Logo Przewdonik Katolicki

"Wyczólenie na piękno"

Adam Gajewski
Fot.

Proszę nie przecierać oczu ze zdumienia nie ma mowy o błędzie ortograficznym w tytule; slogan, który towarzyszyć będzie bydgoskiej akcji memorialnej i edukacyjnej, jest grą słów nawiązującą do postaci malarza Leona Wyczółkowskiego. Wyczół, Leo Wycz, Wyczółek obchodzi właśnie swój rok.

Proszę nie przecierać oczu ze zdumienia – nie ma mowy o błędzie ortograficznym w tytule; slogan, który towarzyszyć będzie bydgoskiej akcji memorialnej i edukacyjnej, jest grą słów nawiązującą do postaci malarza Leona Wyczółkowskiego. „Wyczół”, „Leo Wycz”, „Wyczółek” obchodzi właśnie „swój” rok.

 

Bydgoszcz ma specjalne powody, aby Leona Wyczółkowskiego hołubić – tutejsze Muzeum Okręgowe nosi imię mistrza, stale eksponując nie tylko jego prace, ale również wyposażenie atelier, pamiątki osobiste, fotografie. Ale „Wyczół” (tak m.in. twórca sygnował swoje obrazy i grafiki) artystą regionalnym, prowincjonalnym nigdy nie był; Rok Leona Wyczółkowskiego powinien być – i miejmy nadzieję, że zostanie – zauważony chociażby w Krakowie, Warszawie, Poznaniu. Ukraińskie stepy i monachijska Akademia też widziały pana Leona pracującego, pochylonego nad szkicownikiem, zasłoniętego sztalugą z blejtramem. Wszędzie tam Wyczółkowski wiele się uczył, ale też i wiele dawał od siebie, utrwalając krajobrazy oraz ludzi. W tym roku Polacy powinni go poznać i zapamiętać jako wirtuoza pejzażu, piewcę piękna Wisły, Bałtyku, lasów i dzikich borów. Nowatorskiego twórcę grafiki. Malarza zaangażowanego społecznie, świadka i portrecistę pierwszych lat polskiej niepodległości. Muzealnicy, historycy sztuki, dziennikarze, mają na to zadanie dwanaście miesięcy. Władze Bydgoszczy zabiegają, aby patronat nad Rokiem Leona Wyczółkowskiego objął Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kilka muzeów w kraju włączy się zaś w okolicznościowe ekspozycje.

 

Malarz bardzo polski

Leon Wyczółkowski pozostawił w korespondencji swoje pisemne „wyznanie wiary”, które świetnie podsumowuje jego pełne pasji życie (artysta urodził się w roku 1852 w Hucie Miastkowskiej na Podlasiu, a zmarł w 1936 r. w Warszawie. Grobowiec znajduje się w podbydgoskim Wtelnie.): „Sztuka to najwyższa religia. Mistyka. Pochodnia, która w noc gwiaździstą wznosi się do góry. Myśl ludzka, dusza ludzka, wznosi się do Boga”. Wierzył w ten manifest, poszukując w swej pracy znaków i dotknięcia Absolutu. Duży wpływ miał tu Adam Chmielowski, przyszły Brat Albert, którego „Wyczół” poznał jeszcze w czasach studenckich.

Nie jedyne to „znaczne” nazwisko z otoczenia i korespondencyjnych przyjaciół  Wyczółkowskiego. Zna on m.in. Ignacego Jana Paderewskiego, Jana Matejkę wraz z całą czołówką malarzy polskich, Henryka Sienkiewicza, Jana Kasprowicza. Zdąży być „malarzem wojennym” przy Legionach Polskich, artystą wyznaczonym do oprawy plastycznej wielkiej uroczystości sprowadzenia do kraju prochów Juliusza Słowackiego. Otrzymuje polskie i zagraniczne nagrody, sprawuje godności, odbiera wysokie odznaczenia… Wciąż pozostaje przy tym chyba artystą szczerym, niezmanierowanym, zakochanym w przyrodzie autentycznie, do końca. Otoczony lasami dworek w Gościeradzu pod Bydgoszczą staje się jego ulubionym siedliskiem, a serdecznym przyjacielem ostatnich lat życia jest Kazimierz Szulisławski – leśniczy.

Rok 2012 to nie tylko Euro. To również zainicjowany w Bydgoszczy, a otwarty na Polskę Rok Leona Wyczółkowskiego. Bądźmy „wyczóleni na piękno”!                        

      

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki