Logo Przewdonik Katolicki

Samotność zawałowca

Renata Krzyszkowska
Fot.

Przy zawale serca życie uratować może tylko szybka, fachowa pomoc medyczna. Według statystyk, spośród chorych, którzy na czas dotrą do szpitala, przeżywa aż 95,5 proc. Niestety po wyjściu do domu chorymi właściwie nikt się nie zajmuje, do tego sami pacjenci lekceważą swoje zdrowie. W efekcie co szósta osoba po zawale nie przeżywa roku.

 

Alicja tuż po swoich 55. urodzinach nagle zasłabła. Wracając pociągiem od rodziny, poczuła ból lewej ręki i duszności. Z dworca odebrał ją syn, który od razu zawiózł ją do szpitala, gdzie zdiagnozowano rozległy zawał serca. Życie uratował jej tylko szybko przeprowadzony zabieg wszczepienia specjalnych stentów, które udrożniły jej tętnice wieńcowe. Po wyjściu ze szpitala czuła się dobrze, jednak zauważyła, że przybiera na wadze. Sądząc, że to po zapisanych jej lekach, bez zastanowienia zmniejszyła sobie ich dawki o połowę. Do tego dość szybko wróciła do zarzuconego podczas pobytu w szpitalu nałogu palenia papierosów. Gdy ponownie zaczęła pracować, jak dawniej nie jadła śniadań, za to codziennie tłustą i obfitą kolację. O niczym nie mówiła lekarzowi rodzinnemu, ten również o nic nie pytał. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po ośmiu miesiącach od zawału jej tętnice wieńcowe znowu przestały być drożne. Myśląc, że ma tylko niestrawność żołądka, zgłosiła się do lekarza rodzinnego, który wykonał badanie EKG i od razu skierował ją do szpitala. Na szczęście i tym razem na pomoc nie było jeszcze za późno. Dziś Alicja już nie bagatelizuje choroby. Na dobre rozstała się z paleniem, regularnie zażywa leki, uczy się, jak odżywiać się i umiejętnie dozować wysiłek fizyczny. Wie, że miała dużo szczęścia, i nie chce już więcej kusić losu.

 

 
Zatrważająca statystyka
 
W ciągu ostatniej dekady w polskiej kardiologii dokonał się duży postęp. W całym kraju powstało ok. 140 pracowni hemodynamicznych, ratujących życie w przypadku ostrego zespołu wieńcowego, zwłaszcza w świeżych zawałach serca. Pracownie te są rozmieszczone stosunkowo równomiernie, tak że średnia odległość między nimi jest nie większa niż 80 kilometrów. Teoretycznie więc wszyscy chorzy z zawałem serca mają szansę dotrzeć do nich na czas. Dlatego między innymi śmiertelność szpitalna zawałowców zmniejszyła się w ostatnich latach aż siedmiokrotnie, z 30 do 4,5 proc. Niestety na tym koniec dobrych wiadomości. Jak wynika z danych Ogólnopolskiego Rejestru Ostrych Zespołów Wieńcowych, spośród pacjentów po zawale, którzy szczęśliwie opuszczają szpital, śmiertelność z 4,5 proc. wzrasta po 30 dniach do ok. 9 proc. Po roku od wystąpienia zawału wskaźnik ten sięga aż 15 proc. leczonych, a w ciągu kolejnych czterech lat umiera nawet co trzeci chory.
 – W Polsce nie ma wypracowanego systemu opieki nad takim chorym. Nie wiadomo, kto właściwie ma się nim zająć, czy nadal kardiolog, czy lekarz rodzinny, czy internista, diabetolog lub hipertensjolog. Lekarz rodzinny, do którego pacjent zgłasza się w pierwszej kolejności, odsyła pacjenta przede wszystkim do kardiologa, gdzie czekają go wielomiesięczne kolejki. Tak naprawdę, to nie ma systemowej opieki nad chorym po zawale – mówi prof. Stefan Grajek, kardiolog, kierownik I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. – Generalnie powinny to być właściwie zaprogramowane i wyspecjalizowane poradnie, ośrodki powołane do opieki nad pacjentami po zawałach. Takich na razie nie ma, choć Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zabiega o budowanie systemowego poradnictwa. Niedostateczna jest dostępność rehabilitacji ambulatoryjnej, którą prowadzą nieliczne, nierównomiernie rozmieszczone na terenie kraju ośrodki. Tymczasem rehabilitacja kardiologiczna może zmniejszyć śmiertelność pacjentów o ok. 20–25 proc. – mówi prof. Stefan Grajek.
 
Tylko tego nie zawal
 
Wspomniane ośrodki zapewniałyby rehabilitację ruchową i fizyczną, naukę zdrowego stylu życia i dobrych nawyków żywieniowych, a także monitorowanie farmakoterapii i to nie tylko tej związanej z zawałem serca. Wielu chorych cierpi bowiem na wiele współistniejących schorzeń i musi zażywać nawet po kilkanaście tabletek dziennie. Niestety nawet najlepiej zorganizowana pomoc medyczna nic nie da, jeśli pacjent nie będzie wystarczająco zmotywowany do dbania o swe zdrowie. – Z prowadzonych badań wynika, że nawet w grupach pacjentów włączonych w szerokie programy, gdzie otrzymują doskonałą opiekę i najnowocześniejsze leki – 15 proc. i tak z nich rezygnuje, odchodzi; świadomie wybiera nieleczenie – mówi prof. Stefan Grajek. – Takie zachowanie jest dość typowe w przewlekłej, męczącej farmakoterapii. Druga grupa to chorzy, którzy wprawdzie współpracują, ale zwyczajnie zapominają o regularnym zażywaniu leków. Trzeba ich w pewien sposób przymuszać, a w każdym razie dyscyplinować. Badania wykazały, że jeśli chory w ciągu sześciu miesięcy od wyjścia ze szpitala po zawale serca chociaż jeden raz będzie w poradni specjalistycznej i tam skoryguje mu się leczenie, to żyje on istotnie statystycznie dłużej. Tak więc docieranie do świadomości chorych, kształtowanie jej, to bardzo istotna droga do zmniejszania liczby zgonów wśród osób po zawale – kończy prof. Stefan Grajek. Poza regularnym zażywaniem leków, kontrolami w poradniach specjalistycznych, ważny jest też tryb odpowiedni tryb życia. Osoby po zawale powinny dbać o dietę. Przede wszystkim należy wykluczyć nadmiar tłuszczów, ograniczyć spożycie soli, zrezygnować z gotowych dań i produktów typu fast food. Warto natomiast trzy razy w tygodniu spożywać ryby, które zawierają zdrowe kwasy tłuszczowe omega-3, zmniejszające poziom cholesterolu całkowitego oraz „złego” LDL, a zwiększające poziom „dobrego” cholesterolu HDL.
 Kolejnym ważnym elementem jest ruch. W pierwszych dniach po zawale aktywność fizyczna jest ograniczona. Docelowo jednak zaleca się aktywność ruchową codziennie, w tym ćwiczenia fizyczne przez co najmniej 30 minut. Jeśli ćwiczenia czy spacer powodują bóle w klatce piersiowej, należy przerwać trening i jak najszybciej skontaktować się z lekarzem. Bóle wieńcowe w czasie wysiłku mogą być wskazaniem do dalszych badań i/lub zmiany leczenia. Jeśli w czasie wysiłku pojawia się duszność albo nierówne bicie serca, też trzeba skontaktować się z lekarzem. Ruch, podobnie jak lek, wymaga odpowiedniego dawkowania i odpowiednich badań kontrolnych i jak każdy lek może mieć działania niepożądane. Oprócz odpowiedniej diety i wprowadzenia aktywności fizycznej w swój harmonogram dnia, należy zrezygnować z palenia tytoniu. Jest to podstawowe i najważniejsze zadanie dla osób po zawale serca. Rzucenie palenia zmniejsza śmiertelność, ryzyko kolejnego zawału oraz udaru mózgu. Natomiast ciągłe palenie tytoniu stymuluje rozwój miażdżycy w obrębie naczyń krwionośnych, co dwukrotnie zwiększa ryzyko kolejnego zawału serca.
Od ubiegłego roku prowadzona jest pod auspicjami Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego akcja edukacyjna „Nie zawal! Wybierz życie”. Jest to pierwszy tego typu krok w szukaniu rozwiązania problemów związanych z leczeniem i edukacją pacjentów po przebytym zawale. W ramach wspomnianej akcji wydano poradniki i materiały edukacyjne, skierowane do pacjentów. Uruchomiono również stronę internetową, zawierającą szereg niezbędnych informacji, z jakimi pacjenci po przebytym zawale powinni się zapoznać. Warto zatem by chorzy oraz ich rodziny zajrzeli na stronę www.niezawal.pl, gdzie dowiedzą się wszystkiego, co osoba po zawale wiedzieć powinna.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki