Pod łukiem przymierza

A ja mam jeszcze w pamięci jego twarz, jego rysy, jego słowa, jego powiedzenia. Lata płyną naprzód, już wielu nie pamięta księcia kardynała Adama Stefana Sapiehy. Ci, którzy pamiętają tak jak ja, mają obowiązek przypominać, aby ta wielkość trwała i tworzyła przyszłość narodu i Kościoła na tej polskiej ziemi.
Czyta się kilka minut

„A ja mam jeszcze w pamięci jego twarz, jego rysy, jego słowa, jego powiedzenia. Lata płyną naprzód, już wielu nie pamięta księcia kardynała Adama Stefana Sapiehy. Ci, którzy pamiętają tak jak ja, mają obowiązek przypominać, aby ta wielkość trwała i tworzyła przyszłość narodu i Kościoła na tej polskiej ziemi”.

Tymi słowy wspominał postać kard. Adama Sapiehy, Księcia Niezłomnego, jak go nazywano, bł. Jan Paweł II podczas przemówienia ze słynnego okna papieskiego, w pałacu biskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej w Krakowie. Było to 16 czerwca 1999 r., 57 lat po tym, jak abp Sapieha przyjął podczas wojny do podziemnego seminarium duchownego 22-letniego wówczas Karola Wojtyłę. Seminarium to mieściło się właśnie w pałacu biskupów krakowskich, gdzie w pomieszczeniach użytkowanych zazwyczaj przez arcybiskupów tłoczyli się teraz klerycy, którzy pośród mroku okupacyjnego terroru sposobili się pod okiem księcia arcybiskupa do przyjęcia święceń kapłańskich.

Formował przyszłego papieża

Kleryk Karol Wojtyła przeszedł tę tajną, seminaryjną formację i otrzymał święcenia prezbiteratu 1 listopada 1946 r. właśnie z rąk Adama Stefana Sapiehy, wtedy już kardynała. Rola kard. Sapiehy w życiu Karola Wojtyły, a co za tym idzie w dziejach Kościoła i świata, jawi nam się po latach jako iście opatrznościowa: zrazu abp Sapieha zwrócił uwagę na 18-letniego Karola Wojtyłę, gdy wizytował wadowicką parafię. Wtedy młody Karol witał dostojnego księcia metropolitę w imieniu wadowickich parafian. Sapieha od razu zwrócił uwagę na Karola i zainteresował się jego planami życiowymi, wyrażając zdziwienie drogą, jaką Karol Wojtyła zamierzał wówczas obrać.

Wiemy, że przyszły papież i błogosławiony wybierał się na studia polonistyczne i wiązał pewne nadzieje ze sztuką aktorską. We wspomnianym 1942 r. książę metropolita przyjmuje jednak Wojtyłę do tajnego seminarium i sprawuje pieczę nad jego formacją. Kolejna interwencja kard. Sapiehy w wybory życiowe ks. Wojtyły miała miejsce po święceniach kapłańskich przyszłego papieża. Gdy ks. Wojtyła ponowił swój, już od kilku lat rozważany, plan wstąpienia do zakonu karmelitów bosych, którego charyzmat wraz z nauczaniem świętych karmelitańskich były dla przyszłego błogosławionego źródłem duchowej fascynacji, kard. Sapieha sprzeciwił się tym planom. Jak wspominał karmelita, o. Otto Filk, miał on powiedzieć, że „diecezja potrzebuje ks. Wojtyły”, zaś sam Jan Paweł II, wspominając to wydarzenie w swej książce Dar i tajemnica stwierdził, że kardynał powiedział mu, iż „najpierw należy dokończyć to, co się zaczęło”, odnosząc się zapewne do rozważań kleryka Karola Wojtyły na temat wstąpienia do Karmelu. Intuicji duchowej kard. Sapiehy zawdzięczamy zapewne fakt, że początki drogi kapłańskiej Karola Wojtyły ułożyły się w znany nam sposób.

Z wielkiego rodu

Książę Adam Stefan Sapieha pochodził z historycznego rodu Sapiehów, jego linii kodeńskiej i pieczętował się herbem lis. Urodził się 14 maja 1867 r. w Krasiczynie jako najmłodsze, siódme dziecko księcia Adama Stanisława Sapiehy oraz Jadwigi z Sanguszków Sapieżyny. Jan Matejko uwiecznił twarz ojca przyszłego kardynała, księcia Adama Stanisława na obrazie Bitwa pod Grunwaldem, portretując go jako wielkiego księcia litewskiego, Witolda.

Pochodzeniu rodzinnemu Adam Stefan zawdzięczał rozległe arystokratyczne parantele, a w jego żyłach płynęła krew tak zacnych i możnych rodów, jak: Lubomirscy, Zamoyscy, Czartoryscy czy Jabłonowscy. Stosownie do swego stanu został wychowany w atmosferze przesyconej z jednej strony miłością do pozostającej pod zaborami ojczyzny, z drugiej – wysoką kulturą religijną i humanistyczną.

Od dzieciństwa poprzez młodość Adam Stefan bywał na dworze papieskim Leona XIII, z którym przyjaźnił się ojciec przyszłego kardynała i metropolity. Zapewne obraz wielkiego papieża Leona przyczynił się do skrystalizowania powołania do kapłaństwa, które zaowocowało 1 października 1893 r. przyjęciem święceń kapłańskich we Lwowie z rąk tamtejszego biskupa pomocniczego Jana Puzyny. Tego samego, który rok później został mianowany biskupem krakowskim, a w 1901 r. kardynałem i podczas konklawe po śmierci papieża Leona XIII w 1903 r. po raz ostatni w dziejach skorzystał z przywileju ekskluzywy, wetując w imieniu cesarza Franciszka Józefa I wybór kard. Rampolli na papieża.

We Lwowie i w Rzymie

Po święceniach prezbiteratu przez dwa lata ks. Sapieha sprawował obowiązki duszpasterskie w różnych palcówkach na terenie archidiecezji lwowskiej, by jesienią 1895 r. wyjechać na studia do Rzymu, gdzie w następnym roku doktoryzował się na Papieskim Ateneum Laterańskim w zakresie prawa kanonicznego i cywilnego. Pobierał też nauki w prestiżowej Papieskiej Akademii Szlacheckiej, doskonaląc znajomość języków obcych, a także znajdując w tym czasie uznanie w oczach dostojników w Kurii Rzymskiej i samego papieża Leona XIII. Nie zapominał też w czasie rzymskich studiów o ojczyźnie i utrwalał swoją patriotyczną postawę m.in. poprzez kontakty z przebywającym w Stolicy Apostolskiej wygnańcem z Gniezna i Poznania, więzionym wcześniej przez Prusaków, kard. Mieczysławem Ledóchowskim.

W 1902 r. książę Sapieha wrócił do Lwowa i został wikariuszem w tamtejszej parafii św. Mikołaja oraz kanonikiem katedralnym. Jednak już w 1906 r. papież Pius X mianował go tajnym szambelanem papieskim, w związku z czym książę wyjechał do Rzymu, gdzie przy papieskim konsystorzu pełnił niezwykle ważną rolę nieformalnego ambasadora sprawy polskiej. Z tej pozycji interweniował m.in. w sprawie strajku dzieci polskich we Wrześni, w sprawie godnego traktowania katolików pod zaborem rosyjskim i nominacji biskupich na terenie Królestwa Kongresowego.

Biskup krakowski

Nie dziwi więc, że dzięki przenikliwości Stolicy Apostolskiej, w listopadzie 1911 r. ten dynamiczny, oddany Kościołowi i sprawie polskiej ksiądz mianowany został biskupem krakowskim. Sakry biskupiej udzielił ks. Adamowi Sapiesze osobiście Pius X w Kaplicy Sykstyńskiej 17 grudnia 1911 r., a 3 marca 1912 r. – czego setną rocznicę będziemy niebawem obchodzić – nowy biskup krakowski odbył ingres do królewskiej katedry na Wawelu. Od tej chwili Adam Stefan Sapieha był podwójnym księciem – z urodzenia i z racji tytułu książęcego przysługującego z urzędu biskupom krakowskim.

Ta prawdziwie książęca kondycja biskupa Sapiehy przejawiała się m.in. w opiece nad ubogimi. Już z okazji ingresu książę biskup zorganizował na krakowskim Kazimierzu specjalne przyjęcie dla ubogich i bezdomnych. Zaś na początku I wojny światowej powołał działający z rozmachem Książęco-Biskupi Komitet Pomocy dla Dotkniętych Klęską Wojny. Księciu Sapiesze bliskie też były ideały św. Alberta Chmielowskiego, którego odwiedził, gdy ten znany z pełnej poświęcenia pracy dla ubogich zakonnik umierał w 1916 r. w Krakowie.

W okresie międzywojennym bp Sapieha zasłynął jako bezkompromisowy pasterz, broniący swoich uprawnień, niekiedy oskarżany o brak zdolności dyplomatycznych i niezdolność do ustępstw. Tak było m.in. w sprawie pochówku marszałka Józefa Piłsudskiego na Wawelu, kiedy to w 1937 r., 10 lat po śmierci marszałka, abp Sapieha, powodowany dobrem katedry wawelskiej, zgodnie w pierwotną zapowiedzią, nakazał przenieść trumnę z doczesnymi szczątkami legendarnego naczelnika z krypty św. Leonarda do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Dało to pretekst do histerycznej kampanii wymierzonej w księcia arcybiskupa, która jednak nie spowodowała zmiany jego decyzji (o konflikcie wawelskim pisaliśmy szerzej w artykule Bój o Wawel w „PK” nr 24/2007).

Książę metropolita

Od 1925 r., kiedy to dokonano reorganizacji struktur diecezjalnych Kościoła w Polsce, Adam Stefan Sapieha był arcybiskupem metropolitą krakowskim. Ingres metropolitalny do katedry na Wawelu odbył 17 stycznia 1926 r. Wcześniej jeszcze, w listopadzie 1922 r. został wybrany do Senatu odrodzonej Polski, jednak wkrótce złożył mandat w związku z zaleceniem Stolicy Apostolskiej, by biskupi nie zasiadali w parlamentach narodowych.

Po wybuchu II wojny światowej pozostał w Krakowie. Musiał jednak opuścić Wawel i wydać klucze niesławnemu namiestnikowi Hansowi Frankowi. Podobno towarzyszyła temu następująca informacja dołączona przez księcia metropolitę do kluczy: „Tylko niech mi pan nie zapomni ich oddać, gdy będzie opuszczał Wawel”. I znów, jak podczas poprzedniej wojny, książę metropolita powołał Obywatelski Komitet Pomocy, m.in. z sekcją charytatywną, wspierał też Radę Główną Opiekuńczą. Prowadził tajne seminarium, a księżom zalecił wydawanie fałszywych metryk dla ukrywających się przed Niemcami Żydów. Wielu kapłanów korzystało z tego zezwolenia. Wśród nich był ks. Albin Małysiak, od 1970 r. krakowski biskup pomocniczy, który jako młody kapłan uratował pięcioro Żydów, za co w latach 90. XX w. został uhonorowany medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W rozmowie z autorem niniejszego artykułu bp Małysiak wspominał po latach abp. Sapiehę z czasów wojny: „Niejeden raz klerycy późnym wieczorem zastawali go leżącego krzyżem w kaplicy. Błagał Boga o ratunek dla Polski i Kościoła. Kładł wielki nacisk, by klerycy, mimo wojny, otrzymywali właściwą formację duchową, moralną i intelektualną”. Jak dodawał bp Małysiak: „nawet Niemcy mówili o nim z pewnym respektem „Ungekrönte König von Polen” (niekoronowany król Polski). 

Arcybiskup przetrwał wojnę, a dzięki niemu zapewne i wielu ludzi. W lutym 1946 r. został mianowany przez papieża Piusa XII kardynałem. Sprzeciwiał się stanowczo komunizacji Polski. Zmarł 23 lipca 1951 r. i pochowany został w katedrze wawelskiej, w krypcie pod konfesją św. Stanisława. Całe życie towarzyszyła mu dewiza rodu Sapiehów, którą przyjął za swoje motto biskupie: Crux mihi foederis arcus  (Krzyż mi łukiem przymierza).


Książęca wystawa

Co jadł Sapieha na obiedzie ingresowym i jaką palił fajkę? Tajemnice te zdradza wystawa „Adam Stefan Sapieha. Ostatni książę – biskup krakowski” mieszcząca się w murach Muzeum Katedralnego im. Jana Pawła II na Wawelu.

Powierzchnia ekspozycji to zaledwie 64 mkw. – Nie lada wyzwaniem było opowiedzieć o życiu tak wielkiego człowieka, mając do dyspozycji tak małą przestrzeń – opowiada Delfina Kościółek, kustosz. Sprytnym rozwiązaniem okazało się przygotowanie jakby podwójnej wystawy – w pionie umieszczono archiwalne fotografie, w poziomie – zamknięte w gablotach eksponaty.

Zwiedzanie jest podróżą po różnych etapach życia księcia. – Pierwsza część wystawy opowiada o jego dzieciństwie. Mamy tu tabliczkę z napisem „Od babci Sapieżyny na pamiątkę Pierwszej Komunii”, która była przypięta do różańca lub obrazka poświęconego przez Leona XIII. Jest też odpis metryki kard. Sapiehy. Z młodości zachował się indeks i obrazek Matki Bożej Kodeńskiej będący rodzinną pamiątką – wylicza Delfina Kościółek. Kolejne eksponaty nawiązują do konsekracji Sapiehy i ingresu. Jest kapa koronacyjna Michała Korybuta Wiśniowieckiego z XVII w., w której kardynał był prowadzony do katedry wawelskiej na ingres, jego kapelusz kardynalski, szaty liturgiczne i piuska św. Piusa X ofiarowana przez papieża podczas audiencji w Rzymie w 1912 r. Zachowała się także kartka z menu obiadu ingresowego i fragment zastawy stołowej.

Prezentowane eksponaty pochodzą ze zbiorów Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej oraz Muzeum Katedralnego im. Jana Pawła II na Wawelu. Wystawę można zwiedzać do 26 marca.

MAGDALENA GUZIAK-NOWAK

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2012