Logo Przewdonik Katolicki

Unikatowa świątynia

Błażej Tobolski
Fot.

W podpoznańskich Krzesinach znajduje się, o czym chyba niewiele osób wie, jeden z dwóch w Polsce kościołów w stylu norweskim. Jego wnętrze jest natomiast jedyne w swoim rodzaju.

W podpoznańskich Krzesinach znajduje się, o czym chyba niewiele osób wie, jeden z dwóch w Polsce kościołów w stylu norweskim. Jego wnętrze jest natomiast jedyne w swoim rodzaju.

 

Pierwszy z polskich kościołów norweskich, to znana świątynia Wang. Została ona przeniesiona do Karpacza w 1842 r. z Norwegii, gdzie kupił ją król pruski Fryderyk Wilhelm IV, wielki norwegofil. Z kolei krzesiński kościół trafił na swoje obecne miejsce w 1912 r. z... Poznania.

 

Kiedy skończyła się wystawa

Rok wcześniej w będącym pod zaborem pruskim Poznaniu odbyła się bowiem Wystawa Wschodnioniemiecka, na której, oprócz innych pruskich osiągnięć gospodarczych, zaprezentowano m.in. wzorcową wioskę osadniczą. Jednym z jej elementów był właśnie kościółek w stylu norweskim, modnym wówczas wśród odwołujących się do swoich germańskich korzeni Prusaków. Po zakończeniu wystawy, świątynię postanowiono przenieść do Krzesin. Tutaj bowiem, w początkach XX w., w efekcie działalności pruskiej Komisji Kolonizacyjnej, osiedliła się spora grupa niemieckich osadników. Zbór służył ewangelikom, których liczba znacznie zwiększyła się w skutek przesiedleń dokonywanych przez hitlerowców w czasie II wojny światowej. Było tak aż do 1945 r., kiedy to Niemcy opuścili Wielkopolskę.

Po wojnie, za zgodą władz państwowych i abp. Walentego Dymka, świątynię objęli w użytkowanie katolicy. 10 maja 1945 r. poświęcono ją jako kościół sukursalny (pomocniczy) parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Głuszynie, nadając jej wezwanie Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. Zresztą Krzesiny stanowiły część głuszyńskiej parafii już od początku jej istnienia, czyli od XII–XIII w. 1 marca 1958 r. dekretem abp. Antoniego Baraniaka ustanowiono tu samodzielną parafię, w skład której weszły także miejscowości Świątniczki, Pokrzywno i Garaszewo.

 

W norweskim stylu

Kościół w Krzesinach ma konstrukcję słupowo-ramową wypełnioną cegłą. Z zewnątrz oszalowany jest drewnem, a we wnętrzu otynkowany. Nad wejściem do jednonawowej świątyni posadowionej na ceglanej podmurówce, usytuowana jest wieżyczka z latarnią i hełmem typu norweskiego. Całość zwieńczona jest stromym, czterospadzistym dachem. Jego ciekawa, skandynawska stylistyka najlepiej jest widoczna, kiedy obejdziemy kościółek i spojrzymy na niego od tyłu. Ma on bowiem różną wysokość nad nawą, prezbiterium i zakrystią, co oddają trzy kalenice schodzące uskokami w dół. Drewnianej budowli uroku dodaje także usytuowany w jej północno-wschodnim narożniku ganek, osłaniający wejście do zakrystii. Warto też zaznaczyć, że dzięki podjętym w ciągu ostatniego roku pracom, uporządkowane zostało otoczenie kościoła. Rozebrano m.in. tynkowany i wypełniony elementami z metalowej siatki dość zaniedbany mur, co pozwoliło stworzyć odpowiednią przestrzeń dla ukazania unikatowego piękna bryły skandynawskiego kościółka. Natomiast w nocy jest ono podkreślone przez zainstalowane oświetlenie zewnętrzne. W 2005 r. kościół został wpisany do rejestru zabytków.

 

Na stulecie

Jednak największą przemianę przeszło wnętrze krzesińskiej świątyni. W końcu lat 90. XX w., podczas przeprowadzonego wówczas remontu, ściany kościoła zostały pomalowane na biało, posadzka wyłożona płytkami ceramicznymi oraz marmurem (w prezbiterium). Nie zatrzymało to jednak procesu wchodzenia do wnętrza wilgoci. W tym też czasie ścianę ołtarzową obito boazerią sosnową i zawieszono na niej kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Dziś wygląda on zupełnie inaczej.

– Nasz kościół parafialny obchodzi w tym roku swoje stulecie. Stąd też po objęciu przeze mnie tutejszej parafii, wraz z grupą wiernych, powzięliśmy decyzję o podjęciu przygotowań do jego uroczystej konsekracji – mówi ks. Antoni Klupczyński, który proboszczem w Krzesinach został w 2009 r. – Najważniejszym wymogiem, który musi zostać spełniony, aby świątynia mogła być poświęcona, jest stały ołtarz. Jednak szybko okazało się, że konieczne będzie także techniczne poprawienie stanu kościoła, m.in. zniszczonego przez czas drewnianego poddasza czy wymiana źle izolowanej posadzki – wyjaśnia kapłan, dodając, że ostatecznie zostało wymienione całe liturgiczne wyposażenie świątyni.

 

Wartościowa przemiana

– W 2010 r. zaprosiłem kilkunastu parafian do Komitetu Konsekracja 2012 i wspólnie rozpoczęliśmy dyskusje oraz prace nad przygotowaniem nowego wystroju kościoła. A opieki nad całością podjął się nasz parafianin architekt Paweł Kuczma – zaznacza ks. Klupczyński. – Trzeba przyznać, że przez lata w jego wnętrzu nagromadziło się wiele różnorodnych, często niepasujących do siebie elementów wystroju ludowego, do których jednak tutejsi mieszkańcy po prostu się przyzwyczaili – zwraca uwagę Marek Gandecki urodzony w Krzesinach i pełniący tu funkcję organisty. Podkreśla jednocześnie, że ksiądz proboszcz i architekci nie tylko nadali kościelnemu wnętrzu smak i piękną prostotę, ale co ważniejsze, potrafili przekonać mieszkańców, że ta zmiana jest wartościowa i potrzebna. – Myślę też, że większość osób odnalazła się w duchowości zawartej w symbolice nowego wystroju – podkreśla. Zresztą bardzo wiele osób w różnorodny sposób zaangażowało się w prowadzone prace.

Jak z kolei zauważa Magdalena Kuczma, która wraz z mężem podjęła się wykonania projektu, właśnie najdłuższym i najtrudniejszym etapem prac był czas przygotowań do nich. – Ksiądz proboszcz zachęcił nas do zapoznania się z dokumentami Kościoła dotyczącymi liturgii, abyśmy, jak to określił, mogli wejść w całą soborową odnowę liturgiczną Kościoła i przekuć teologię liturgii na rzeczywistość artystyczną, wyrażając ją w sztuce. To był dla nas samych proces rozwoju duchowego – wspomina.

 

To co najważniejsze

– Podjęte działania miały na celu ścisłe powiązanie elementów wyposażenia kościoła z jego centralnym miejscem, ołtarzem, tak aby wszystko stanowiło w nim spójną całość, a jednocześnie wskazywało na bogatą symbolikę obecną w liturgii – przekonuje ks. Klupczyński. Jednocześnie, jak zaznacza, nie mniej ważnym zadaniem było wyjaśnienie całego zamysłu i symboliki wszystkim parafianom. – Ten kościół, to przede wszystkim ich dom, gdzie mają się dobrze czuć i miejsce modlitwy, w którym mają być bliżej Boga – przyznaje. Dlatego wcześniej została przygotowana wizualizacja projektu, a sam duszpasterz wyjaśniał wiernym jego poszczególne elementy i ich znaczenie. – Zwracałem m.in. uwagę na ascetyczność wnętrza, nie mamy bowiem zatrzymywać wzroku i naszej drogi do Boga na przestrzeni materialnej, ale wejść dalej. Powinniśmy skupiać myśli na tym co najważniejsze, a nie na pięknie poszczególnych ornamentów czy ozdób – stwierdza kapłan.

Po zakończeniu wszelkich prac kościół w Krzesinach otrzymał prawdziwie nowe wnętrze. Jego konsekracji dokona 27 maja abp Stanisław Gądecki. – Przed wspólnotą parafialną stoi jeszcze jeden wielki wysiłek modlitwy w tym kościele. Ta materia stanowiąca jego wystrój potrzebuje teraz obecności człowieka i „omodlenia” – podkreśla ksiądz proboszcz.

 

W centrum jest krzyż

Wchodząc do kościoła w Krzesinach, w pierwszym momencie uwagę zwraca potężny, dębowy krzyż w kształcie litery tau, znajdujący się na ścianie ołtarzowej. – On swoimi ramionami obejmuje jakby nas wszystkich, a jego popękania symbolizują nasze ludzkie zmagania i niedoskonałości – wyjaśnia ks. Klupczyński, dodając, że świątynia ma nas otwierać na światło. Zaraz też nasz wzrok pada na wpisany w niego poddany iluminacji krzyż, wskazujący, że nie mamy zatrzymywać się jedynie na cierpieniu, ale iść dalej, ku zmartwychwstaniu. Stając w nawie głównej, wydaje się też, jakby z tym krzyżem stanowiła całość również mensa ołtarzowa. Tak naprawdę bowiem to krzyż jest przecież jedynym ołtarzem ofiarnym Chrystusa, na którym uobecnia się Jego ofiara za każdym razem, kiedy sprawujemy Eucharystię. Stąd też to właśnie na ołtarzu umiejscowiona jest pasyjka Chrystusa rozpinającego ramiona na tle wspomnianego świetlistego krzyża. Z mensą ołtarzową złączona jest także chrzcielnica, gdyż, jak tłumaczy ksiądz proboszcz, wprowadza człowieka w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa rozpoczyna się w momencie przyjęcia chrztu. – Wchodzimy do Kościoła przez chrzest, a później pogłębiamy naszą obecność w Kościele przez uczestnictwo w Eucharystii. To bardzo prosta, a zarazem głęboka katecheza – przekonuje duszpasterz.

Obok krzyża swojego Syna, czyli na właściwym sobie miejscu, znajduje się obecnie również wizerunek patronki parafii – doskonała kopia ikony Matki Bożej Częstochowskiej wykonana przez Magdalenę Kuczmę. W boczną ścianę natomiast wkomponowano niezwykle wymowną płaskorzeźbę Drogi Krzyżowej. Całości dopełnia dębowa podłoga i proste, wyjątkowo porządnie wykonane ławki. Jedynym elementem, który pozostał we wnętrzu kościoła jest prospekt organowy, którego kolorystykę dostosowano do nowego wystroju oraz odnowione rzeźby świętych Józefa i Antoniego, które znajdują się po obu stronach wejścia do prezbiterium.

 

Idźmy do źródła

Specjalnie dla tego kościoła został też zaprojektowany przez Magdalenę Kuczmę zestaw ornatów. Do ich wykonania wykorzystano naturalne materiały najwyższej jakości, a jako elementów zdobniczych użyto m.in. przyszywane ręcznie kamienie. – Tworzą one wzory, opalizując, kiedy pada na nie światło podczas celebracji liturgicznej – wyjaśnia artystka, dodając, że symbolika ornatów, ukazana też przez sposób szycia tkaniny, zawiera tradycyjne motywy, np. takie jak winogrono i krzyż, ale także mniej bezpośrednie, jak np. symbol drogi czy wzrastania.

Ważną częścią liturgii, tworzącą nastrój do modlitwy i w nią wprowadzającą, jest muzyka i śpiew, które prowadzi Marek Gandecki, na co dzień pracownik Zakładu Muzyki Kościelnej Akademii Muzycznej w Poznaniu. – Staram się moją muzyką nie przeszkadzać w modlitwie ludziom zgromadzonym w kościele. Cały czas też odkrywam symbolikę chrześcijańską zawartą w naszych pieśniach kościelnych, zwłaszcza w ich dalszych, mniej popularnych, a wartych poznania i śpiewania zwrotkach – zauważa.

Mimo że w wystroju krzesińskiego kościoła brak przepychu barokowych form, przepełnia go bogactwo symboli. Jeśli natomiast pozna się je i zrozumie ich znaczenie, bardziej świadoma staje się nasza modlitwa i uczestnictwo w liturgii. Mamy też szansę wzbogacić się duchowo. – Ten cały język liturgii i miejsce jej sprawowania ma nas bowiem prowadzić do źródła, do Ewangelii – podsumowuje ksiądz proboszcz.

 

 


 

 

Na terenie parafii pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Krzesinach znajdują się domy dwóch zgromadzeń zakonnych: elżbietanek i urszulanek Unii Rzymskiej, oba w pobliskim Pokrzywnie. Siostry elżbietanki posiadają też własną kaplicę pw. Matki Boskiej Częstochowskiej, a urszulanki aż trzy kaplice: pw. Najświętszego Serca Jezusowego oraz pw. św. Anieli Merici w domu nowicjatu, a także pw. Błogosławionych Urszulanek Męczennic w infirmerii prowincjalnej.

 

 

 

Parafia pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Krzesinach

 

Msze św.:

– w poniedziałek: godz. 8.00

– w pozostałe dni powszednie: godz. 18.00

– w niedziele i święta: godz. 8.00, 10.15, 11.30 i 18.00

 

W parafii ukazuje się także pismo parafialne pt. „Wspólnota Krzesińska”

 

Parafia w sieci: www.parafia.krzesiny.com.pl; e-mail: parafia@krzesiny.com.pl

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki