W jaki sposób powinniśmy dzisiaj pojmować rolę Katolickiego Poradnictwa Rodzinnego, spoglądając przez pryzmat działalności duszpasterstwa rodzin?
– To bardzo istotna kwestia. Coraz bardziej doświadczamy, że czasy, w których żyjemy, stawiają przed nami trudniejsze zadania, a nawet spore przeszkody. Napotyka na nie młody człowiek, który staje przed wyborem drogi życiowej, ale także wydawałoby się już ukształtowane wspólnoty rodzinne. Zatem i my nie możemy pozostawać tylko na etapie sprzed 30 lat, kiedy to w związku z encykliką Humanae vitae organizowało się w Polsce poradnictwo odpowiedzialnego rodzicielstwa, którego podstawowym zadaniem było uczenie narzeczonych metod naturalnego planowania rodziny. Dziś słowo „poradnictwo” to pojęcie, które musi być szerzej rozumiane. Dziś bowiem to prośby o pomoc dla małżonków, rodziców, osób samotnych. To zupełnie nowe pole problemów, które napotyka człowiek żyjący w rodzinie i człowiek samotny – problemów pedagogicznych, psychologicznych, prawnych, duszpasterskich. Jak czytamy w adhortacji Familiaris consortio, „Kościół towarzyszy rodzinie w jej drodze”. To towarzyszenie musi dotyczyć wszystkich sfer jej życia.
Spoglądając zatem na tę kwestię od strony duszpasterstwa rodzin, nie mam żadnych wątpliwości, że w katolickich poradniach rodzinnych poradnictwo w zakresie odpowiedzialnego rodzicielstwa i metod naturalnych winno zajmować pierwsze i uprzywilejowane miejsce. Nie może się jednak zamykać tylko na ten aspekt ludzkiego życia. Stąd troska o profesjonalnie prowadzone poradnie, o odpowiednią ich liczbę. Stąd szkolenia i formacja doradców.
Poradnictwo to ludzie świeccy. Katolicy, małżeństwa, które budują codzienność na Chrystusie. W jaki sposób docierać z tą posługą do innych? Do tych, którzy prowadzą swoje życie z dala od Kościoła?
– W ostatnim czasie odbyłem kilka spotkań rejonowych, obejmujących teren całej naszej diecezji. To niezwykłe doświadczenie spotkania z doradcami życia rodzinnego, którzy poświęcają swój czas dla Kościoła i ludzi. Oni – co warto podkreślić – stają się ewangelizatorami prawdy o Bogu i Kościele. Nie noszą koloratek, a myślą tak, jak uczy Kościół. Dla wątpiących czy chwiejących się w wierze to bardzo ważne świadectwo, przyczynek do głębszej rozmowy, przemyśleń czy pytań, których by nie postawiono kapłanowi. Mają zatem wiele okazji, by zaświadczyć o budowaniu swojego życia na Chrystusie i by podzielić się tym, jak przeżywają swoje małżeństwo, jak przekazują chrześcijańskie wartości swoim dzieciom. Jak pokonują kryzysy i trudności w swojej rodzinie. W większości w poradnictwie posługują ludzie formujący się w różnych wspólnotach parafialnych.
Czy młodzi ludzie nie uważają dziś poradnictwa za coś „przestarzałego” i „niepotrzebnego”?
– Niewątpliwie krążą mity o tak zwanych starszych, samotnych paniach w poradnictwie. To nie jest prawda. Dziś bardzo podkreślamy wartość pary małżeńskiej w poradni. Dlaczego? Bo kto lepiej przekaże wykładaną prawdę kobiecie i mężczyźnie jak nie mąż i żona, którzy razem przeżywają swoją codzienność, rodzą i wychowują swoje dzieci. Mamy wiele świadectw naszych doradców, którzy opowiadają, jak tego opornego i zamkniętego faceta przychodzącego do poradni pobudzi i zachęci swoim świadectwem drugi facet, będący przy swojej małżonce podczas spotkania dla narzeczonych.
Wciąż mówi się o kryzysie rodzin i małżeństw. Dużą rolę w naprawie takiego obrazu odgrywają kapłani. A co powinni zrobić świeccy?
– Często jako kapłan słyszę od ludzi świeckich, że oczekują od nas konkretnej, zdecydowanej katechezy dorosłych. Bywa, że my, kapłani, wycofujemy się z takiej mocnej nauki, tłumacząc, że tak nie można, bo ktoś się jeszcze obrazi za tak ostre kazanie. Każdy z nas ma jednak dużą rolę do odegrania w dziele pomocy rodzinom w kryzysie. Przecież także dla każdego z nas rodzina była pierwszą szkołą życia i wiary. Dla kapłana zatem połączenie nauki Kościoła, która broni rodziny i prowadzi ją do Boga, z osobistym doświadczeniem bycia, wzrastania i kształtowania się w rodzinie jest dobrym zaczynem do tego, aby podjąć walkę o nią poprzez formację w różnych wspólnotach i ruchach – nie tylko rodzinnych. Dla świeckich jest to przede wszystkim zachęta do formacji. Dziś potrzeba rozmowy, bycia ze sobą, wspólnej modlitwy i troski duchowej. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za rodziny. Droga do odnowy człowieka prowadzi przez rodzinę.