Majowe Madonny, cz. 3

W trzeciej części podróży szlakiem sanktuariów maryjnych w archidiecezji gnieźnieńskiej dotrzemy do tych najmniej znanych co oznacza, że najbardziej godnych odwiedzenia i osobistego sprawdzenia, jakie tajemnice kryją się w tych miejscach.
Czyta się kilka minut

W trzeciej części podróży szlakiem sanktuariów maryjnych w archidiecezji gnieźnieńskiej dotrzemy do tych najmniej znanych – co oznacza, że najbardziej godnych odwiedzenia i osobistego sprawdzenia, jakie tajemnice kryją się w tych miejscach.

Na pewno warto: gdyby z miejscami tymi nie wiązały się nadzwyczajne łaski, nie zostałyby one przecież uznane za sanktuaria...

Madonna Złotkowska

O sanktuarium Matki Bożej Złotkowskiej wiadomo niewiele. Wieś, leżąca przy drodze z Kleczewa do Budzisławia, należała kiedyś do kapituły gnieźnieńskiej i wspominano o niej w dokumentach z 1284 r. Kiedy na początku XIV w. w Złotkowie erygowano parafię, istniał tam już drewniany kościół, któremu patronował św. Jan Chrzciciel. W 1880 r. w Złotkowie wzniesiono tu nowy kościół z palonej cegły, zdobiony polichromiami. Prawdopodobnie ze starego, drewnianego kościoła przeniesiono do nowego olejny obraz, przedstawiający chrzest Jezusa w Jordanie i datowaną na ok. 1600 rok pięknie rzeźbioną, renesansową ambonę.

Ale nie z ambony ani z Jana Chrzciciela słynie Złotków i nie ze względu na nie tutejszy kościół ogłoszony został sanktuarium. Najważniejszy jest bowiem obraz Matki Bożej.

Złotkowski obraz, wzorowany na Matce Bożej Śnieżnej, namalowano ok. 1640 r. Po tym, jak Maryja objawiła się jednemu z mieszkańców Złotkowa, na miejscu objawienia wybudowano kaplicę, a w niej umieszczono obraz podarowany przez mieszkańców pobliskiego Kleczewa. Wkrótce obraz zasłynął łaskami, zapisanymi w parafialnej księdze cudów wraz z podziękowaniami, zanoszonymi do Maryi za otrzymane łaski. W księgach zapisano również informacje o licznych pielgrzymach, przybywających, żeby modlić się przed cudownym obrazem. Mieszkańcy Kleczewa próbowali ponoć słynący łaskami obraz odebrać i umieścić w swoim kościele, ale on za każdym razem wracał do Złotkowa. I tu pozostał. Złotkowski obraz koronowany został w 2006 r. przez abp. Henryka Muszyńskiego.

Madonna z Ognia

Historia kolejnych kościołów w Kawnicach jest długa i w zasadzie prosta: budowane od XII w. z drewna trawione były przez ogień albo niszczone zębem czasu. Taki los spotkał aż cztery świątynie. Jeden z pożarów wybuchł w 1519 r. – po nim, w roku 1521,  wybudowano kościół w drewna modrzewiowego. Mniej więcej w tym czasie została również erygowana parafia. Kościół z modrzewia powstał z fundacji niejakiego Gorzewskiego, dziedzica dóbr Kawnickich. Później Gorzewscy przekazali wybudowany przez siebie kościół wspólnocie luterańskiej, z przeznaczeniem na zbór. Dopiero kolejny dziedzic, Stanisław Gorzewski, pod koniec XVI w. oddał kościół katolikom i w porozumieniu z proboszczem, jako wotum wynagradzające za przekazanie kościoła protestantom, ufundował obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, malowany na płótnie według szkoły bizantyjskiej. Umieszczono go w ołtarzu kościoła, a on bardzo szybko zasłynął łaskami, tak że przybywali do niego pielgrzymi z całej okolicy, zostawiając liczne wota.

W 1779 r. trzeba było wybudować kolejny kościół. Jego fundatorem był dziedzic Otto Maksymilian Trąbczyński. O niezwykle silnym nabożeństwie maryjnym w tym miejscu świadczy fakt, że kiedy nowy kościół stanął, jego dotychczasowe wezwanie ku czci Wszystkich Świętych zmieniono, oddając go pod opiekę Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych.

Po czterech kościołach drewnianych w Kawnicach powstał wreszcie kościół murowany. Stało się to w 1929 r. – ale już 13 lat później, w czasie II wojny światowej, ów nowy kościół został rozebrany przez Niemców.

Równie trudne, jak losy kolejnych kościołów w Kawnicach, były losy obrazu Matki Bożej Pocieszenia. W 1868 r. obraz został przemalowany. W 1905 r. po raz pierwszy go koronowano, ale kiedy wybuchła wojna, skazany został na poniewierkę. Wywieziono go z Kawnic do Goliny, gdzie leżał w szkole – dopóki stróż nie zabrał go i nie ukrył w swoim domu. Kiedy we wrześniu 1945 r. obraz sprowadzono na powrót do Kawnic, umieszczono go w zamienionej na kaplicę remizie. W październiku 1946 r. w Kawnicach stanął nowy, drewniany kościół, w którym oczywiście ważne miejsce zajął cudowny obraz. Niestety niespełna dwa lata później w nowy kościół uderzył piorun – i znów obraz trzeba było ratować z pożaru, i znów w prowizorycznej kaplicy czekać musiał na kolejną, siódmą już świątynię, w której umieszczono go w lipcu 1951 r. Wówczas też obraz został poddany renowacji. W 1974 r. odbyła się jego uroczysta koronacja, której świadkami było blisko 50 tys. wiernych czcicieli Matki Bożej Pocieszenia z kawnickiego sanktuarium.

Madonna Światu Królująca

Ostatnie – choć nie najmniej ważne – sanktuarium w archidiecezji gnieźnieńskiej znajduje się w Parkowie, w dekanacie Rogoźno. Tamtejsza Maryja ukazana jest jako Królowa Świata, namalowana przez nieznanego malarza szkoły hiszpańskiej lub włoskiej w połowie XVII w. Maryja w srebrnej sukience na prawym ramieniu trzyma Dzieciątko Jezus i razem z Nim podtrzymuje kulę ziemską, w lewej dłoni dzierżąc berło – symbol królewskiej władzy. Jednak na obrazie w Parkowie namalowano nie tylko Maryję z Synem, ale z całą Trójcą Świętą. Obok Jezusa, w lewym górnym rogu obrazu, widać postać Boga Ojca, posyłającego na świat gołębicę – Ducha Świętego.

Historia kościołów, w których kolejno umieszczony był słynący łaskami obraz, jest bardzo długa. Pierwszy powstał w XVI w. z inicjatywy rodu Grzymałów. Wśród pierwszych posługujących tam kapłanów dawne dokumenty wymieniają niejakich Mikołaja, Piotra, Jana, Grzegorza i Andrzeja. Kolejny kościół powstał w 1448 r. i nosił wezwanie św. Małgorzaty. W 1549 r. kościół w Parkowie, podobnie jak opisany wcześniej kościół w Kawnicach, przekazany został wspólnocie protestanckiej. Odzyskano go w 1603 r. i wówczas to jego proboszczem został ks. Antoni z Kiszkowa. Niestety, niedługo pozostał na swoim stanowisku – urażony czymś głęboko przez patronkę kościoła, Annę ze Studzienieckich Grodzińską, wyjechał z parafii. Budynek kościoła popadł w ruinę, tak że w 1678 r. musiano go rozebrać. Wkrótce postawiono nowy, a sto lat później ten, który już przetrwał do dzisiejszych czasów.

Fundatorem obecnego kościoła, ukończonego w 1802 r., był Jan Franciszek Rostworowski i gen. Adam Grabowski. Rostworowski w testamencie swoim legatem do ukończenia budowli mianował Józefa Wybickiego, autora słów Mazurka Dąbrowskiego. Konsekrowany w 1845 r. kościół utrzymany jest w stylu barokowo-klasycystycznym na planie koła, z kopułą, co jest dość rzadko spotykane w Wielkopolsce. Choć już w 1932 r. wpisany został do rejestru zabytków, to w czasie II wojny światowej służył Niemcom jako magazyn sprzętu elektronicznego. Dziś warto go odwiedzić, żeby w małym Parkowie klęknąć u stóp Królowej Świata.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2012