Logo Przewdonik Katolicki

Zamglony obraz

PK
Fot.

Z dr. n. med. Janem Grzeszkowiakiem, chirurgiem okulistą z kliniki Lexummedica w Poznaniu, o leczeniu zaćmy rozmawia Ewa Derowska

Z dr. n. med. Janem Grzeszkowiakiem, chirurgiem okulistą z kliniki Lexummedica w Poznaniu, o leczeniu zaćmy rozmawia Ewa Derowska

Co to jest zaćma?

– Jest to choroba polegająca na zmętnieniu soczewki. Występuje często rodzinnie i prowadzi do stopniowego pogorszenia ostrości widzenia szczegółów oraz postrzegania soczystości barw. Zmiany stopniowo coraz bardziej utrudniają codzienne funkcjonowanie, nieleczone prowadzą do prawie całkowitej utraty wzroku. Choroba rozwija się u coraz młodszych osób. Ma na to wpływ zwiększona ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe, zanieczyszczenia środowiska, zła dieta, choroby cywilizacyjne jak miażdżyca czy cukrzyca, stosowanie niektórych leków, np. sterydów. Na zaćmę mogą cierpieć nawet  noworodki. Wtedy jest to zaćma wrodzona. Najwięcej zachorowań jest jednak w grupie ludzi starszych, bo ryzyko rozwoju choroby wzrasta wraz ze starzeniem się organizmu. Kiedyś pogarszające się widzenie było uznawane za normalny objaw upływającego czasu, dziś coraz młodsi pacjenci nie chcą przechodzić nad tym do porządku dziennego. Szukają pomocy, by do późnych lat bez przeszkód móc prowadzić samochód, pracować zawodowo czy posługiwać się komputerem. Niewielki zabieg operacyjny może w tym skutecznie pomóc. Kiedyś, gdy stosowano inne techniki operacyjne uważano, że zaćma musi dojrzeć i leczono tylko zaawansowane postacie choroby. Dziś dokonał się w tej dziedzinie olbrzymi postęp. Z operacją zaćmy się już nie zwleka i m.in. dlatego zarówno sam zabieg, jak i rekonwalescencja trwają krócej.

Jak wygląda operacja?

– W naszej klinice operujemy techniką fakoemulsyfikacji. Phacos po grecku znaczy soczewka. Metoda polega na rozdrobnieniu i usunięciu chorej soczewki. Wszystko odbywa się ambulatoryjnie. Pacjent przychodzi na umówioną godzinę. Najpierw zostaje przygotowany do zabiegu, czyli podaje mu się do oczu krople poszerzające źrenice. Po ok. 30 minutach wchodzi na salę operacyjną, kładzie się na stole. Jego jedynym zadaniem w czasie zabiegu jest patrzenie w światło wiszącego nad nim mikroskopu. By pacjent w czasie zabiegu nie mrugał, zakłada mu się specjalną rozwórkę, czyli mały aparacik trzymający oko cały czas otwarte. Może to powodować pewien dyskomfort, ale nie większy, niż byśmy sami sobie przytrzymali powieki palcami. Następnie oko pacjenta zakraplane jest środkiem znieczulającym. Jego podanie trochę szczypie, ale potem podczas zabiegu pacjent nie odczuwa nawet najmniejszego bólu. Właściwy zabieg trwa ok. 15-20 minut. Pod górną powieką wykonuje się malutkie, bo ok. dwumilimetrowe nacięcie. Poprzez powstały otwór do torebki, w której znajduje się soczewka, wprowadza się specjalną sondę. Najpierw wysyła ona ultradźwięki rozkruszające zmętniałe złogi, potem ta sama sonda je usuwa. Do pustej już torebki wprowadza się następnie sztuczną soczewkę. Jest ona zwinięta w cienki rulonik, który po włożeniu samoczynnie się rozwija. Na zakończenie operacji podaje się do oka krople z antybiotykiem i zakłada opatrunek. Pacjent może iść do domu. Następnego dnia jest wizyta kontrolna, podczas której ściąga się opatrunek. Nie ma już potrzeby zakładania następnego. Jeszcze przez ok. 30 dni od zabiegu pacjent musi stosować przeciwzapalne krople do oczu. Potem dobiera się pacjentowi odpowiednie okulary. Przy większości soczewek są potrzebne okulary do czytania ok. +2,5. Mimo upływu czasu mocniejsze szkła nigdy nie będą potrzebne.

Czy po takim zabiegu choroba już nie wraca?

– Zaćma to zmętnienie naturalnej soczewki. Jeśli podczas zabiegu ją usuwamy, zaćma po prostu nie ma gdzie się rozwinąć ponownie. Sztuczne soczewki, które wszczepiamy, wykonywane są dziś z materiałów bardzo dobrze tolerowanych przez organizm i pozostają w oku pacjenta do końca życia. Nie ma ryzyka, że kiedyś zmętnieją. Wszczepiane soczewki mogą także korygować wadę wzroku, z którą wcześniej borykał się pacjent. Np. jeśli chory nosił minusy lub plusy do dali, to nowe soczewki skorygują wadę wzroku tak, że moc szkieł do dali można będzie zmniejszyć prawie do zera. Możemy też wszczepić tzw. soczewki toryczne, które mogą korygować występujący astygmatyzm. Można też wszczepić soczewki wieloogniskowe, czyli zapewniające dobre widzenie zarówno z daleka, jak i z bliska.

Czy każdy może się poddać takiemu zabiegowi, czy są jakieś przeciwwskazania?

– Operacje w trybie ambulatoryjnym, przy miejscowym znieczuleniu, są bardzo mało obciążające dla pacjenta. Mogą być operowani także pacjenci cierpiący na wiele dodatkowych schorzeń, jak choroby serca czy cukrzyca. Czasami dla pełnego bezpieczeństwa potrzebne są konsultacje z innymi specjalistami, ale rzadko wypadają niepomyślnie.

Ile lat miał najstarszy pacjent operowany w Pana klinice?

– 105.

Czy często jest Pan świadkiem, jak operacja w spektakularny sposób przywraca wzrok i pacjenci nie mogą się wprost nacieszyć, że znów dobrze widzą?

– Tak jest niemal po każdej operacji. Oczywiście dużo zależy od tego, jak pacjent widział przed zabiegiem. Z zaćmą bywa tak, jak z rosnącymi dziećmi. Gdy jesteśmy z nimi cały czas, to nie widzimy zachodzących zmian, dopiero gdy popatrzymy na zdjęcia sprzed lat. Zaćma też stopniowo pogarsza widzenie, i po jakimś czasie pacjent zapomina, jak można widzieć naprawdę. Dopiero operacja mu to przypomina i obraz świata znów staje się promienny, wyraźny i kolorowy. Gdy jeszcze poprzez wszczepioną soczewkę korygujemy pacjentowi istniejącą wadę wzroku, to już w ogóle efekt jest podwójny i nigdy nie widział lepiej.

Porozmawiajmy o cenie.

– Nasza klinika nie ma kontraktu z NFZ, dlatego wszystkie zabiegi są odpłatne. Cena zabiegu waha się w zależności od  rodzaju wykorzystanych soczewek od 3 do 6 tys. zł. Takie są mniej więcej ceny także w innych prywatnych lecznicach w Polsce. Pacjenci operowani w klinikach, które podpisały umowę z NFZ, w większości przypadków mogą liczyć tylko na te najbardziej podstawowe soczewki, bo tylko takie są refundowane.

Czy zaćmy można się ustrzec?

– Na predyspozycje genetyczne nic nie poradzimy, ale nawet wtedy choroba nie musi się pojawić. Ryzyko jej wystąpienia na pewno zmniejszy zdrowy styl życia, czyli dobrze zbilansowana dieta, ruch fizyczny, niepalenie papierosów, umiejętność rozładowywania stresów i unikanie nadmiernej ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe. W słoneczne dni należy pamiętać o noszeniu okularów przeciwsłonecznych z odpowiednim filtrem. By mieć pewność, że okulary dobrze zabezpieczają wzrok przed szkodliwymi promieniami UVA i UVB, kupujmy je w sprawdzonych salonach optycznych, a nie od przygodnych handlarzy.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki