Logo Przewdonik Katolicki

Śladami świętego mnicha

Błażej Tobolski
Fot.

W Imię Pana Naszego Jezusa Chrystusa (...) ja Bernard z miasta Wąbrzeźna (...) przyrzekam stałość moją i odmianę obyczajów moich i posłuszeństwo według reguły św. Benedykta i wszystkich Świętych (...).

„W Imię Pana Naszego Jezusa Chrystusa (...) ja Bernard z miasta Wąbrzeźna (...) przyrzekam stałość moją i odmianę obyczajów moich i posłuszeństwo według reguły św. Benedykta i wszystkich Świętych (...)”. 

Tymi słowami o. Bernard z Wąbrzeźna deklarował w 1600 r. swoje przystąpienie do zgromadzenia benedyktynów w Lubiniu. I złożonego przyrzeczenia dotrzymał, o czym świadczy m.in. kult, jakim ten sługa Boży obdarzany jest od czterech wieków, a także wznowiony proces beatyfikacyjny tego zakonnika.
 
Prace ponownie ruszyły
– Odręczny wpis w księdze profesji lubińskiego klasztoru jest jedynym dokumentem spisanym ręką tego świątobliwego męża – wyjaśnia „Przewodnikowi” ks. dr hab. Leszek Wilczyński, przewodniczący komisji historycznej, którą powołał 10 czerwca br. abp Stanisław Gądecki, wznawiając tym samym proces beatyfikacyjny o. Bernarda. Starania o wyniesienie na ołtarze zmarłego w opinii świętości benedyktyna zostały podjęte już w latach 30. XVII w., kiedy to rozpoczęto zbieranie materiałów do opracowania jego biografii i świadectw łask uzyskanych za jego wstawiennictwem. Prace przerwała jednak kasata zakonu przez pruskiego zaborcę w 1836 r. Wznowiono je oficjalnie dopiero po II wojnie światowej, kiedy to po długotrwałych przygotowaniach abp Antoni Baraniak powołał w 1968 r. komisję historyczną. Jednak śmierć w następnych latach członków tej i kolejnej komisji, a także postulatorów procesu, zahamowały prace. Teraz ruszyły one ponownie. – Nowo powołana komisja historyczna ma przed sobą zadanie przedstawienia o. Bernarda, od którego śmierci minęło już przeszło 400 lat, jako postaci historycznej. Chcemy na podstawie materiałów źródłowych rzetelnie pokazać jego życie, działalność oraz rozwijający się na przestrzeni wieków nieprzerwany kult, a co za tym idzie, udokumentować także łaski doświadczone za jego wstawiennictwem – tłumaczy ks. Wilczyński, dodając, że prowadzone są obecnie dość czasochłonne badania archiwalne i zbierana jest bibliografia dotycząca kandydata na ołtarze.
 
Promujmy Ojca Bernarda!
Ważnym zadaniem stojącym przed komisją historyczną jest także popularyzacja osoby sługi Bożego, a tym samym rozpowszechnianie jego kultu, który zresztą, mimo upływu czasu, trwa do dziś. Jednym z jego przejawów jest coroczna pielgrzymka, jaka na początku września wyrusza z Grodziska Wlkp. do klasztoru benedyktynów w Lubiniu, gdzie spoczywają doczesne szczątki o. Bernarda. Stanowi ona wyraz wdzięczności mieszkańców miasta za przywrócenie przed czterema wiekami wody w grodziskiej studni, co zawdzięczają oni, jak mówi legenda, modlitwie i błogosławieństwu tego mnicha. Ta piękna tradycja, w którą obecnie włączają się setki grodziszczan, odrodziła się w 2003 r. po latach przerwy, dzięki inicjatywie podjętej przez Henryka Szymańskiego, burmistrza Grodziska.
Innym elementem „promocji” osoby kandydata na ołtarze są Dni Ojca Bernarda zainicjowane w tym roku przez Leszka Kawskiego, burmistrza Wąbrzeźna. Wśród wielu składających się na nie wydarzeń 23 września w rodzinnym mieście o. Bernarda odbyła się sesja popularnonaukowa jemu poświęcona oraz Msza św. w intencji jego rychłej beatyfikacji sprawowana w kościele pw. Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza (sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej), w którym sługa Boży był chrzczony. Wśród prelegentów tego spotkania był również ks. Wilczyński, który przedstawił efekty dotychczasowej pracy komisji historycznej.
 
*
 
Wszyscy, którzy doznali łask za wstawiennictwem sługi Bożego o. Bernarda z Wąbrzeźna, proszeni są o powiadomienie o tym ojców benedyktynów z Lubinia. Więcej informacji na: www.benedyktyni.net/.
 
 
 

 
Żywot Ojca Bernarda
Sługa Boży Ojciec Bernard z Wąbrzeźna (1575–1603) był mnichem opactwa benedyktyńskiego w Lubiniu. Przyszedł na świat w Wąbrzeźnie jako jedno z ośmiorga dzieci burmistrza Pawła Pęcherka i jego żony Doroty, otrzymując na chrzcie imię Błażej. Po ukończeniu w 12. roku życia szkoły parafialnej w swoim rodzinnym mieście rozpoczął naukę w kolegium jezuickim w Poznaniu. Tam zdobywał wiedzę, kształtował swój charakter i duchowość pod opieką wybitnego kierownika duchownego o. Wojciecha Tobolskiego. Wśród studentów wyróżniał się ofiarną miłością bliźniego oraz współczuciem dla chorych i ubogich. Charakteryzował się też szczególną czcią dla krzyża i Najświętszego Sakramentu oraz nabożeństwem do Męki Pańskiej i Matki Bożej.
W wieku 24 lat wstąpił do opactwa benedyktyńskiego w Lubiniu k. Śremu, gdzie przy ślubach zakonnych otrzymał za patrona św. Bernarda, wielkiego czciciela Matki Bożej. Dając się poznać jako wzorowy oraz gorliwy zakonnik i mając umiejętność nawiązywania kontaktu z młodzieżą, mimo młodego wieku został mistrzem nowicjuszy. Jak podają spisane żywoty tego sługi Bożego, często spędzał on całe godziny na czuwaniach i był zawsze pierwszy zarówno na wspólnych modlitwach, jak i przy każdej, nawet ciężkiej pracy.
Ojciec Bernard przeżył w opactwie zaledwie cztery lata. Umierając po ciężkiej chorobie (prawdopodobnie gruźlicy), miał mocno przyciskać do serca krucyfiks, co zostało wyobrażone także na rzeźbie nagrobnej znajdującej się w lubińskim kościele. Zmarł w opinii świętości i natychmiast po jego zgonie, jak podają źródła, do grobu o. Bernarda przybywali pobożni ludzie i świadkowie jego świątobliwego życia, wypraszając za pośrednictwem zakonnika rozmaite łaski.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki