską Tarnowskich przekazano Bibliotece Jagiellońskiej. Dyrektor biblioteki domagał się, aby rękopis należący przecież do kolekcji miał swoje miejsce również w Krakowie. Ostatecznie Rada Ministrów przyznała rękopis Ossolineum. 5 listopada 1999 r., prawowity właściciel rękopisu, Jan Artur Tarnowski, podpisał akt notarialny, na mocy którego rękopis został sprzedany miastu Wrocław za 200 tys. dol. (Tarnowski wycenił rękopis na sumę 600 tys. dol., brakującą resztę potraktował jako darowiznę). Miasto przekazało go na własność Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich.
 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki