NIE BĘDZIE WOŁAŁ NI PODNOSIŁ GŁOSU

Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi ledwo tlącego się knotka. (Iz 42, 23)
Czyta się kilka minut

Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi ledwo tlącego się knotka. (Iz 42, 2–3)

Na scenę wprowadza Go sam Bóg. Nie ma imienia ani rodowodu, jedynie tytuł – Sługa, po hebrajsku ‘ebed – który nie wskazuje na Jego niższość, ale na godność niemal, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, ministra. Pojawia się niespodziewanie w 42. rozdziale Księgi Izajasza. Stronice, na których teraz jesteśmy, obejmujące rozdziały 40–55, przypisywane są przez badaczy innemu autorowi niż żyjący w VIII w. przed Chr. wielki prorok, nazywanemu umownie Deutero-Izajaszem (drugim Izajaszem). Żył on w trudnym i wzniosłym momencie VI w. przed Chr., kiedy król Persji Cyrus podbił imperium babilońskie i pozwolił Izraelowi na powrót z wygnania do ziemi ojców.

Spontanicznie rodzi się pytanie: kim jest osoba, która ukazuje się w czterech pieśniach włączonych do rozdziałów 42, 49, 50 i 53 prorockiej Księgi Izajasza? Podejmowano mnóstwo prób ustalenia jej tożsamości, bądź indywidualnej (prorok, Mojżesz, Jeremiasz, nauczyciel Mądrości?), bądź zbiorowej (sam Izrael albo Hebrajczycy powracający właśnie do ojczyzny?). Tradycja chrześcijańska – być może dlatego, że zwłaszcza w ostatniej pieśni twarz Sługi naznaczona jest śladami cierpienia, a Jego misja ma charakter ofiary – nie wahała się dostrzec w tej postaci cechy Mesjasza, oczywiście odnosząc je do Chrystusa w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu.

Przyjrzyjmy się teraz jednemu z pierwszych rysów Sługi, który można nazwać łagodnością. Zdaje się, że słyszymy już wezwanie Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca (…). Albowiem słodkie jest moje jarzmo, moje brzemię lekkie” (Mt 11, 28–30). Łagodność Sługi opisują trzy obrazy. Przede wszystkim nie ma On potężnego i niepokojącego głosu starożytnych proroków. Jego słowa zapowiadają wyzwolenie i zbawienie, nie zaś sąd i potępienie. Nie grozi palcem niesprawiedliwym na publicznych placach, ale cierpliwie idzie jakby od domu do domu, by przekonywać i nawracać.

A oto dwa kolejne, czytelne i sugestywne, symbole: nadłamana trzcina nie zostaje odrzucona, lecz naprawiona i ponownie użyta, a płomień lampy, który kopci i przygasa z braku oliwy, nie zostaje brutalnie zgaszony, a na powrót podsycony, by znów jaśnieć. Są to akty miłości wobec tego, co zdaje się skazane na zniszczenie. I wytrwałe szukanie zagubionej owieczki, i przytulenie powracającego do domu ojca marnotrawnego syna są zachowaniami, o których Chrystus nieustannie zaświadcza w słowach i czynac

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2012