Logo Przewdonik Katolicki

Bliżej spraw niebieskich

Katarzyna Jarzembowska
Fot.

Muzyka ma moc. Kiedy zły duch napadał na Saula, Dawid brał cytrę i grał. Wtedy Saul doznawał ulgi i zły duch odstępował od niego. Dawid był mistrzem. Gorzej, gdy do grania i śpiewania zabierają się osoby pozbawione talentu i samokrytyki.

 

Muzyka liturgiczna jest muzyką uprzywilejowaną − pomaga wiernym w dążeniu do uświęcenia. Jak wskazuje Konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum concilium, „śpiew serdeczniej wyraża modlitwę, przyczynia się do jednomyślności, nadaje uroczysty charakter obrzędom świętym”, zaś „brzmienie organów ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych podnosi do Boga i spraw niebieskich”. Zapis ten wskazuje na ważne cechy muzyki liturgicznej: inspirowanie do świętości, ułatwienie przeżywania tajemnicy Kościoła, mocniejsze i skuteczniejsze uwielbienie Boga. Niestety, teoria (nawet i soborowa) nie zawsze idzie w parze z praktyką − stąd w wielu kościołach wierni kapitulują, kiedy organista intonuje Czarną Madonnę na bliżej nieznaną linię melodyczną, a organistka zagłusza kilkaset osób czymś zbliżonym do sopranu koloraturowego.

 

Okiem proboszcza

W bydgoskiej parafii Świętej Jadwigi Królowej na Wzgórzu Wolności nie dość, że muzyka rozbrzmiewa, ile tchu w organach, to jeszcze zachwyca kunsztem wykonania, poziomem śpiewu, doborem pieśni i zaangażowaniem wiernych. Jak podkreśla ks. kanonik Tomasz Cyl, pełna odpowiedzialność za jakość muzyki liturgicznej leży po stronie proboszcza. − To ode mnie zależy, kto gra w kościele, co gra i jak śpiewa. Jeżeli zatrudni się dobrego organistę i wypracuje jasne zasady współpracy, to chwała Pana rośnie. Z pewnością trzeba postawić na fachowca pod względem muzycznym, ale ważne jest również to, aby był osobą wierzącą. By sam żył liturgią i był blisko Pana Boga oraz by miał zdolność angażowania w śpiew wszystkich ludzi. Bo przecież liturgia to wspólne dzieło ludu Bożego.

 Oczywiście „zatrudnienie” dobrego organisty poprzedza jego „znalezienie”. Sposobów jest wiele, ale − jak wiadomo − każdy proboszcz ma „swoje procedury”. Można zgłosić się na uczelnię muzyczną lub do studium organistowskiego, można rozesłać wieści „pocztą pantoflową”, można ogłaszać zapotrzebowanie na organistę z ambony, można przeglądać fora (na przykład Ogólnopolskie Forum Organowe), zamieścić ogłoszenie w gazecie lub na stronie internetowej parafii. − Moim zdaniem, w większym mieście nietrudno znaleźć dobrego organistę − i z wykształceniem, i z odpowiednią formacją religijną, trzeba mieć tylko świadomość, kogo się szuka i jakie wobec poszukiwanej osoby ma się oczekiwania. Chociaż dobrze byłoby stworzyć „bank danych”, z którego mogliby korzystać proboszczowie. Takie nowoczesne źródło informacji z pewnością ułatwiłoby sprawę − dodaje ks. Tomasz Cyl. Zdaniem kapłana, pewne rozeznanie w jakości muzyki liturgicznej daje udział w celebrach pogrzebowych. Często ksiądz „skazany” jest na przypadkowego organistę. − Nie ukrywam, że prezentowany poziom śpiewu i gry jest niekiedy żenujący. Czasami wykonywane są utwory, które nie mają nic wspólnego z liturgią − nastawione głównie na emocjonalne wzruszenie. Muzyka jest częścią składową liturgii. Powinna łączyć ludzi w wyrażaniu wiary. Przepisy liturgiczne pomagają również w tym, żeby Kościół był mecenasem sztuki i stawiał na najwyższym poziomie treść i formę – to przecież jest modlitwa, dar spotkania z Panem Bogiem.

 
Okiem organisty
Janusz Sierszulski za pulpitem organów spędził 22 lata. Ukończył studium organistowskie w Gnieźnie. Z tego czasu pamięta szczególnie ks. prof. Ryszarda Figla, wieloletniego dyrektora studium i duszpasterza organistów, który z niezwykłą życzliwością pokazywał młodym, na czym polega „bycie w liturgii”. − Przyjście do kościoła to nie tylko przyjście do pracy. Mamy ubogacać ludzi, którzy uczestniczą w liturgii, a zarazem mamy uświęcać siebie. Tak odebrałem tę naukę. Zanim zostałem organistą, pracowałem u boku ks. Marka Lewandowskiego w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy. Ta posługa ministranta w znaczący sposób przełożyła się potem na moje życie − podkreśla. Sierszulski, obecnie organista w bydgoskiej parafiiŚwiętej Jadwigi Królowej, a wcześniej we wspólnotach Matki Boskiej Częstochowskiej i Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, tłumaczy, że dobry organista to taki, który ma przede wszystkim świadomość służby. − Służy tym wszystkim, czego się nauczył. To jest codzienna mrówcza praca: przejrzenie materiałów, przygotowanie pieśni, wejście nie tylko w rolę muzyka, ale i kantora uczącego ludzi poprawnego wykonywania utworów. Bo z tą poprawnością jest różnie. Mam na myśli nie tylko pieśni, ale stałe elementy liturgii. Trzeba odrzucić pokusę bycia solistą i wychodzenia przed szereg. To również dla mnie nieustanna nauka.
 
Stereotypy
Niestety, wydaje się, że dziś w wielu wspólnotach nadal pokutuje obraz organisty jako człowieka luźno związanego z parafią, pojawiającego się trochę znikąd, przygrywającego do Mszy, niezainteresowanego dodatkową funkcją kierownika chóru czy scholi − bo niby z jakiej racji, skoro proboszcz mało płaci i niewiele więcej wymaga? − Są proboszczowie mało wrażliwi na piękno muzyki. Wystarczy jakiś „hałas” w kościele, więc umiejętności organisty nie mają większego znaczenia. Kolejny aspekt to finanse. Chociaż muszę podkreślić, że jest wiele osób, które poświęcają się dla tej służby i nie chodzi im tylko o zarobienie jakichś pieniędzy. Trzecia sprawa to nieznajomość liturgii od strony muzycznej. Często w diecezjach brakuje specjalnej komisji czuwającej nad muzyką liturgiczną. Brakuje osób będących moderatorami i animatorami organistów, organizujących spotkania i warsztaty, a nawet rekolekcje i dni skupienia, podczas których można podzielić się doświadczeniami i nauczyć czegoś nowego − mówi Janusz Sierszulski.
Na szczęście, w wielu wspólnotach taki układ odchodzi powoli do lamusa − księża poszukują zawodowców, którzy potrafią ukazać szeroką gamę barw liturgii − przygotować nie tylko utwory muzyczne na dany dzień, ale też zagrać koncert czy poprowadzić chór parafialny, czyli dać wiernym ofertę „na bogato”. − Nie wyobrażam sobie liturgii bez muzyki. Oczywiście należy pamiętać, że w liturgii jest także potrzebna cisza. Nawet mnie, organiście... Chociażby po to, by samemu przeżyć to, co dokonuje się na ołtarzu. Muzyka jest konieczna − ma unosić człowieka do Boga, jednak nie może przesłaniać wszystkiego − podsumowuje jeden z najlepszych bydgoskich organistów.
 
Gwarancja jakości
Muzyka liturgiczna i śpiew są wykonywane na chwałę Bożą, ale i pożytek wiernych − ułatwiają osobisty kontakt z Bogiem. Organista ma w swoim ręku potężną broń − może równie dobrze pomóc, jak i przeszkodzić w takim kontakcie. − Na muzykę liturgiczną składają się teksty zaczerpnięte z Pisma Świętego i tradycji Kościoła − to wszystko przeszło już kiedyś przez uszy kompetentnych osób. Dlatego muzyka dopuszczona do liturgii nie może zawierać elementów świeckich − to nie będzie smakowało ani wiernym, ani kapłanom, którzy przecież modlą się tekstami świętymi. Dlatego muzyka liturgiczna musi stać na odpowiednim poziomie − podkreśla ks. Janusz Tusk. Dyrektor Studium Organistowskiego Diecezji Bydgoskiej na pytanie, czy można być dobrym organistą bez odpowiedniego przygotowania, odpowiada, że zna ludzi szczególnie uzdolnionych, którzy podejmowali się grania w kościołach − nie obyło się jednak bez codziennej pracy nad poznawaniem tekstów liturgicznych i muzycznych oraz osobistej modlitwy. Większą rękojmię jakości daje ukończenie odpowiedniej uczelni lub studium. − Zawsze wnikliwie obserwujemy studentów. Często mają zamiłowanie do wykonywania muzyki i do śpiewu, a dopiero po drodze uczą się grać. Pomoc okazana młodemu człowiekowi w odnajdywaniu piękna muzyki sakralnej może się tu okazać spełnieniem polecenia Chrystusowego: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Nasi wykładowcy dobrze znają swoje powołanie i kompetencje, więc potrafią z tymi słuchaczami robić cuda. Nauka w studium trwa cztery lata. Wśród wykładanych przedmiotów znajdują się: literatura organowa i gra liturgiczna, emisja głosu, liturgika, śpiew liturgiczny, chorał gregoriański, chironomia, dyrygentura, harmonia, kontrapunkt, historia muzyki, kształcenie słuchu. Do zajęć praktycznych należą lekcje z organów i fortepianu − wyjaśnia ks. Tusk.
Niezależnie od tego, czy wykonuje się chorał gregoriański, czy muzykę gospel, dobre chęci (od których roi się piekło) nie wystarczą. Tylko czy każdy organista i każdy wierny o tym pamięta?
 
Integracja ducha i zmysłów
 
Ks. Jakub Dębiec − doktor teologii; absolwent Wydziału Teologii Katolickiej Uniwersytetu Wiedeńskiego i Papieskiego Instytutu Liturgicznego św. Anzelma w Rzymie; od 2008 r. prefekt Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie.
 
Jak ważną częścią liturgii są muzyka i śpiew?
– Muzyka i śpiew są integralną częścią liturgii i przez to bardzo ważną. Dlatego nie można ich nazywać „oprawą muzyczną”. Oprawa wskazuje przecież na jakiś estetyczny dodatek. Tymczasem muzyka i śpiew liturgiczny nie są żadnym dodatkiem. Zadaniem muzyki, jak również i śpiewu w liturgii jest integrowanie ludzkiego ducha i zmysłów, celem otwarcia człowieka na to, co Boże i nieskończone. Z tego powodu nie każdy rodzaj muzyki może być wykonywany podczas liturgii, jak również nie każdy instrument może być w niej użyty. To samo odnosi się do śpiewu. Nie każda piosenka religijna nadaje się do tego, aby śpiewać ją podczas liturgii.
 
Czy Kościół w Polsce jest rozśpiewany?
– Trudno na to pytanie odpowiedzieć prostym tak lub nie. Znam parafie, w których śpiew jest przepiękny i śpiewają wszyscy, którzy są obecni podczas liturgii. Znam również i takie parafie, w których śpiew jest mizerny. Z pewnością rozśpiewanie parafii zależy od wielu czynników – od tego, czy jest obecny organista, czy są do dyspozycji teksty pieśni, czy jest kładziony nacisk na odpowiedni ich dobór. Nie ulega jednak wątpliwości, że polskie kościoły są generalnie ostatnim miejscem, w którym można usłyszeć jeszcze żywy śpiew.
 
 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki