Jeśli nic się nie zmieni, to w roku 2020 w kolejce na zabieg usunięcia zaćmy będzie czekało około miliona Polaków, czyli trzykrotnie więcej niż obecnie. Powód? Liczba pacjentów wzrasta, ale NFZ nie zwiększa finansowania leczenia operacyjnego tej choroby.
Odkąd pan Stefan z Poznania przeszedł na emeryturę, jego wzrok zaczął się wyraźnie pogarszać. Choć od dawna nosił okulary, to uważał, że w jego wieku kłopoty z widzeniem są czymś normalnym. Jakoś sobie radził, ale gdy czytanie stało się prawie niemożliwe, to w sierpniu 2011 r. wybrał się do okulisty. Słowo „zaćma” trochę go wystraszyło, ale dowiedział się, że można ją wyleczyć szybkim zabiegiem. Od razu zapisał się na jego wykonanie. – Powiedziano mi, że muszę czekać 14 miesięcy, czyli do października 2012 r. Gdy przed wyznaczonym terminem zadzwoniłem, by dopytać o szczegóły, bardzo się zdziwiłem. Okazało się, że wcześniej się przesłyszałem, bo wyznaczony dzień to dopiero data przyjmowania zapisów na zabieg, który może być wykonany najwcześniej za rok – mówi pan Stefan. W sumie i tak miał sporo szczęścia. Dwa lata czekania to nie aż tak długo, gdyż są takie miejsca w Polsce, gdzie okres ten wynosi ponad 3 lata. Oznacza to, że pacjenci przez ten czas są częściowo lub całkowite wyłączeni z normalnej aktywności i generują dodatkowe koszty dla systemu ochrony zdrowia oraz systemu opieki społecznej.
Na szarym końcu
Zaćma, inaczej katarakta, to jedna z najczęściej występujących przyczyn utraty wzroku na świecie. Można ją nazwać cichą złodziejką wzroku. Początkowo przebiega bezobjawowo, bez odczuwania bólu czy dyskomfortu, a może doprowadzić do całkowitej ślepoty. O tym, jak innowacyjnie leczyć zaćmę, dlaczego powinno się to zrobić jak najszybciej, mówili eksperci podczas spotkania prasowego w ramach 17. Zjazdu Europejskiego Towarzystwa Chirurgii Zaćmy i Chirurgii Refrakcyjnej zakończonego niedawno w Warszawie.
– Dziś Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc wśród krajów OECD pod względem liczby wykonywanych zabiegów na milion mieszkańców. W 2008 r. w Polsce przeprowadzono 3509 zabiegów, a np. u naszych bliskich sąsiadów, Czechów – 7861 zabiegów na milion mieszkańców. Jeżeli liczba zabiegów nie wzrośnie, wydłużą się jeszcze i tak już długie kolejki oczekujących na zabieg. Dlatego problematyka zaćmy powinna być analizowana już nie tylko w kontekście zagadnienia medycznego, ale i poważnego problemu społecznego – powiedział prof. dr hab. med. Wojciech Omulecki, prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.
Z operacją nie należy zwlekać
Zaćma jest najczęściej związana z wiekiem. Starzenie i związane z tym zaburzenia metaboliczne powodują zmętnienie soczewki, co prowadzi do upośledzenia widzenia, a to szczególnie u osób starszych wiąże się ze znacznie większą urazowością, częstszymi zaburzeniami depresyjnymi, koniecznością opieki osób trzecich i ograniczeniem aktywności zawodowej. O zaćmie możemy mówić, gdy występuje przynajmniej jeden z wymienionych objawów: widzenie „jak przez mgłę”, zaburzenia w postrzeganiu kolorów z powodu wyblaknięcia soczewki, widzenie zdwojone, konieczność częstych zmian okularów lub soczewek kontaktowych z powodu pogarszającego się wzroku, widzenie poświaty wokół świateł samochodów, lamp i słońca; słabe widzenie nocą, czasowa poprawa widzenia obiektów znajdujących się w małej odległości w przypadku osób dalekowzrocznych.
Starzenie się społeczeństwa i utrudniony dostęp do zabiegów w Polsce powodują, że z roku na rok wzrasta liczba osób cierpiących z powodu tej choroby. Zaćmę należy leczyć wtedy, gdy nastąpiło istotne obniżenie zdolności widzenia. Im szybciej, tym lepiej, gdyż zmętnienie i stwardnienie soczewki postępuje w czasie, co sprawia, że jest ona trudniejsza do usunięcia. Nieprawdą jest, że zaćma musi być dojrzała, aby ją usunąć. Obecnie operuje się nawet bardzo niedojrzałe zaćmy. Istotne jest to, że nie można zapobiec wystąpieniu zaćmy, jednak można opóźnić lub spowolnić postęp choroby, m.in. poprzez: kompleksowe badanie oczu przynajmniej raz na dwa lata po ukończeniu 60. roku życia; unikanie spożywania alkoholu i palenia tytoniu, unikanie nadmiernego przebywania na słońcu lub narażenia na działanie promieni ultrafioletowych (UV), zdrowe odżywianie, leczenie cukrzycy i nadciśnienia.
Standardowa metoda leczenia zaćmy polega na operacyjnym usunięciu zmętniałej soczewki za pomocą ultradźwięków (tzw. fakoemulsyfikacja) i wszczepieniu sztucznej soczewki wewnątrzgałkowej. Istnieje bardziej precyzyjna, a dzięki temu bezpieczniejsza metoda leczenia zaćmy przy zastosowaniu najnowszej generacji laserów stosowanych w okulistyce – femtosekundowych. – Dzięki zastosowaniu lasera, odpowiednio zaprogramowanego w zależności od rodzaju zaćmy i typu
wszczepianej sztucznej soczewki, precyzja i powtarzalność wykonywanego zabiegu są nieporównywalne z tradycyjnymi operacjami, które były w całości wykonywane ręcznie przez chirurga – powiedział prof. Jacek P. Szaflik z Samodzielnego Publicznego Klinicznego Szpitala Okulistycznego w Warszawie. – Zastosowanie lasera femtosekundowego to nowy etap w leczeniu zaćmy, gwarantujący powtarzalność i precyzję, które są potrzebne chirurgom, aby operacje były jak najbezpieczniejsze dla pacjentów. Myślę, że jest to technologia, która w ciągu najbliższych lat zrewolucjonizuje operację zaćmy – dodał prof. Jacek P. Szaflik.
Jakość kosztuje
Obecnie standardową soczewką wszczepianą podczas zabiegu usunięcia zaćmy jest soczewka monofokalna, czyli taka, która przejmuje funkcję usuniętej podczas zabiegu zmętniałej soczewki, nie wpływając na wady refrakcyjne (np. daleko- czy krótkowzroczność) i korekcję astygmatyzmu, nawet jeżeli takie współistnieją u danego pacjenta. Są dostępne nowoczesne soczewki wewnątrzgałkowe, które jednocześnie korygują wady refrakcyjne, w rezultacie po zabiegu pacjent nie musi już korzystać z okularów. Niestety, w Polsce nie są one dostępne w standardowym świadczeniu finansowanym ze środków publicznych. Zaawansowana technologicznie soczewka dostępna jest jedynie w ramach prywatnych zabiegów medycznych finansowanych przez samych chorych. Polska okulistyka nie odbiega od standardów światowych pod względem kadry, sprzętu i infrastruktury szpitalnej. Daje to możliwość zwiększenia liczby zabiegów usunięcia zaćmy bez konieczności ponoszenia dodatkowych nakładów inwestycyjnych. Jedynym ograniczeniem w tej sytuacji jest roczna liczba procedur operacji zaćmy finansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Czy polscy pacjenci nie zasługują na poprawę dostępu do zabiegów chirurgii zaćmy i związanego z tym komfortu życia?
Zaćmę należy leczyć wtedy,
gdy nastąpiło istotne obniżenie
zdolności widzenia.
Im szybciej, tym lepiej
Zaćma to zmętnienie soczewki oka, które tworzy się na skutek powstawania złogów białka. Zgrubienie soczewki utrudnia docieranie światła do siatkówki znajdującej się w tylnej części oka – siatkówka odpowiada za wykrywanie światła i przesyłanie impulsów elektrycznych do mózgu. Większość przypadków zaćmy związana jest z podeszłym wiekiem, jednakże zaćma może wytworzyć się również wskutek urazu oka, ekspozycji na szkodliwe promieniowanie, na skutek innych chorób lub, w przypadku niemowląt, z przyczyn genetycznych.
Początkowo zmętnienie może dotyczyć niewielkiego obszaru soczewki. Z czasem cała soczewka może ulec zmętnieniu, w znaczący sposób upośledzając wzrok, a nawet prowadząc do jego utraty. Leczenie zaćmy polega na zastąpieniu naturalnej soczewki krystalicznej oka sztuczną soczewką wewnątrzgałkową. Zabieg jest wykonywany w warunkach ambulatoryjnych i trwa zaledwie kilkanaście minut. Zamiast narkozy wystarczy znieczulenie miejscowe, podane w formie kropli do oczu.
Mimo że zaćma jest chorobą uleczalną, jej starcza odmiana odpowiada za 48 proc. przypadków ślepoty na świecie, co oznacza ponad 18 mln ludzi, a u wielu milionów pacjentów prowadzi do pogorszenia wzroku.