Logo Przewdonik Katolicki

Handel fair

Kamila Tobolska
Fot.

Wzajemny szacunek między producentem i sprzedającym, godziwe, gwarantowane ceny za produkty, uczciwe umowy oraz absolutny zakaz zarobkowej pracy dzieci i niewolników to zasady Fair Trade w dosłownym tłumaczeniu: sprawiedliwy handel Co to takiego?

Wzajemny szacunek między producentem i sprzedającym, godziwe, gwarantowane ceny za produkty,  uczciwe  umowy   oraz absolutny zakaz zarobkowej pracy dzieci i niewolników – to zasady  Fair Trade  w dosłownym tłumaczeniu: „sprawiedliwy handel”  Co to takiego?

 

Ta historia zaczyna się na dalekich Filipinach  pod koniec lat 60.  Młody ksiądz Shay Cullen trafia tam do  parafii w portowym mieście Olongapo, które wówczas  było bazą dla jednej z flot marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. W gospodarce miasta dominuje jedna, jedyna gałąź przemysłu – erotyka. Ubóstwo i głód były tam  powszechne, więc zabierano kobiety i dzieci nawet z odległych wiosek, sprzedając je  i zmuszając do  prostytucji. Wiele nastolatków było uzależnionych od narkotyków. Dziewczęta i chłopców zamykano w więzieniach, gdzie cierpieli z powodu nieludzkiego maltretowania i pogwałcenia praw człowieka.

Ks. Cullen pierwszy powiedział stop i zaczął walczyć  z biedą i jej skutkami. Założył więc organizację zwalczającą wyzysk rolników i drobnych  producentów. Dziś już prawie 1200 miast ma tytuł Fair Trade – miasto przyjazne dla Sprawiedliwego Handlu.  Na początku listopada Poznań został pierwszym miastem w Polsce , które otrzymało ten  tytułHandel oraz wymiana dóbr i usług powinny opierać się na godnych i pełnych szacunku relacjach z wytwórcami produktów, których używamy –  mówi filipiński misjonarz, żywa legenda znanej na całym świecie organizacji  Fair Trade.

 

 

Handel, który ma zasady
 Sprawiedliwy Handel to światowy ruch, którego głównym celem jest pomoc udzielana drobnym producentom z krajów ubogiego Południa, spychanym w globalnej gospodarce na margines. Realizowana może być ona dzięki wsparciu konsumentów z całego świata, także z Polski, którzy wyszukując i potem  nabywając ich produkty dają im tym samym szansę na godne życie z pracy własnych rąk. − Niesprawiedliwe praktyki międzynarodowego handlu faworyzują bogate kraje i wielkie korporacje kosztem krajów ubogich, powodując, że znaczna część ludzkości żyje w nędzy i głoduje − tłumaczy Wojciech Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwego Handlu „Trzeci Świat i My”. Dlatego Sprawiedliwy Handel nawiązuje bezpośrednie, partnerskie stosunki z rolnikami, rzemieślnikami czy artystami za standardy swojego działania przyjmując godziwe, gwarantowane ceny za produkty, długoterminowe umowy i przedpłaty czy premie na lokalne projekty rozwojowe. W Sprawiedliwym Handlu wykluczona jest też wszelka dyskryminacja, praca dzieci i niewolników.
Przestrzeganie tych zasad oraz wiarygodność organizacji, firm i produktów zapewniają niezależne systemy certyfikacji. Międzynarodowy znak Fair Trade jest bowiem gwarancją, że oznaczony nim wyrób spełnia międzynarodowe standardy Sprawiedliwego Handlu i prezentuje najwyższą jakość. W Polsce takie produkty dostępne są w tej chwili głównie w sklepach internetowych, ale także w niektórych kawiarniach czy placówkach handlujących konwencjonalnymi produktami. Warte podkreślenia jest to, że produkty spożywcze Sprawiedliwego Handlu pochodzące ze spółdzielni drobnych rolników z Afryki, Azji czy Ameryki Łacińskiej oprócz tego, że są wyjątkowo smaczne, nie zawierają substancji chemicznych, konserwantów, substytutów czy modyfikacji genetycznych.
 
Cena musi być uczciwa
Ks. Shay Cullen promuje Sprawiedliwy Handel na całym świecie z nadzieją na zmianę panujących w nim praktyk korupcyjnych. − Wszyscy wiemy, że nierzadko urzędnicy państwowi, korporacje czy ludzie biznesu nie szanują godności producentów i pracowników. Motorem ich działania jest jedynie żądza zmaksymalizowania zysków – tłumaczy misjonarz. Tymczasem Sprawiedliwy Handel uznaje, że człowiek jest ważniejszy od zysku. − Nabywcy produktów Fair Trade wiedzą, że liczy się nie tylko ich wygląd, przydatność czy dobry smak. Na ich wartość wpływa przede wszystkim sposób, w jaki są one produkowane i sprzedawane. Opiera się on bowiem na sprawiedliwości społecznej: producenci dostają odpowiednie wynagrodzenie, a warunki ich pracy są humanitarne i uczciwe – zaznacza ks. Cullen. Młody filipińczyk, Emmanuel Drewery, towarzyszący misjonarzowi podczas pobytu w Polsce, przyznaje, że za te produkty trzeba zapłacić nieco wyższą cenę. – Powinniśmy sobie jednak zdawać sprawę, że jest ona uczciwa. Wydając pieniądze na produkty Sprawiedliwego Handlu, musimy mieć świadomość, że tym samym dajemy szansę na zmianę życia wielu mieszkańcom krajów Trzeciego Świata − wyjaśnia.
 
Przyjazne miasto
Te zagadnienia były poruszane również podczas dorocznej Międzynarodowej Konferencji Fair Trade Towns (Miast Sprawiedliwego Handlu) z udziałem ks. Cullena. Wydarzenie, które odbyło się w stolicy Wielkopolski 10 listopada zgromadziło przedstawicieli 23 krajów, m.in. USA, Brazylii czy Japonii. Podczas tej konferencji Poznań, jako pierwsze miasto w Polsce, otrzymał honorowy tytuł Miasta przyjaznego dla Sprawiedliwego Handlu. Udało się go uzyskać w ramach realizowanego w Poznaniu od dwóch lat projektu Aware & Fair (Świadomie i Sprawiedliwie) współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej. Stawia on sobie za cel wzrost zaangażowania różnych środowisk na rzecz Sprawiedliwego Handlu oraz świadomości społecznej w tej kwestii. − Jeszcze niedawno wiedza na temat Sprawiedliwego Handlu była wśród mieszkańców Poznania bardzo ograniczona, wręcz znikoma. Starając się spełnić jedno z kryteriów uzyskania tytułu, organizowaliśmy różne wydarzenia promocyjne, które zdecydowanie polepszyły tę sytuację − przekonuje Tadeusz Makulski, koordynator kampanii miast przyjaznych dla Sprawiedliwego Handlu. Innym z kryteriów było przyjęcie przez lokalne władze uchwały wspierającej Sprawiedliwy Handel i używanie takich produktów podczas spotkań odbywających się w Urzędzie Miasta. Najtrudniejsze było jednak, jak przyznaje Makulski, zinwentaryzowanie wszystkich punktów sprzedaży produktów Fair Trade oraz zachęcenie detalistów i właścicieli kawiarni do ich stosowania. − Poznańskie sklepy, poza dwoma chlubnymi wyjątkami, do tej pory nie indeksowały produktów z tej kategorii. Trzeba było więc znaleźć je na półkach i sporządzić stosowne raporty − tłumaczy koordynator kampanii, dodając, że Poznaniowi udało się spełnić wymagania posiadania jednego punktu handlowego proponującego produkty Fair Trade na 10 tys. mieszkańców. W tym mieście działa zresztą jedyny w kraju sklep oferujący wyłącznie produkty Sprawiedliwego Handlu. − To nie jest typowa placówka handlowa, ale miejsce dialogu z tymi, którzy je odwiedzają. Rozmawiając, szukamy wspólnych możliwości działania, dzięki czemu niejeden nasz klient został naszym wolontariuszem – przyznaje Wojciech Zięba.
 
Odpowiedzialni za Trzeci Świat
Prezes Polskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwego Handlu podkreśla też, że Poznań nie zamierza spocząć na laurach. Tytuł, który uzyskało miasto, będzie trzeba bowiem za dwa lata odnowić. − Chcemy nie tylko spełniać wymagane kryteria, ale stale poprawiać sytuację. Planujemy więc kolejne akcje, prelekcje i konferencje oraz szkolenia dla wolontariuszy. Bardzo chętnie będziemy też odwiedzać szkoły – stwierdza Wojciech Zięba, dodając, że idea Sprawiedliwego Handlu spotkała się również z dużym zainteresowaniem w parafiach Poznania i okolic. − Także abp Stanisław Gądecki popiera nasz pomysł, aby przeszczepić do archidiecezji funkcjonujący na Zachodzie ruch parafii życzliwych dla Sprawiedliwego Handlu. Parafie odgrywają bowiem niebagatelną rolę w budzeniu świadomości co do naszych obowiązków wynikających z przykazania miłości Boga i bliźniego – przekonuje. Przypomina jednocześnie, że wielkim orędownikiem pomocy ubogim z krajów Trzeciego Świata był również bł. Jan Paweł II. − Niestety więcej wiemy o papieskich kremówkach niż o tym, co Ojciec Święty mówił o głodzie na świecie. W Białymstoku w 1991 r. padło ze strony papieża dramatyczne pytanie: „A kto weźmie odpowiedzialność za Trzeci Świat?” − wspomina Zięba. Warto wrócić do tych słów...
 
 

 
Ks. Shay Cullen urodził się w 1943 r. w Dublinie. Należy do Stowarzyszenia Misyjnego św. Kolumbana, potocznie nazywanego ojcami kolumbanami. Od 1969 r. pracuje na Filipinach, gdzie prowadzi działalność na rzecz ochrony i promowania praw człowieka. W 2001 i 2003 r. nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.
 
 
Ratując dzieci
 
Z ks. Shayem Cullenem
 
Rozmawia Kamila Tobolska
 
Jaką sytuację zastał Ksiądz na Filipinach, rozpoczynając pracę na tych wyspach?
– Kiedy przybyłem tam w 1969 r., zostałem przydzielony do parafii w portowym mieście Olongapo, które było wtedy bazą dla jednej z flot marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Dominowała tam jedna branża przemysłu − erotyczna. Ubóstwo i głód były powszechne, więc zabierano kobiety i dzieci nawet z odległych wiosek, sprzedając je w celu prostytucji. Wielu nastolatków było też uzależnionych od narkotyków. Dziewczęta i chłopców zamykano w więzieniach, gdzie cierpieli z powodu nieludzkiego maltretowania i pogwałcania praw człowieka. Nie osądzano ich sprawiedliwie, ale pozostawiano w więzieniu przez wiele miesięcy bez procesu sądowego. Zacząłem szukać sposobu, na to, aby zapobiec tym niecnym procederom. Najpierw w 1974 r. założyłem Fundację PREDA (People’s Recovery, Empowerment Development Assistance Foundation), a rok później organizację Sprawiedliwego Handlu PREDA Fair Trade. Została ona powołana do zwalczania ubóstwa i wyzysku biednych rolników i producentów. Zależało mi na tym, aby mieli oni szansę na uczciwe zarobki.
 
To dzięki działaniom PREDY udaje się uratować wiele filipińskich dzieci.
– Poświęciliśmy temu kilka z naszych projektów. Pomagamy między innymi dziewczętom dotkniętym przemocą w domu, na ulicy i pracującym w domach publicznych. Zapewniamy im schronienie oraz wsparcie terapeutyczne, dzięki któremu będą potrafiły walczyć o swoje prawa. Zajmujemy się też sprawami nieletnich, którzy pozostają w konflikcie z prawem. Udzielamy pomocy prawnej dzieciom oskarżonym o przestępstwa, ofiarom przemocy i molestowania seksualnego. To właśnie na wsparcie tych projektów przekazywany jest duży procent z zarobków PREDA Fair Trade.
 
Przeżył Ksiądz zamach na swoje życie, ale wiele osób z Księdza otoczenia już je straciło...
– No cóż, przemysłem erotycznym zajmuje się międzynarodowa mafia, której nie podoba się to, co robimy. Nasze działania po prostu obniżają ich zarobki. Bardzo niebezpieczna jest też walka, którą prowadzimy przeciwko korporacjom wydobywającym na Filipinach zasoby mineralne. To biznes przynoszący ogromne dochody. Niestety związany z wyzyskiem robotników. Jednocześnie kopalnie bardzo zanieczyszczają środowisko naturalne, niszcząc je również poprzez nieodpowiedzialny wyrąb drzew.
Wiem jednak, że moją misją jest – tak, jak to czynił Jezus – stawać w obronie biednych i uciśnionych. Jego także za to nienawidzono. Wszyscy powinniśmy sobie wziąć do serca misję Chrystusa i pomagać potrzebującym i pokrzywdzonym. Jako chrześcijanie musimy więc nie tylko zabierać głos, ale także działać w ich obronie.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki