Freski Michała Anioła na sklepieniu kaplicy Sykstyńskiej to arcydzieło wszech czasów, o wykonanie których w dziejach świata pokusił się tylko jeden człowiek. Właśnie minęło pięćset lat od ich odsłonięcia.
„Skończę, kiedy będę mógł…”
Będąc w Muzeach Watykańskich nie sposób do niej nie trafić. Znajduje się w średniowiecznej części Pałacu Apostolskiego, gdzie przejścia i galerie dla straży są być może bardziej wymowne od samych murów obwieszonych dziełami wielkich malarzy. „Ludzie, którym troskę o dziedzictwo kluczy powierzono,/ zbierają się tutaj, pozwalają się ogarnąć sykstyńskiej /polichromii” – pisał w Tryptyku rzymskim Jan Paweł II, który także tutaj usłyszał „Tobie dam klucze królestwa”. Kaplica Sykstyńska. Od 1492 r. odbywa się w niej każde konklawe, także to dla Polaków najbardziej pamiętne, w październiku 1978 r., i to ostatnie, w kwietniu 2005 r. Kaplica znacznie wcześniej była też świadkiem bardzo burzliwych wydarzeń. Aż trudno uwierzyć, że lancknechci zrobili tutaj… stajnię dla koni. Co roku po to, by móc obejrzeć freski Michała Archanioła, odwiedza ją 5 mln turystów, a w okresach szczytowych 20 tys. dziennie. Zadzierają głowy i patrzą. Kiedy 31 października 1512 r. Juliusz II uroczyście uczcił odprawieniem nieszporów z udziałem 17 kardynałów zakończenie prac przez Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej, nie przypuszczał, że świat sztuki nie będzie już taki jak wcześniej. Zanim to jednak nastąpiło, zniecierpliwiony papież nieraz na pytanie, kiedy Buonarroti ma zamiar skończyć swe dzieło, słyszał ponoć: „Kiedy będę mógł”. Co takiego jest w tych mających 500 lat malowidłach, że wciąż zachwycają?
Na temat tego miejsca napisano już niejedną opasłą rozprawę historyczno-artystyczną, wspomina o nim każdy przewodnik turystyczny, ale odpowiedzi niech tym razem udzieli sam dyrektor Muzeów Watykańskich, Antonio Paolucci: to „nie tylko dzieło sztuki (…), ale kompendium teologii i prawdziwy katechizm ilustrowany”.
Początkowo Juliusz II sprowadził do Watykanu Michała Anioła nie po to, by ten malował freski w kaplicy Sykstyńskiej, ale po to, by znany rzeźbiarz stworzył dla niego monumentalny grobowiec, który miał stanąć w nawie głównej nowo budowanej bazyliki św. Piotra. Ale plany papieża się zmieniły. Ponoć mieli w tym udział przeciwnicy Michała Anioła, którzy liczyli, że niechętny w stosunku do kolegów po fachu artysta nie będzie umiał tego zrobić, i że się tym samym skompromituje. Ozdobienie ponad tysiąca metrów kwadratowych sklepienia kaplicy było naprawdę niemałym wyzwaniem. 33-letni, cieszący się już wielką sławą Michał Buonarroti był bardzo nieszczęśliwy z powodu wielkiego zadania, które otrzymał w 1508 r. od Juliusza II. Ściany boczne wzniesionej z woli papieża Sykstusa IV i od jego imienia nazwanej watykańskiej kaplicy (ok. 40 m długości, ponad 13 m szerokości i 21 m wysokości) w końcu XV w. pokrywały już malowidła Botticellego, Ghirlanda, Perugina i innych. Michał Anioł prawie nie schodził z rusztowania. Prace trwały cztery lata. Nikt nie miał prawa oglądać jego dzieła, pokazane zostało dopiero po całkowitym zakończeniu prac. Malując sklepienie kaplicy, artysta przez wiele godzin leżał na nich, a żrąca farba spływała mu na twarz, co zapisał w jednym ze swoich sonetów. Ciągłe patrzenie do góry bardzo zniszczyło mu wzrok, tak że z trudem mógł czytać. Dodatkową trudność sprawiały liczne zakrzywione płaszczyzny. Michał Anioł wprowadził więc iluzjonistycznie namalowaną architekturę i zapewnił w ten sposób wyraźny podział całości. „Jest to Księga Rodzaju – Genesis./ Tu, w tej kaplicy, wypisał ją Michał Anioł/ nie słowem, ale bogactwem/ spiętrzonych kolorów” – na co zwrócił uwagę w swoim ostatnim poemacie polski papież. W górnych partiach ścian Buonarroti umieścił przodków Chrystusa, w lunetach królowali wielcy prorocy i sybille, antyczne wieszczki, które do sztuki chrześcijańskiej dotarły za pośrednictwem Bizancjum, bezskrzydłe anioły, putta, w sumie 340 postaci ukazanych w majestatycznym pięknie. Samo sklepienie, zamknięte iluzjonistycznym gzymsem i wypełnione nagimi postaciami męskimi, zawiera dziewięć obrazów z Księgi Rodzaju, od sceny Oddzielenia światła od ciemności, przez Stworzenie Adama i Grzech pierworodny, po Arkę Noego. Warsztat Michała Anioła wiele lat później docenił papież Klemens VII. To na jego polecenie artysta w 1536 r. zaczął tworzyć w kaplicy Sąd Ostateczny. Nagość postaci wywołała tak wielkie kontrowersje, że papież Paweł IV zażądał nawet zniszczenia „nieprzyzwoitego” dzieła. W końcu Buonarroti zgodził się, by zamalować fragmenty budzące największe oburzenie.
Jak wiele tu powiedziano na tych ścianach! Ich kluczem są „obraz i podobieństwo”. „Wedle tego klucza niewidzialne wyraża się w widzialnym” – pisał papież w Tryptyku....
Sanktuarium teologii ciała ludzkiego
W latach 80. XX w., przez ponad dekadę, prowadzono renowację fresków, która polegała nie tylko na usunięciu brudu, ale również na usunięciu tych nawarstwień, bardzo szkodliwych dla fresku, które na przestrzeni setek lat zostały nałożone. Odprawiając Mszę św., 18 kwietnia 1994 r., w kaplicy Sykstyńskiej, po zakończeniu prac, Jan Paweł II przypomniał „śmiałość” Michała Anioła w przedstawieniu „chwały człowieczeństwa Chrystusa”, mówiąc: „Ta kaplica jest sanktuarium teologii ciała ludzkiego”.
Czy artysta miał pomocników? Ponoć wielu z tych, których na wstępie poprosił, by mu pomagali, przepędził. Na pewno jednak nie tworzył dzieła zupełnie sam. Świadczą o tym pewne elementy, które zdaniem konserwatorów nie zostały wykonane jego ręką. Za swoje dzieło Buonarotti dostał 3 tys. dukatów. Czy to dużo? Chyba nie, tym bardziej że zdanie, iż freski Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej są bezcenne, brzmi już dzisiaj jak truizm.
Bezsprzecznie napór ludzi, wprowadzane pyły, wilgotność właściwa ciału, wydychany przez tysiące turystów dwutlenek węgla stwarzają dyskomfort dla zwiedzających, a na dłuższą metę mogą zaszkodzić malarstwu.
Dopóki jednak można, warto wybrać się do Rzymu, uzbroić w cierpliwość, stanąć w kolejce po bilet do Muzeów Watykańskich, wydać 15 euro, a będąc już w kaplicy Sykstyńskiej usiąść na ławeczce w głębi po lewej i popatrzeć w górę na piękną Sybillę Delficką po przeciwnej stronie.
Żadne zdjęcie, film ani rycina nie oddadzą prawdy, że to dzieło sztuki może przekroczyć granicę opowieści i stać się źródłem kontemplacji.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













