Logo Przewdonik Katolicki

Ojciec Bernard z Wąbrzeźna

O. Karol Meissner OSB
Fot.

To, co wiemy o Błażeju Pęcherku - bo takie było imię chrzestne i nazwisko późniejszego zakonnika lubińskiego Bernarda - może stanowić również dla dzisiejszego młodego człowieka interesujący obraz ucznia, potem studenta, a wreszcie zakonnika. Warto zwrócić uwagę na jego pragnienie wiedzy i samodzielność w dążeniu do niej. Z Wąbrzeźna do Poznania przybył w 1587 r., aby się...

To, co wiemy o Błażeju Pęcherku - bo takie było imię chrzestne i nazwisko późniejszego zakonnika lubińskiego Bernarda - może stanowić również dla dzisiejszego młodego człowieka interesujący obraz ucznia, potem studenta, a wreszcie zakonnika. Warto zwrócić uwagę na jego pragnienie wiedzy i samodzielność w dążeniu do niej.


Z Wąbrzeźna do Poznania przybył w 1587 r., aby się uczyć w założonym niedawno, bo w 1573 r., a już sławnym wówczas kolegium jezuitów. Miał wtedy dwanaście lat. Trzeba podziwiać samodzielność Błażeja i jego pragnienie wiedzy, skoro odważył się jako chłopak opuścić dom, by się uczyć. Wprawdzie nie szedł sam; był towarzyszem starszego o dziesięć lat kolegi z Wąbrzeźna, Krzysztofa Marchlowicza, który pozostawił później ważne uwagi o charakterze i życiu Błażeja.
Pochodził z niezamożnej rodziny, w której jednak starano się o to, by zdobył wykształcenie. Rodzice dali mu na miejscu to, co było możliwe do osiągnięcia w rodzinnym Wąbrzeźnie. Błażej chce się uczyć dalej, wyrusza więc w podróż, udając się do dobrej uczelni. Wybór pada na Poznań. Tutaj spędza dwanaście lat, przechodząc przez kolejne etapy szkoły - dzisiaj powiedzielibyśmy średniej - a potem wyższej.
Chce się uczyć w szkole katolickiej. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że sytuacja Kościoła w Polsce u schyłku XVI w. była bardzo trudna. Wiele parafii odeszło od Kościoła, tworząc nowe związki religijne, zwłaszcza w oparciu o naukę protestancką. Można podziwiać Błażeja za jego wybór uczelni katolickiej, prowadzonej przez znakomitych uczonych. Tutaj pracował m.in. znany tłumacz Pisma Świętego o. Jakub Wujek. W tej uczelni panuje też troska o wartości duchowe. Wiemy, że spowiednikiem Błażeja był o. Tobolski, jezuita, który był przed laty spowiednikiem św. Stanisława Kostki w Kolegium oo. Jezuitów w Wiedniu.
Koledzy pozostawili o młodym Błażeju ważne świadectwa. Podkreślają oni, że Błażej robił postępy nie tylko w nauce, lecz także w prawdziwej pobożności. Profesorowie bardzo go polubili i cenili i stawiali za wzór innym, a również koledzy wystrzegali się w jego obecności niewłaściwego i grubiańskiego zachowania. Błażej starał się dobierać takich kolegów, którzy mogliby mu dać dobry przykład, albo zwrócić mu uwagę, gdyby widzieli, że postępuje niewłaściwie. Wczesny biograf zauważa, że "dopuszczał do bliższej zażyłości i przyjaźni tylko tych kolegów, których zachowanie było pobudką do postępu". Podkreślają też oni, że poza nauką, na którą zwracał baczną uwagę, starał się dobrze wykorzystać czas wolny. Błażej lubił uczestniczyć w życiu religijnym swej wspólnoty, biorąc udział w nabożeństwach i słuchając dobrych kazań. Jeszcze jedna cecha Błażeja stanowi dla nas cenny wzorzec. Był wrażliwy na potrzeby ludzkie, zwłaszcza ubogich. Koledzy stwierdzają, że mając skądinąd ograniczone środki na utrzymanie, dzielił się swoim chlebem z ubogimi, a sam nie wahał się po prostu prosić w jakichś klasztorach o "łyżkę strawy" - jak to mówią.
Ta postawa rzetelnego ucznia, dobrego kolegi i świadomego chrześcijanina była owocem życia wewnętrznego, które Błażej prowadził. Wiemy, że modlił się, że miłował Mszę św. i że kochał Maryję. To pobożność Maryjna doprowadziła Błażeja do klasztoru w Lubiniu, który od XII w. czcił Maryję jako swą patronkę. Błażej prosił Maryję, by go "z burzliwego morza światowego wyrwać raczyła i do portu szczęśliwego przyprowadziła". Ten właśnie "port" znalazł w klasztorze lubińskim. Tutaj też złożył swoje śluby zakonne w 1600 roku. W życiu zakonnym przeżył zaledwie cztery lata. Przyjął sakrament kapłaństwa w 1602 roku. Zachowały się świadectwa o jego życiu zakonnym. Był gorliwy w modlitwie, prosty i wierny zasadom w sposobie życia. Mimo młodego wieku powierzono mu kształtowanie nowicjuszy. Zmarł, mając 29 lat, 2 czerwca 1603 roku. Pamiętano go jako człowieka życia wewnętrznego, wielkiej prostoty, miłości bliźniego i miłości do Pana Jezusa. Do jego grobu zaczęli przybywać ludzie, prosząc o wstawiennictwo. Zanotowano też wiele łask uproszonych za jego przyczyną, zwłaszcza cudownych uzdrowień. Doświadczyli tego na przykład mieszkańcy Grodziska Wielkopolskiego, którzy do dziś żywią wielką cześć dla Sługi Bożego, co roku pielgrzymując do jego grobu. Setki ludzi nawiedzają Lubiń, wpisując do kolejnych ksiąg swoje prośby i podziękowania za łaski otrzymane za wstawiennictwem Bernarda z Wąbrzeźna. Jego przykład wywarł wielki wpływ na całe życie klasztoru, który po śmierci tego młodego zakonnika zasłynął z gorliwości w życiu duchowym.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki