Logo Przewdonik Katolicki

Zastrzelony przy ołtarzu

Błażej Tobolski
Fot.

Od dnia zabójstwa upłynęło już 75 lat. Jednak przez większość tego czasu było ono okryte zasłoną milczenia. Kiedy władzę w powojennej Polsce przejęli komuniści, o zamordowanym w podpoznańskim Luboniu kapłanie oficjalnie nie wolno było nawet pamiętać. Ale mimo to, wierni nie zapomnieli o swoim proboszczu.

 W niedzielny poranek 27 lutego 1938 r. przed godz. 10.00 dzieci śpieszyły na swoją Mszę św. celebrowaną przez ich ukochanego ks. Stanisława Streicha, pierwszego proboszcza parafii pw. św. Jana Bosko w Luboniu. Podczas liturgii ks. Stanisław szedł właśnie w kierunku ambony, żeby wygłosić kazanie. Jedną ręką przyciskał do piersi ewangeliarz, drugą głaskał dzieci po głowach, prosząc, aby zrobiły mu przejście.
Nagle jakiś człowiek ubrany w czarny płaszcz przedziera się przez ludzi stojących w kościele i roztrąca grupę dzieci. Podbiega do księdza proboszcza, wyciąga pistolet i oddaje dwa strzały: jeden trafia kapłana w twarz, drugi –w trzymaną przez niego księgę. Ksiądz pada do tyłu na prawy bok, a wtedy zamachowiec strzela do niego jeszcze dwa razy. Wszystko to dzieje się wśród krzyków przerażonych dzieci.
Zabójca zdążył jeszcze zawołać: „Wynoście się z kościoła! To za waszą wolność! Niech żyje komunizm!”, zanim z zakrystii wybiegł kościelny, Franciszek Krawczyński. Próbując rozbroić napastnika, sam zostaje ranny w skroń i bark. Kule ranią także dwójkę dzieci. Komunistycznego bojówkarza obezwładnia dopiero trzech mężczyzn, gdy ten próbuje główną nawą wydostać się z kościoła.
 
Mamy obowiązek pamiętać
„Ks. Stanisław Streich, wierny sługa Kościoła i polski patriota, w wieku 36 lat uzyskał palmę męczeństwa. Jego śmierć zaledwie o dwa lata wyprzedziła zbrodnię katyńską dokonaną przez ten sam komunistyczny ustrój” – tymi słowami kończy się bardzo wymowna scenka wystawiona przez młodzież w kościele parafialnym w Luboniu w 75. rocznicę tragicznych wydarzeń. Pamięć o nich wśród lubonian i wielu wielkopolskich rodzin jest wciąż żywa. Zachowała się także w ustnych przekazach kolejnych pokoleń kapłanów. Mimo że władze w komunistycznej Polsce zakazywały organizowania obchodów kolejnych okrągłych rocznic męczeńskiej śmierci ks. Streicha, grożąc nawet lubońskim proboszczom próbującym uczcić swojego poprzednika.
Dziś, kiedy nikt nie zabrania, tym bardziej trzeba mówić głośno o śmierci ks. Stanisława Streicha, świadka wiary i męczennika, żeby przypominać to, co próbowano zataić. Teraz do nas należy pamiętać.
 
Nienawiść do Kościoła trwa...
Dlatego w obchody 75. rocznicy zabójstwa proboszcza z Lubonia po raz kolejny już włączyła się młodzież, kościół wypełnił się ludźmi, a Mszę św. w intencji jego szybkiego wyniesienia na ołtarze koncelebrowali liczni kapłani. W czasie homilii ks. kanonik dr Jan Glapiak, przewodniczący Referatu Prawnego Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, podkreślił, że śmierć ks. Streicha była owocem nienawiści do naszej wiary i Kościoła, zrodzonej z ideologii komunistycznej walczącej z chrześcijaństwem. – Niestety dzisiaj w naszej ojczyźnie też są tacy ludzie, którzy próbują wzniecać nastroje antyklerykalne – ubolewał kapłan. – Czyż owocem takiego nastawienia do wiary i Kościoła nie była profanacja obrazu jasnogórskiego, tego świętego dla nas znaku obecności pośród nas Matki Chrystusowej? – pytał retorycznie, wzywając jednocześnie do modlitwy „za tych biednych ludzi, którzy nie wiedzą, co czynią”.
Osobę ks. Stanisława Streicha postanowili upamiętnić okolicznościową uchwałą także polscy parlamentarzyści. 21 lutego grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości złożyła bowiem w Sejmie jej projekt. Jak podkreślają w nim, śmierć ks. Streicha „wpisuje się w bezmiar ofiar, jakie poniosła nasza Ojczyzna w czasie drugiej wojny światowej oraz w następstwie utraty na kilkadziesiąt lat niepodległości”. Swój projekt posłowie uzasadniają natomiast tym, że „kultywowanie pamięci o księdzu Streichu było niemożliwe w czasach komunistycznego zniewolenia”. Dziś natomiast „przyszła pora, by publicznie oddać cześć ofierze jego życia, a pamięć o nim wprowadzić na nowo do świadomości historycznej narodu”.
 
Wywinął się śmierci?
Cofnijmy się jednak jeszcze raz 75 lat wstecz. Zbrodnia dokonana na ks. Stanisławie Streichu wstrząsnęła wówczas Polską, a jego pogrzeb, któremu przewodniczył biskup poznański Walenty Dymek, zgromadził ponad 20 tys. osób. Po aresztowaniu zamachowca przez policję okazało się, że jest nim 49-letni Wawrzyniec Nowak, który przybył do Lubonia z Wołynia. Uciekł stamtąd zresztą przed więzieniem, na które został skazany za pobicie. Ustalono, że był on komunistycznym agitatorem i dywersantem związanym prawdopodobnie z NKWD. Nowak został skazany na karę śmierci, a wyrok miano wykonać 28 stycznia 1939 r. Czy tak się rzeczywiście stało? Nie wiadomo. Po aktach procesowych pozostał bowiem tylko numer sprawy i krótka urzędowa adnotacja.
Badający na początku obecnego wieku tę sprawę nasz redakcyjny kolega, dziennikarz „Przewodnika Katolickiego” Michał Gryczyński, wspomina podającą ten fakt w wątpliwość opinię ks. kanonika Zbigniewa Spachacza, byłego kapelana poznańskiego więzienia przy ul. Młyńskiej. Słyszał on od pracowników służby więziennej, że Nowak „wywinął się śmierci”. Przytacza także relację Józefa Banaszkiewicza, lubońskiego sąsiada Nowaka. Pod koniec wojny do szpitala, w którym leżał on ranny, przyjechała komisja wojskowa. Jeden z jej członków podszedł do jego łóżka, przywitał się i zapytał, czy go poznaje. Potem powiedział: „Widzisz, Banaszkiewicz, ja jestem tyle wart, co waszych dwóch klerów”, dodając: „Jestem lejtnant Nowak”. Można więc podejrzewać, że zabójca ks. Streicha został wymieniony na kapłanów więzionych w Związku Radzieckim. Sama zbrodnia mogła być również zaplanowana w związku z „czystkami” przeprowadzanymi w tym czasie przez Stalina w Komunistycznej Partii Polski. Byłaby więc prowokacją wymierzoną w polskich komunistów. Czy kiedyś dowiemy się prawdy?
 
 

Ks. Stanisław Streich urodził się 27 sierpnia 1902 r. w Bydgoszczy. Święcenia kapłańskie przyjął 6 czerwca 1925 r., po których podjął studia z filozofii klasycznej na Uniwersytecie Poznańskim. W tym czasie pełnił również posługę kapelana sióstr elżbietanek w Poznaniu i uczył religii w szkole handlowej. W 1927 r. został mianowany wikariuszem w poznańskiej parafii pw. św. Floriana, jednak już rok później podjął się nauczania religii w męskim seminarium nauczycielskim w Koźminie. Od 1929 r. ks. Streich pracował jako wikariusz parafii pw. Bożego Ciała w Poznaniu, a od 1932 r. – parafii pw. św. Marcina. Następnie, w 1933 r. objął probostwo parafii pw. św. Barbary w Żabikowie (dziś Luboń-Żabikowo). Tam podjął m.in. starania o to, by w sąsiedniej wsi Luboń zbudować nowy kościół, uwieńczone w 1935 r. wyodrębnieniem się z parafii żabikowskiej wspólnoty parafialnej pw. św. Jana Bosko, której ks. Streich został proboszczem. Zginął 27 lutego 1938 r. zastrzelony podczas sprawowania Mszy św. w lubońskim kościele.

Obecnie w archidiecezji poznańskiej zbierane są materiały związane z życiem i działalnością tego sługi Bożego, potrzebne do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym. Zachęcamy też do modlitwy w tej intencji.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki