W powszechnej opinii była drugą na świecie i pierwszą w Europie, gdy tak naprawdę – odpowiednio: czwartą i trzecią. Bez względu na to, którą w kolejności byłaby, Konstytucja 3 maja pozostaje jednym z najważniejszych na świecie tego typu aktów prawnych.
Dynamizm dziejowych zdarzeń, jakie towarzyszyły przed 221 laty uchwaleniu Konstytucji 3 maja znamy nie tylko z kronik historycznych czy uczonych rozpraw, ale także za sprawą sztuki, a już nade wszystko dzięki słynnemu obrazowi pędzla Jana Matejki Konstytucja 3 maja 1791 roku (reprodukcja i opis malowidła obok).
Mający wymiary 247 na 446 cm obraz jest malowany farbą olejną na płótnie. Przechowywane dziś w muzeum na Zamku Królewskim w Warszawie malowidło powstało z myślą o setnej rocznicy uchwalenia pierwszej polskiej ustawy zasadniczej przez Sejm Czteroletni zwany Wielkim. Wiosną 1891 r. tworzenie dzieła w pracowni mistrza Jana było już tak zaawansowane, że w maju, w ową setną rocznicę, obchodzoną nadal pod zaborami, zdecydowano się wystawić dzieło na jubileuszowej, patriotycznej ekspozycji w krakowskich Sukiennicach.
Historia farbą pisana
Wbrew mylnemu wrażeniu wielu osób oglądających obraz, jego centralną postacią wcale nie jest król Stanisław August Poniatowski. Na środku warszawskiej ulicy Świętojańskiej, prowadzącej z placu Zamkowego do ówczesnej kolegiaty (a dziś archikatedry) św. Jana, w tłumie zmierzającym do świątyni w celu ponownego zaprzysiężenia tekstu konstytucji, na ramionach dwóch posłów niesiony jest nie król, a marszałek Sejmu Wielkiego Stanisław Małachowski. Widzimy na obrazie, jak, przepasany błękitną szarfą Orderu Orła Białego, marszałek w prawej ręce unosi w triumfalnym geście tekst Ustawy Rządowej, zaś w lewej dzierży marszałkowską laskę, atrybut swej parlamentarnej władzy. Król z kolei znajduje się na bocznym planie – Stanisława Augusta Poniatowskiego dostrzegamy dopiero po chwili. Jest już na stopniach prowadzących do kolegiaty, ubrany w purpurowy płaszcz koronacyjny, podszyty gronostajowym futrem, którego zresztą przy tej okazji naprawdę nie włożył.
Matejko stworzył bowiem scenę nieomal alegoryczną – nie jest to dokumentalne czy detaliczne odtworzenie drogi do kolegiaty w celu zaprzysiężenia konstytucji, ale raczej historyczna narracja, opowiadająca o triumfalnym momencie polskich dziejów w mrocznej epoce upadku Rzeczypospolitej. To dlatego ledwo widoczny na obrazie, pod prawą ręką marszałka Małachowskiego, człowiek z bandażem na głowie utożsamiany jest z Tadeuszem Kościuszką. Historycy traktują obecność tej postaci jako aluzję do bitwy pod Maciejowicami, do której doszło przecież trzy lata po uchwaleniu Konstytucji 3 maja. Podobnym, celowo wprowadzonym anachronizmem jest też obecność na płótnie Jana Dekerta, prezydenta Warszawy (kłania się królowi w drzwiach kolegiaty, stojąc tuż przy baldachimie). W obrazowanej chwili dziejowej Dekert już nie żył, jednak malarz uznał za stosowne wprowadzić jego obecność, by udokumentować, że reformy tamtego czasu dotyczyły także mieszczaństwa, które Konstytucja 3 maja wyraźnie dowartościowywała.
Intrygującym wydarzeniem w tej malarskiej narracji jest też scena, która rozgrywa się również w centralnej części obrazu, tuż pod uniesionymi w powietrzu stopami marszałka Małachowskiego. Widzimy, jak na bruku niewielkiego wzrostu chłopiec w czerwonym kaftanie wyrywa się półleżącemu mężczyźnie. Tym ostatnim jest Jan Suchorzewski, który usiłuje złapać własnego syna, by ugodzić go nożem. Scena przeniesiona przez Matejkę na obrazie przed kolegiatę, w rzeczywistości rozegrała się na Zamku Królewskim. Poseł Suchorzewski miał się rzucić do stóp króla i sprzeciwiając się uchwaleniu Konstytucji 3 maja, która – jak twierdził – „dawała niewolę”, zagroził, że zasztyletuje własnego sześcioletniego syna. Ten niemal rejtanowski gest Suchorzewskiego uwiecznił Matejko, ukazując jednocześnie, jak kaliskiemu posłowi wysypuje się z kieszeni talia kart, co było aluzją do korupcji ze strony rosyjskiego ambasadora Stackelberga, stosowanej wobec buntowniczego posła. Szerzej zaś odnosiła się ona do destruktywnego liberum veto, które trzeciomajowa Ustawa Rządowa znosiła.
Po prawej stronie obrazu, nieco z boku osi ulicy, zwieńczonej fragmentem zamkowej wieży, na koniu zasiada książę Józef Poniatowski. Wprawdzie był on w 1791 r. dowódcą warszawskiego garnizonu, to jednak Matejko uwiecznił go na obrazie już w mundurze żołnierza lekkiej kawalerii z czasów Księstwa Warszawskiego, zapewne jako jeden z symbolicznych dowodów na to, że wraz ze zdławieniem konstytucji przez Rosję i rozbiorem Rzeczypospolitej, Polska bynajmniej nigdy nie ustanie.
Konstytucyjne konkury
Były to czasy burzliwe, gdy na cztera lata przed abdykacją ostatniego króla Polski i przed wymazaniem Rzeczypospolitej z map Europy, Polska przyjęła akt prawny, olśniewający ówczesny świat swoją nowoczesnością i postępowością.
I choć Konstytucja 3 maja obowiązywała jedynie przez rok, obalona w 1792 r. przez armię rosyjską i konfederację targowicką, to jej estyma trwa już od ponad dwóch stuleci, obrastając przy okazji wieloma mitami. Jednym z nich jest dość powszechne twierdzenie, że Konstytucja 3 maja była drugim tego typu aktem prawnym na świecie i pierwszym w Europie.
Jako prawnego protoplastę trzeciomajowej Ustawy Rządowej podaje się rzecz jasna Konstytucję Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, wprowadzoną w życie w 1789 r., a podpisaną dwa lata wcześniej. Już sam Stanisław August Poniatowski nawiązywał do tej inspiracji, mówiąc, że polska Ustawa Rządowa „oparta [jest] w głównej mierze na konstytucji Stanów Zjednoczonych, lecz bez błędów w niej zawartych [i] zaadaptowana do warunków panujących w Polsce”. Tymczasem, poza tym powszechnym przekazem wielu historyków wskazuje, że już w 1755 r. doszło do uchwalenia Konstytucji Republiki Korsykańskiej. Ten akt prawny obowiązywał na śródziemnomorskiej wyspie przez 14 lat i przez historyków prawa uznawany jest za jeden z najbardziej oświeconych i postępowych dokumentów prawnych epoki. To właśnie ta konstytucja, bodaj po raz pierwszy na świecie, przyznawała m.in. czynne prawo wyborcze kobietom. Nawiasem mówiąc, to, co udało się Korsykanom przed prawie trzema wiekami, niektóre kantony Szwajcarii urzeczywistniły dopiero w II połowie XX stulecia.
Gdy w maju 1769 r. upadała Republika Korsykańska, jeszcze tylko kilka lat dzieliło inne państwo z drugiego krańca Europy od uchwalenia własnej konstytucji. W 1772 r. Królestwo Szwecji zyskało własną ustawę zasadniczą. Wprawdzie okolicznościami powstania i wprowadzenia tego dokumentu był – inaczej niż w Polsce po 19 kolejnych latach – bezkrwawy zamach stanu Gustawa III, a skutkiem – zaprowadzenie w Szwecji monarchii absolutnej, to jednak Konstytucja Szwecji z 1772 r. uznawana jest przez niektórych badaczy za stosunkowo liberalny akt prawny i drugą na świecie ustawę zasadniczą.
Zasadna polska duma
Mimo to jednak postępowość i doniosłość konstytucji amerykańskiej oraz polskiej trzeciomajowej Ustawy Rządowej sprawiają, że w potocznym przekazie to te dwa akty prawne uznawane są najpowszechniej za pierwsze w epoce nowożytnej konstytucje. Tym samym te zabytki kultury umysłowej stają się podwalinami nowożytnego konstytucjonalizmu i zajmują poczesne miejsce w historii ludzkości.
Nie tylko z racji tego czy innego miejsca w czołówce światowych ustaw zasadniczych Konstytucja 3 maja może i powinna napawać Polaków roztropną dumą z własnego dziedzictwa narodowego. Mimo że obowiązywała bardzo krótko, a kilka lat po jej uchwaleniu nastąpił barbarzyński i niezgodny z prawem międzynarodowym fakt likwidacji przez zaborców – przy milczeniu świata – polskiej państwowości, to jednak właśnie Konstytucja 3 maja stała się w okresie zaborów jednym z najsilniejszych symboli narodowych. Nie pozwalała zapomnieć w ciemnej nocy zaborów, do jakich poświęceń zdolni są Polacy w chwilach zagrożeń. Podtrzymywała też idee narodowowyzwoleńcze oraz wiarę w możliwość stworzenia sprawiedliwego społeczeństwa opartego na ładzie prawnym.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













