W przeszłość krok po kroku

Ocalanie pamięci jest więc jednym z najważniejszych działań człowieka. I nie można powiedzieć, czy ważniejsza jest wielka, podręcznikowa historia, czy mała historia pojedynczych i pozornie nieznaczących osób, zamknięta w genealogicznym drzewie.
Czyta się kilka minut

czyli krótki przewodnik dla poszukiwaczy własnych korzeni

Każda przeszłość jest tak samo ważna, każdej należy się jednakowa troska. Pomocą w odkrywaniu tajemnic przeszłości służą archiwa. Wiedzą o tym coraz szersze kręgi tych, którzy pukają do drzwi parafii i do archiwów diecezjalnych, prosząc o odnalezienie czyjegoś imienia, daty urodzenia, jakiegokolwiek dowodu na to, że nie wzięli się znikąd.

Przyjazny dostęp

Archiwum Państwowe w Kaliszu na swojej stronie internetowej pisze, że jego misją jest trwałe zachowanie świadectw przeszłości i zapewnienie do nich powszechnego dostępu w celu wspierania rozwoju państwa i społeczeństwa obywatelskiego. Kierownictwo i pracownicy archiwum rozumieją, że istnieje ono między innymi po to, żeby zapewnić ludziom przyjazny, ciągły i bezpieczny dostęp do zgromadzonych przez wieki informacji. To tylko jedno z wielu archiwów – a jednocześnie doskonały przykład i dowód na to, że archiwów nie trzeba się bać. Jedyne, co trzeba – to poznać dobrze zasady jego działania, tak żeby korzystać z niego efektywnie, nie przeszkadzając innym i nie narażając cennych zbiorów na zniszczenie. Jak to wygląda w Gnieźnie?

Metrykalia

Od razu przyjmijmy, że będziemy mówić tylko o tym, co stanowi główny przedmiot zainteresowania genealogów amatorów, czyli o metrykaliach. Księgi z zapisami chrztów (libri baptistorum), ślubów (libri copulatorum) i zgonów (libri mortuorum) stanowią tylko niewielką część zbiorów archiwalnych, która albo jest mniej interesująca dla genealogii, albo niedostępna dla tych, którzy nie prowadzą badań naukowych. Pozostańmy więc przy metrykaliach.

Problem pierwszy: jaka parafia?

W ciągu wieków archidiecezja gnieźnieńska wielokrotnie zmieniała swoje granice, dlatego czasem trudno jest ustalić, czy księga z danego miasta znajduje się właśnie w tym archiwum. Zamiast zapamiętywać skomplikowane dzieje kolejnych reorganizacji, prościej jest skorzystać z umieszczonej na stronie gnieźnieńskiego archiwum wyszukiwarki. Wystarczy na stronie internetowej www.archiwum.archidiecezja.pl wejść w zakładkę „Katalog on-line”, a następnie wpisać w wyszukiwarkę nazwę danej miejscowości. Przykładowo, jeśli wpiszemy „Pleszew”, to choć miasto to nie znajduje się już w granicach archidiecezji gnieźnieńskiej, dowiemy się, że właśnie w Gnieźnie znajduje się archiwum tamtejszej parafii zawierające księgi od roku 1652.

Problem drugi: archiwum?

Kiedy wiemy, że księga z interesującego nas okresu i miejscowości znajduje się w gnieźnieńskim archiwum, możemy zdecydować się albo na samodzielne poszukiwania, albo na zlecenie ich komuś, kto zna się tym lepiej. Prostsze jest oczywiście to drugie rozwiązanie: osoby doświadczone wiedzą, jak „poruszać się” po starych księgach i zajmuje im to mniej czasu. Trzeba wiedzieć, że księgi pisane są najczęściej po łacinie, pismem ręcznym, którego odczytanie możne stanowić dla amatora duży problem, zwłaszcza na początku.

Zlecenie

Jeśli zlecamy poszukiwania, należy prawidłowo skierować swoją prośbę. Często pytania o przodków przysyłane są na adres kurii, archidiecezjalnej strony internetowej czy nawet do redakcji „Przewodnika”. Tymczasem pod żadnym z tych adresów żadnych informacji o przodkach, parafiach czy księgach uzyskać nie można. Od niedawna z Archiwum Archidiecezjalnym współpracuje profesjonalne biuro, które pomaga w prowadzeniu badań genealogicznych. Każdy, kto nie ma możliwości, nie chce albo nie potrafi sam prowadzić poszukiwań, może je zlecić, kierując swoją prośbę na adres e-mailowy sebblo@wp.pl

Samodzielnie

Kto decyduje się na samodzielne poszukiwania, musi robić to zgodnie z regulaminem archiwum, mającym na celu przede wszystkim ochronę bezcennych nieraz ksiąg.

Archiwum czynne jest od wtorku do piątku w godz. od 9.00 do 14.00, ale koniecznie trzeba wcześniej zadzwonić i zarezerwować miejsce w czytelni. Żeby wejść do czytelni, trzeba mieć przy sobie dowód osobisty. Na każdą księgę należy wypełnić oddzielny rewers, czyli zamówienie zawierające numer księgi. Do czytelni nie wolno wnosić odzieży wierzchniej, toreb, plecaków, telefonów komórkowych ani żadnych urządzeń kopiujących i skanujących.

Z ksiąg można korzystać wyłącznie w czystych, białych, bawełnianych rękawiczkach (do kupienia na miejscu w archiwum). Notatki wolno sporządzać wyłącznie ołówkiem, w żadnym wypadku nie umieszczając własnych kartek czy notesu na stronach księgi.

Bez zgody dyrektora archiwum nie wolno fotografować, skanować czy w jakikolwiek sposób kopiować materiałów z archiwum.

Braki

Niestety, nie wszystkie księgi, które chcielibyśmy przejrzeć, zostaną nam udostępnione. Nawet jeśli są to metrykalia, z których korzystać mogą amatorzy, to nikt nie dostanie do ręki ksiąg zniszczonych, znajdujących się w tak złym stanie, że korzystanie z nich mogłoby je jeszcze bardziej uszkodzić. Nie wszystkie też księgi, które powinny się znajdować w archiwum, do niego trafiły. Niektórzy proboszczowie nie przekazali do archiwum metrykaliów ze swoich parafii. Część ksiąg zaginęła też w czasie wojny, część została zniszczona, część istnieje tylko jako duplikaty, odtwarzane przez proboszczów po zniszczeniu oryginalnych ksiąg. Przy korzystaniu z dziedzictwa przeszłości potrzeba przede wszystkim pokory: otrzymujemy nie to wszystko, co się nam należy, ale tylko tyle, ile jest możliwe.

Zanim do archiwum

Ci, którzy korzystają z internetu, mają jeszcze jedną możliwość sięgnięcia do źródeł metrykalnych bez konieczności osobistych wizyt w archiwum.

Najwięcej informacji genealogicznych zawierają zapisy o zawartych małżeństwach: są tam nie tylko imiona i nazwiska obojga małżonków oraz daty ich urodzenia, ale także imiona ich rodziców, a nawet nazwiska panieńskie matek. Ze względu na to bogactwo danych wpisy małżeństw są regularnie indeksowane: wolontariusze w archiwach spisują kolejno wszystkie małżeństwa z poszczególnych ksiąg parafialnych i wprowadzają dane do systemu komputerowego. Każdy, kto jest zainteresowany swoimi przodkami, może – zanim zacznie prowadzić bardziej zaawansowane badania – wpisać poszukiwane nazwisko do wyszukiwarki na stronie internetowej Poznań Project (http://poznan-project.psnc.pl/?lang=pl) i samodzielnie sprawdzić, czy i gdzie osoba o danym nazwisku zawarła związek małżeński. Wyszukiwarka ta dotyczy Wielkopolski w latach 1800–1899, zawiera informacje z ksiąg parafialnych oraz z pruskich Urzędów Stanu Cywilnego. Prace nad indeksowaniem nadal trwają – jeśli ktoś nie znajdzie wśród zindeksowanych ksiąg tych, które go interesują, może czekać lub sam przyłączyć się do indeksowania.

Indeksowanie małżeństw trwa nie tylko w Wielkopolsce (Poznan Project, Baza Systemu Indeksacji Archiwalnej BASIA), ale również w innych regionach.

Ciekawym źródłem informacji dla tych, których przodkowie albo krewni wyemigrowali do USA lub Kanady są serwisy www.familysearch.org (biblioteka mormonów), www.ancestry.com (dane emigrantów, łącznie ze skanami ich dokumentów i fotografiami statków, na których płynęli) oraz www.ellisisland.com (baza danych z wyspy Ellis – centrum przyjmowania imigrantów do USA).

Sens

„Wszystko jest bez sensu. Z twojego życia, człowieku, nie będzie ani pożytku, ani zgrozy, ani nagrody, ani kary. Nic. Twoja miłość i cierpienie nie służą ani Bogu, ani ojczyźnie, ani ludziom, ani diabłu. Nic, jedyne, co warto zrobić, to napić się pepsi. Nie ośmieszaj się wyimaginowanymi wyborami między dobrem a złem. Masz wybierać między PZU a Wartą. Ubierz się więc w najwyższej jakości tkaninę. I pij pepsi. Na umór, „na pohybel wszystkiemu” – charakteryzuje myślenie dzisiejszych czasów, „krainy pepsi-coli” ks. Szymik.

Czy ktoś, kto z wypiekami na twarzy prześledził przeszłość swojej rodziny, kto spędził tygodnie na poszukiwaniu jednego tylko, brakującego imienia z drzewa genealogicznego – czy ktoś taki z czystym sumieniem powie o swoim życiu, że nic z niego nie będzie? Że jego życie nie służy „ani Bogu, ani ojczyźnie, ani ludziom”?

Przeszukujmy archiwa, szukajmy swojej przeszłości – bo w tym jest mądrość, bo to jest budowanie przyszłości.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2012