Cud świętego Ignacego

Przez wieki na pytanie, gdzie znaleźć można intelektualną elitę Kościoła katolickiego, padała jedna tylko odpowiedź: to jezuici. Ich założycielem był św. Ignacy Loyola.
Czyta się kilka minut

Przez wieki na pytanie, gdzie znaleźć można intelektualną elitę Kościoła katolickiego, padała jedna tylko odpowiedź: to jezuici. Ich założycielem był św. Ignacy Loyola.

Ignacy – właściwie Inigo Lopez – pochodził z zamożnego, rycerskiego rodu w kraju Basków. W młodości był paziem ministra skarbu i oficerem w wojsku królewskim. Sam potem o sobie mówił,  że jego największą rozkoszą były ćwiczenia rycerskie i próżna sława. Dopiero gdy w czasie oblężenia Pampeluny został ciężko ranny kulą armatnią, przyszedł dla niego czas przemyśleń – zwłaszcza że zamiast rycerskich powieści, o które prosił, otrzymał do czytania Złotą Legendę bł. Jakuba de Voraigne i Życie Jezusa Ludolfa de Saksa. Po odzyskaniu zdrowia udał się do pobliskiego sanktuarium maryjnego, swoją zbroję rycerską oddał żebrakowi, broń złożył przed wizerunkiem Maryi, a sam zamieszkał w użyczonej mu przez dominikanów celi. Później przeniósł się do groty, gdzie codziennie pościł i biczował się oraz rozważał Mękę Pańską. Wówczas zaczęły też powstawać zarysy jego najważniejszego chyba dzieła – Ćwiczeń duchownych.

Jezuici

Po rocznym pobycie w grocie Ignacy udał się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, żyjąc z wyżebranych po drodze pieniędzy. Gdy wrócił do Barcelony, najpierw razem z dziećmi chodził na lekcje łaciny, później studiował filozofię, jednocześnie ucząc wiary i posługując chorym w szpitalu. Inkwizycja dwukrotnie wsadzała go do więzienia, podejrzewając go o przynależność do sekty. Wreszcie trafił do Paryża, gdzie z grupą przyjaciół, w kapliczce na wzgórzu Montmarte złożyli śluby ubóstwa, czystości oraz wierności Kościołowi, a zwłaszcza papieżowi. Tak zrodził się nowy zakon – Towarzystwo Jezusowe.

Ignacy Loyola pozostawił po sobie, oprócz zakonu jezuitów, ok. 7 tys. listów z duchowymi radami oraz wiele pism duchowych i mistycznych.

Wypędzenie

Obraz Ignacego Loyoli Rubens malował z przeznaczeniem do ołtarza głównego w kościele jezuitów w Antwerpii. Nie namalował jednak portretu, ale scenę, na której założyciel jezuitów wypędza z opętanych złe duchy: na górze obrazu widać postaci aniołów, które je odpędzają. Za św. Ignacym stoi szereg jego współbraci jezuitów w czarnych habitach. U stóp ołtarza widać tłum ludzi, w tym dwoje cierpiących i uzdrawianych: leżącego i omdlałego mężczyznę na pierwszym planie i, nieco wyżej, bladą i podtrzymywaną przez innych kobietę.

Św. Ignacy jest w trakcie sprawowania Eucharystii w kościele, dla którego malowany był obraz. Wystrój świątyni również projektowany był przez Rubensa. Loyola, ubrany w złoty ornat, stoi przy ołtarzu, na którym zapalone są świece. Lewą ręką zwraca uwagę na kielich z Krwią Chrystusa, wznosi wzrok ku górze, nie zwracając uwagi na wypędzane demony – one zresztą zdają się być już bezsilne. Jeden z nich ma postać smoka, drugi jest smutną i przerażoną karykaturą człowieka.

Co ciekawe, nie ma żadnych przekazów o tym, że Ignacy rzeczywiście publicznie wypędzał złe duchy. Dzieło Rubensa jest więc raczej dziełem alegorycznym, którego celem było ukazanie, jak wielkie znaczenie ma myśl i duchowe dzieło św. Ignacego Loyoli w walce ze złem.

Obraz znajduje się obecnie w muzeum w Wiedniu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2012