Miłość na poligonie

Marta: W czystości nie widzę żadnych kagańców.Ola i Kuba: Jakże to, co nam proponuje sam Pan Jezus, mogłoby być ze szkodą dla nas?
Czyta się kilka minut

Marta: W czystości nie widzę żadnych „kagańców”.

Ola i Kuba: Jakże to, co nam proponuje sam Pan Jezus, mogłoby być ze szkodą dla nas?

– Ruch Czystych Serc narodził się z inicjatywy czasopisma „Miłujcie się!” z jednej strony jako odpowiedź na falę zachodniej prasy, która lansowała „wolną miłość” bez zobowiązań, antykoncepcję, pornografię i serwowała takie treści już nastolatkom. Z drugiej strony, idea RCS została zainspirowana nauczaniem Jana Pawła II o teologii ciała głoszonym w katechezach środowych – wyjaśnia 21-letnia Marta Staniszewska, studentka bankowości na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, od półtora roku animatorka krakowskiej grupy RCS. W przerwach między zajęciami można ją spotkać na adoracji Najświętszego Sakramentu. – Początkowo czytelnicy „Ms!” zgłaszali się do redakcji z chęcią włączenia się w ten ruch, a z czasem zrodził się pomysł wspólnych spotkań. Dlatego już od 12 lat letnie i zimowe rekolekcje dla młodych w wieku 16–30 lat gromadzą setki uczestników. Od dwóch lat przy parafiach i duszpasterstwach akademickich powstają wspólnoty Ruchu Czystych Serc.

Jedną z nich jest krakowski RCS przy parafii Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Członkowie wspólnoty spotykają się w wieczorne poniedziałki. W swojej „ofercie” mają spotkania warsztatowe, adoracje i Msze św. Rozmawiają nie tylko o czystości przedmałżeńskiej, ale i o tym, jak ją zachować, będąc już w związku sakramentalnym, o antykoncepcji, in vitro, używkach, rodzinnych problemach czy kłopotach z modlitwą. Dzielą się także tym, co piękne: swoim doświadczeniem wiary i swoją historią.

Już nie jestem „zagubioną owcą”

Marta zafascynowała się „kliniką serc”, jak nazywa RCS, w klasie maturalnej. – Było oczywiście wiele obaw, czy podołam, czy to ma sens, ale przeciwności okazały się ostatecznie mniejsze od rodzącego się we mnie pragnienia, by żyć prawdziwiej i budować na trwałych, choć niepopularnych wartościach, które mojemu życiu nadają właściwy kierunek – wspomina. – Po wysłaniu do redakcji „Ms!” zgłoszenia wstąpienia do ruchu i odmówieniu Modlitwy Zawierzenia, rozpoczęłam najwspanialszą drogę w moim życiu! Owszem, trzeba było uporządkować parę spraw jeszcze z czasów bycia „zagubioną owcą”, ale ta wspólnota daje ogromną siłę, zwłaszcza w pójściu pod prąd obiegowym opiniom.

Zdaniem Marty RCS to nie „ciepłe kluchy”, ale poligon do szlifowania swojego charakteru, podejmowania mądrych decyzji i uczenia się czystości wiary, myśli i intencji. Idea i cel formacji są treścią odmawianej codziennie Modlitwy Zawierzenia. – Moim umiłowanym zdaniem jest: „Ucz mnie tak postępować, aby w moim życiu najważniejsza była miłość”.

Obecnie jest w Polsce 8 tys. zdeklarowanych RCS-owiczów. Motywacja? – W każdym z nas jest (często bardzo zakamuflowane) pragnienie szczęścia. Tylko że życie czasem nieźle dało nam w kość i przestaliśmy wierzyć, że prawdziwa miłość jeszcze istnieje. Jest w zasięgu każdego z nas, tylko trzeba trochę wysiłku, by po nią sięgnąć. A dziś wmawia się nam, że wszystko powinno być na pstryknięcie palcem. Na pewno się to sprawdza w barze szybkiej obsługi, ale w budowie szczęśliwej rodziny już nie bardzo.

Marta uczestniczy w konferencjach na temat RCS-u i czystości, gdzie czasem trzeba walczyć na argumenty i przekonywać, że warto. Walka ta jest konfrontacją z informacjami, które młodzież czerpie z mediów i od grup rówieśniczych. Wyśmiewają one czystość, a stanowisko Kościoła odbierają jako wtrącanie się do ich prywatności. Animatorka przekonuje: – Nie dziwi mnie, dlaczego Kościół też wypowiada się w tej sprawie. Bóg chce przede wszystkim naszego DOBRA. W czystości nie widzę żadnych „kagańców”, ale ochronę godności, jaką ma każdy człowiek. Trudno o tym pisać czy mówić – trzeba to przeżyć i „przetrawić” osobiście. Mnie te sprawy poruszyły tak bardzo, że chcę świadczyć o nich, przede wszystkim życiem. Zwłaszcza tym codziennym, począwszy od porannego budzika, po zajęcia na uczelni, pracę, zakupy, spotkania z ludźmi, codzienną modlitwę i Mszę św., aż po wieczorną naukę na kolejny egzamin. Bo ja nie żyję dla czystości, ale trwam w czystości, żeby żyć – prawdziwie.

Nasza Miłość ma szansę

Prawdziwe życie wybierają także Aleksandra i Kuba. Przyszła pani leśnik z Rolniczego i biolog z Jagiellońskiego są RCS-ową parą. Do ruchu przystąpili wspólnie. 7 grudnia 2010 r. przysięgli sobie i Bogu, że będą żyć w czystości, mimo że nie zawsze było to łatwe. Ponad trzy lata Ola i Kuba tworzyli związek na odległość. Limitowany czas spotkań nie przekraczał kilku dni w miesiącu. Choć wtedy mieli z tego powodu poczucie niesprawiedliwości, dzisiaj ten czas rzadkich randek nazywają rekolekcjami. – Pan Bóg tłumaczył nam wtedy, że wpierw musimy zweryfikować część swoich poglądów, jak np. te o wspólnym mieszkaniu przed ślubem.

Profity z przynależności do RCS-u są zdaniem Oli i Kuby bardzo wymierne. – Tak naprawdę to widzimy same korzyści, bo jakże to, co nam proponuje sam Pan Jezus, mogłoby być ze szkodą dla nas? RCS umacnia nas w podjętych postanowieniach i daje wsparcie w Bożej, ale trudnej drodze. Uczy budować piękne relacje, właściwie postępować, ugruntowuje to, co przez te wszystkie lata wnosiliśmy do naszego związku oraz uczy naprawiać i walczyć z tym, co jest w nas niedoskonałe. Poza tym mamy świadomość, że nasza Miłość ma szansę przetrwać i codziennie zakwitać od nowa. Jesteśmy szczęśliwsi i spokojniejsi, bo obraliśmy właściwy szlak i to z najlepszym przewodnikiem – samym Chrystusem.


Spotkania z patronką czystości

Patronką RCS jest bł. Karolina Kózkówna, która jako 16-latka zginęła z ręki rosyjskiego żołnierza w obronie swojej dziewczęcej cnoty. Za swoją patronkę ma ją także Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, które organizuje peregrynację jej relikwii. Błogosławiona odwiedza kościoły, domy zakonne, towarzyszy młodym na rekolekcjach i spotkaniach przed bierzmowaniem. Wraz z dziećmi pierwszokomunijnymi uczestniczyła nawet w uroczystościach Białego Tygodnia.

Peregrynacja w parafii trwa tydzień. Można skorzystać z materiałów pomocniczych: konspektów do katechez dla gimnazjum i szkół średnich oraz z konspektów spotkań formacyjnych dla grup młodzieżowych czy rozważań na czas adoracji.

Każda parafia, która chce ugościć bł. Karolinę w jej relikwiach, może wybrać dogodny dla siebie termin, a następnie zgłosić się do biura KSM: tel. 12 628 82 29.


Nie dajmy się zmanipulować

W zeszłym roku młodzież wysyłała do Katarzyny Hall kartki walentynkowe z nadrukiem „Chcemy kochać, chcemy żyć. Tak! dla edukacji seksualnej”. Akcję inspirowała lewicowa Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton”, rozdając młodzieży balony i ulotki na temat chorób przenoszonych drogą płciową z dołączoną prezerwatywą.

28 stycznia tego roku na internetowym portalu TVN24 pojawił się materiał pt. „Seks w grupie coraz modniejszy. Pytanie o ocenę”. Dotyczył m.in. klubów dla swingersów. To miejsca, które „realizują najskrytsze marzenia par” (no, zależy, o czym kto marzy), czyli organizują seks grupowy. Zdaniem seksuologa wypowiadającego się w materiale: „Brak wychowania seksualnego powoduje, że uciekamy się do mniej wyrafinowanych, ale uważanych za spontaniczne i ciekawe doświadczeń, choćby właśnie w swingers klubach”.

Od czasu do czasu wraca temat niedokształcenia społeczeństwa w „tych” sprawach. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie! Jak pokazują badania, polski model nauczania przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” przynosi bardzo dobre rezultaty. W naszych szkołach realizowany jest model A edukacji seksualnej, czyli zachęcający do czystości i nie propagujący antykoncepcji (klasyfikację na modele A, B, C sporządziła Amerykańska Akademia Pediatrii). W państwach, w których jest obecna, notuje się o wiele mniej zachorowań na kiłę i rzeżączkę, żyje mniej osób zarażonych wirusem HIV i mniej osób decyduje się na aborcję.

Po co więc ta propaganda o rzekomym niedouczeniu polskiej młodzieży? Po to, by wprowadzić do szkolnych podręczników modele B i C, uznające za normalne wszystkie zachowania seksualne (w tym homoseksualizm), promujące antykoncepcję i informujące o dostępie do aborcji. Przemycenie takich treści do szkół to najprostszy sposób na wychowanie kolejnych klientów antykoncepcyjno-aborcyjnej machiny.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2012