Wstydzimy się śpiewać...

Z prof. Mariuszem Kończalem, kierownikiem Pracowni Muzyki Kościelnej przy Katedrze Dyrygentury Chóralnej Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy
Czyta się kilka minut

Jak Pan ocenia dzisiejszy poziom muzyki w liturgii?

– Niestety − dosyć nisko. Składa się na to przede wszystkim brak wykształcenia − zarówno organistów, jak i osób związanych z animacją różnych zespołów w kościele – scholi czy chórów. Ważną przyczyną jest również brak wiedzy z zakresu liturgii, historii muzyki kościelnej i sposobów realizacji poszczególnych form muzycznych. Stan przygotowania naszych organistów pozostawia wiele do życzenia. Niewątpliwie, jest to bardzo złożony problem. Z pewnością byłoby lepiej, gdyby każdy zdał sobie z tego sprawę − świadomie dochodził do wiedzy, odpowiedniej literatury, a także uczestniczył w różnych formach doskonalenia umiejętności zawodowych poprzez studiowanie na specjalności muzyka kościelna w Akademiach Muzycznych. Tylko wtedy parafie zaczną być coraz bardziej postrzegane jako wspólnota, w której życie muzyczne dojrzewa, kwitnie i wydaje owoce.

Jakie nazwiska przyczyniły się do rozwoju muzyki liturgicznej?

– Z pewnością od pradziejów muzyki sakralnej jest to Giovanni Pierluigi de Palestrina − włoskie wydanie jego dzieł objęło 72 tomy! Spuścizna muzyczna tego utalentowanego śpiewaka, organisty i kompozytora obejmuje różne formy muzyki sakralnej: msze, motety, hymny, psalmy czy litanie. Okres renesansu reprezentuje Orlando di Lasso − autor ok. 2 tys. kompozycji. Następnie pojawia się cały szereg nazwisk barokowych kompozytorów − m.in. Monteverdi czy Bach oraz  twórców klasycystycznych − Haydn, Mozart, Beethoven. Jeśli chodzi o polską literaturę, to sprawa jest trochę utrudniona − głównie ze względu na okres zaborów, który spowodował rozłam w naszym Kościele. Mamy więc wielu kompozytorów, którzy wydawali pod innym nazwiskiem lub pseudonimem i dzisiaj trudniej jest to wszystko uporządkować, przypisać konkretnej osobie. Ze współczesnych twórców muzyki liturgicznej należy na pewno wymienić nieżyjącego już Marka Jasińskiego − pracownika bydgoskiej Akademii Muzycznej, Andrzeja Koszewskiego, Romualda Twardowskiego, zaś z kompozytorów młodszego pokolenia − Pawła Łukaszewskiego, Miłosza Bembinowa czy Piotra Jańczaka. 

Jak my, katolicy, wypadamy na tle innych wyznań? Czy jesteśmy rozśpiewani?
– We współczesnej liturgii obserwujemy regres − i będę tu wyrazicielem szerszej opinii. W pewnym stopniu jest to związane z poziomem edukacji muzycznej, która praktycznie ginie dziś ze szkół. Ludzie generalnie mniej śpiewają. Popatrzmy chociaż na liczbę chórów przed II wojną światową czy w okresie międzywojennym, które działały na Pomorzu i Kujawach, a na ich stan aktualny. To wszystko sprawia wrażenie – nie tylko w chóralistyce kościelnej – że boimy się śpiewać, wstydzimy się śpiewać. W większości kościołów śpiewa sam organista. Wierni zaledwie próbują coś szeptać. Z kolei różne religie − na przykład prawosławne – udowadniają nam, że muzyka i śpiew prawdziwie wzbogacają wiarę. Jeżeli pojedziemy do Moskwy czy Sofii i wejdziemy do cerkwi, zobaczymy i − co ważniejsze − usłyszymy, że wszyscy bardzo aktywnie uczestniczą w śpiewie liturgicznym. Kiedyś sam byłem świadkiem, jak w cerkwi w Kijowie wierni, którzy przyszli na nabożeństwo, ustawili się wokół animatora − a byli to zupełnie przypadkowi ludzie − i bez większego problemu śpiewali... na cztery głosy. Miałem przed sobą nuty i nie mogłem wyjść z podziwu, bo były to bardzo skomplikowane pieśni.
 
Czym się zajmuje Pracownia Muzyki Kościelnej?
– To stosunkowo młoda specjalność  bydgoskiej uczelni, której zadaniem jest propagowanie muzyki kościelnej i dbanie o wysoką jakość edukacji przyszłych organistów i dyrygentów chórów kościelnych. Chcemy sprawić, by studenci, którzy docierają do nas z różnych regionów Polski, zgłębiali swoją wiedzę, nieustannie podnosili kunszt gry organowej oraz umiejętność w zakresie chóralistyki kościelnej. Mają być specjalistami z zakresu organów i gry liturgicznej. Mają mieć podstawową wiedzę na temat roli muzyki w liturgii, a także prowadzić przyszłe chóry i schole parafialne. Mają być − w pełnym tego słowa znaczeniu − animatorami życia muzycznego w swojej wspólnocie. Wszak sukces uduchowienia jest nie tylko dziełem Boga, ale każdego z nas, wiernych.
 

Prof. Mariusz Kończal – profesor  Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy, dyrygent i kierownik artystyczny Bydgoskiego Chóru Katedralnego, dyrektor artystyczny dwóch ogólnopolskich konkursów muzyki sakralnej i liturgicznej: Ogólnopolskiego Konkursu Pieśni Pasyjnej w Bydgoszczy oraz Ogólnopolskiego Konkursu „Ars Liturgica” w Gnieźnie, członek Zarządu i Rady Artystycznej Federacji Caecilianum w Warszawie.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2012