Rajdowiec Wojtyły

To od niego wiemy, że kardynał pobłogosławił funkcjonariuszy tajnych służb, śledzących auto, którym podróżował, że pieszo odwiedzał chorych, do których nie dało się dojechać i że nawet w podróży 100 procent czasu wykorzystywał na modlitwę i pracę.
Czyta się kilka minut

To od niego wiemy, że kardynał pobłogosławił funkcjonariuszy tajnych służb, śledzących auto, którym podróżował, że pieszo odwiedzał chorych, do których nie dało się dojechać i że nawet w podróży 100 procent czasu wykorzystywał na modlitwę i pracę.

W wieku 89 lat w Wierzchosławicach k. Tarnowa zmarł 8 lutego Józef Mucha, który przez 16 lat był kierowcą kard. Karola Wojtyły. Zanim przyszły papież przesiadł się do papa mobile, był pasażerem pana Józefa.

Urodził się 6 marca 1923 r. Po wyjściu z wojska w 1947 r. został kierowcą w „Tygodniku Powszechnym”, ale wkrótce „awansował” na osobistego kierowcę kard. Adama Stefana Sapiehy, abp. Eugeniusza Baziaka i abp. Karola Wojtyły. Gdy po pół miliona kilometrów metropolita został papieżem, pan Józef woził kard. Franciszka Macharskiego. Po przejściu na emeryturę pomagał za kierownicą w swojej parafii. Jego ksiądz proboszcz, Stanisław Wdowiak, powiedział o nim Janowi Pawłowi II: „Oj, bardzo nisko upadł, wozi teraz wiejskiego księdza”.

Świadek

Józef Mucha był uważnym obserwatorem Karola Wojtyły. Kardynał nieraz kazał mu się zatrzymywać w środku lasu i iść rozprostować kości, podczas gdy on zapisywał drobnym maczkiem stronice kazań i przemówień. Czasem zatrzymywali się, by rozpalić ognisko, wystrugać patyki i usmażyć kiełbaski. Kiedyś, podczas wyjazdu w góry, Mucha zaproponował, że wynajmie furmankę, bo auto odmówiło posłuszeństwa i nie dało się nim dalej jechać. Usłyszał wtedy: „Jaka furmanka? Piechotą idziemy!”.

Pan Józef wiedział, że jego szef przeczuwał, iż zostanie wybrany na papieża. Gdy zmarł Jan Paweł I, pobiegł do kurii z tą wiadomością. „Pobiegłem tam, gdzie jedli śniadanie. Wołam ks. Dziwisza i mówię: <<Proszę Księdza, papież umarł!>> I wtedy rozległ się brzdęk, dźwięk widelca lub łyżeczki, która wypadła z ręki kard. Wojtyły i uderzyła o talerz. Kard. Wojtyła dostał tak silnego ataku migreny, że nigdzie nie pojechaliśmy tego dnia, mimo że coś tam było wcześniej zaplanowane i umówione” – wspominał po latach.

Przezroczysty

 „Modlę się Panie żebym nie zasłaniał

był byle jaki ale przezroczysty (…)

aby już tylko ciebie było widać”

– napisał ks. Jan Twardowski. Taki przezroczysty był też śp. Józef Mucha – troskliwy, pokorny i dyskretny opiekun przyszłego papieża.


 

Tak go zapamiętali – o swojej znajomości ze śp. Józefem Muchą powiedzieli „Przewodnikowi”:

o. Jan Góra OP, dominikanin, organizator spotkań na Polach Lednickich

– Pan Józef Mucha miał jedną szczególną cechę – był bardzo opiekuńczy dla kardynała. Zanim kard. Wojtyła przyszedł do zakrystii, pan Mucha zawsze zdążył już mu przynieść mitrę i walizkę.

Kiedy byłem na studiach w Krakowie, kardynał często bywał u dominikanów. A że ani kleryk, ani kierowca nigdy nie zajmowali zbyt wysokich miejsc przy stole, to siadaliśmy obok siebie na końcu i często rozmawialiśmy. Opowiadał, jak zamontował w aucie lampkę i półeczkę, by kardynał mógł czytać, jak hierarcha przebierał się w krzakach oraz jak smażył mu kiełbaskę na patyku. Wzruszający był także stosunek kardynała do pana Muchy – przecież gdy został papieżem zażyczył sobie, by kierowca przyjechał do Rzymu.

Pan Antoni, który od 1981 r. pracował jako kierowca w krakowskiej kurii, jeździł głównie z bp. Janem Szkodoniem

– Józek był czasem wybuchowy, ale bardzo ugodowy. Miał przecież nerwową pracę – jak się z kardynałem jeździło, to różnie bywało – często był pośpiech, długie trasy, a więc i zmęczenie, wyczerpanie.

Józek bardzo miło wspominał kard. Sapiehę. Opowiadał mi, że jeździł z nim nad Rudawę należącym do kardynała chevroletem. Taki chevrolet zaraz po wojnie był wielką atrakcją. Kiedyś podszedł do nich jakiś człowiek i powiedział, że „tacy to się wożą samochodami, a Pan Jezus jeździł na osiołku”. Kardynał miał mu wtedy odpowiedzieć: „Bo wtedy były modne osiołki, człowieku!”.

Jednak najczęściej opowiadał o kard. Wojtyle. Wspominał na przykład podróż do sióstr zakonnych do Warszawy. Kardynał zapytał: „A po co się zatrzymaliśmy, panie Józefie?” „Bo jesteśmy już na miejscu” – odpowiedział. „Tak? Jaka szkoda, bo jeszcze książki nie skończyłem” – powiedział na to Wojtyła.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2012