Logo Przewdonik Katolicki

Czegoż żąda Pan od Ciebie?

Katarzyna Jarzembowska
Fot.

Trwa kolejny już Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Na terenie diecezji bydgoskiej w jego organizację włączają się Kościół rzymskokatolicki oraz bratnie Kościoły zrzeszone w Pomorsko-Kujawskim Oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej. Na uwagę zasługuje nabożeństwo, które odbędzie się 22 stycznia w bydgoskim kościele św. Wojciecha. To dawna świątynia ewangelicko-unijna, która w tym roku obchodzi setną rocznicę powstania.

 
Poszukiwanie wspólnych inicjatyw
 
O roli Tygodni, budowaniu wspólnoty oraz o owocach wieloletniej współpracy z ks. Krzysztofem Panasiukiem, referentem do spraw ekumenizmu w diecezji bydgoskiej
rozmawia Katarzyna Jarzembowska
 
Każdego roku w styczniu gromadzimy się w świątyniach różnych wyznań chrześcijańskich, aby wspólnie wielbić Boga. Jaką siłą jest owa modlitwa i jakie wydała owoce − patrząc na grunt bydgoski?
– Trochę prowokacyjnie można powiedzieć, że nie wiemy, czy nasza modlitwa jest silna, gdyż jej owocem wcale nie jest jedność, o którą Pan Jezus prosił swojego Ojca w Wieczerniku. Zewnętrznie wydaje się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Tak możemy oceniać to z naszego polskiego, bydgoskiego doświadczenia. Siłą modlitwy jest wiara, a wyrazem wiary modlitwa. Cieszę się, że „nasze” Tygodnie Modlitw o Jedność Chrześcijan gromadzą szerokie rzesze wiernych z różnych Kościołów chrześcijańskich. Radością jest także to, że nasza modlitwa nie ogranicza się tylko do samego Tygodnia Modlitw, ale rozszerza się na wiele wydarzeń przeżywanych w ciągu całego roku. Owocem tych spotkań jest z pewnością rodzące się pragnienie kolejnych. Spotkania te i wspólna modlitwa tworzą swoistą „wspólnotę” podzielonego Kościoła. Dzieli nas przeszłość zapisana w historii, dyscyplina kościelna i doktryna. Łączą wspólnie podejmowane działania społeczne, kulturalne i religijne, które są owocem chrześcijańskiej miłości przekraczającej podziały i budującej braterskie więzi.
 
Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan jest w tym roku obchodzony pod hasłem „Czegoż żąda Pan od Ciebie?”. Jak Ksiądz rozumie to pytanie?
– Hasło wskazuje na nieustanne poszukiwanie i odnajdywanie odpowiedzi na to istotne pytanie. Na tym polega nasza wiara. To podjęcie wezwania płynącego do nas w Liście do Hebrajczyków: „Oto idę… abym spełniał wolę Twoją, Boże” (10, 7). To z wiary, która jest darem Boga i ma stawać się życiowym dialogiem człowieka ze Stwórcą i Odkupicielem, ma wynikać nasze osobiste i wspólnotowe działanie.
 
Jak odpowiedzieć na te słowa w realizacji tzw. codziennego ekumenizmu?
– Nie mówimy tu oczywiście o ekumenizmie doktrynalnym, bo w jego przypadku cała dyskusja toczy się w gronie specjalistów – teologów. Mówiąc o ekumenizmie „codziennym”, odnosimy go do zwykłych relacji międzyludzkich i wspólnych postaw wobec wyzwań współczesnego świata. Potrzebna jest więc umiejętność rozpoznawania „znaków czasu i ochotnego oddawania się służbie Ewangelii”. Konieczna jest też odwaga, by umieć bronić wartości ewangelicznych niezależnie od wyznania oraz okoliczności politycznych i nastrojów społecznych. Nie można pójść na łatwiznę populizmu, ale stać po stronie tego, co Chrystusowe. To wszystko leży u podstaw „zdrowego” ekumenizmu, a jednocześnie wyznacza podstawy wspólnego działania. Dopiero wtedy możemy mówić o poszukiwaniu wspólnych inicjatyw i wspólnego działania o charakterze społecznym, kulturalnym, charytatywnym czy religijnym.
 
Przygotowanie materiałów informacyjnych, propozycji nabożeństw i modlitw jest w tym roku dziełem Chrześcijańskiego Ruchu Studenckiego Indii, Ogólnoindyjskiej Katolickiej Federacji Uniwersyteckiej i Krajowej Rady Kościołów w tym kraju. Wszyscy podkreślali, że inspirowali się walką dalitów, czyli członków najniższych kast w tym kraju, o swoje prawa. Dla wielu z tych, którzy odwiedzą świątynie w Bydgoszczy, może to być „zbyt abstrakcyjne i odległe”. Jak to odnieść do nas?
– Problem „kastowości” to nie tylko zagadnienie związane z religią hinduistyczną. Nasza europejska „kastowość” polega dziś na braku tolerancji lub na złym jej rozumieniu. To, co ludzi dzieli, ma często swoje podłoże w człowieczej pysze, egoizmie, braku otwartości na drugiego, braku przebaczenia, nawrócenia. To szarganie ludzkiej godności i poniżanie konkretnej osoby czy całych środowisk. Dokonuje się to w szkołach, miejscach pracy, polityce i rodzinach. Nie są to zjawiska abstrakcyjne i odległe. To sytuacje także z naszego bydgoskiego podwórka.
 
Wielu mówi: stajemy przy jednym ołtarzu, stole Słowa Bożego, ikonostasie. Ale co potem?
– To początek, a potem… Wszystko zależy od osobistego otwarcia się na Boga, od podjęcia dialogu wiary. To Pan kruszy twarde ludzkie serca i czyni nas gotowymi do pojednania. Prawdziwy dialog z człowiekiem rozpoczyna się od dialogu z Bogiem. To w dialogu z Panem dokonuje się odkrycie prawdy: „Czego żąda Pan od Ciebie?”.
 
Podziały są czymś złym, ale jak pojmować w całym kontekście Tygodnia i działalności ekumenicznej ową jedność, która jest źródłem szczęścia?
– Źródłem jedności jest sam Bóg. Ut unum sint – „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno”. Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan jest zwróceniem się do Źródła… Do źródła nie wystarczy przyjść tylko raz, by się napić. Za chwilę człowiek znowu będzie odczuwał pragnienie. Pan jest Źródłem…
 
W Bydgoszczy i diecezji możemy być dumni z tego, że idea ekumenizmu to nie puste słowa, ale krok po kroku − kolejne inicjatywy. Co możemy o nich powiedzieć i na co warto zwrócić uwagę?
– Jest wiele wspólnych działań społecznych, kulturalnych i religijnych. Składają się na nie nabożeństwa, koncerty, wykłady, zajmowanie wspólnych stanowisk w obronie wartości ewangelicznych, zaangażowanie w Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, wspólne przeżywanie świąt i rocznic kościelnych i państwowych, organizowanie konkursów biblijnych dla młodzieży i święta Biblii, promowanie i rozdawnictwo ekumenicznego przekładu Biblii. Wiele można by o tym mówić.
 
A doświadczenia Księdza jako referenta do spraw ekumenizmu… Na ile są ubogacające duchowo?
– Bardzo cenię sobie spotkania z duchownymi z bratnich Kościołów. Możemy naprawdę na siebie liczyć. Zwracamy się do siebie z prośbą o modlitwę, gdy któryś z nas jest w jakiejś potrzebie. Wiem, że ta modlitwa często rozszerza się na całe wspólnoty, którym zaprzyjaźnieni księża przewodzą, według słów św. Pawła „jeden drugiego brzemiona noście”. Wiele można by mówić również o przeżyciach związanych z celebracją nabożeństw w poszczególnych Kościołach. Szczególnie bliskie są mi liturgia i śpiewy prawosławne, które mają nie tylko niesamowite brzmienie i treści, ale wprowadzają w jakąś trudną do wyrażenia głębię. Myślę, że „duch prawosławia” rozbrzmiewa gdzieś w głębszych pokładach mojej duszy. Przed prawie stu laty mój dziadek, który był ochrzczony w cerkwi prawosławnej, przeszedł do Kościoła katolickiego. Moje zaś kontakty z luteranami rozpoczęły się w czasie studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, kiedy na wakacyjne zastępstwa wyjeżdżałem do katolickich parafii w Niemczech i tam przeżywałem pierwsze spotkania z protestantami i nabożeństwa ekumeniczne. Co ciekawe, do dziś jednym z moich najbliższych znajomych w Niemczech jest luteranin.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki