Logo Przewdonik Katolicki

Poeta ciszy

Natalia Budzyńska
Fot.

Tegoroczny literacki Nobel nie wywołał żadnych kontrowersji. Otrzymał go szwedzki poeta Tomas Tranströmer za zwięzłe, przejrzyste obrazy, które dają nam świeży dostęp do rzeczywistości. Twórca metafizycznej, chłodnej i oszczędnej poezji, opisującej kondycję człowieka we współczesnym świecie.

Tegoroczny literacki Nobel nie wywołał żadnych kontrowersji. Otrzymał go szwedzki poeta Tomas Tranströmer „za zwięzłe, przejrzyste obrazy, które dają nam świeży dostęp do rzeczywistości”. Twórca metafizycznej, chłodnej i oszczędnej poezji, opisującej kondycję człowieka we współczesnym świecie.

 

Ostatnie wybory Szwedzkiej Akademii bywały podyktowane raczej polityczną poprawnością niż wartościami literackimi. Zamiast literatury wybierany był feminizm czy lewicowe poglądy. Nawet w tym roku stawiano raczej na autorów związanych ze światem arabskim, a to z powodu niedawnej rewolucji w północnej Afryce. Tymczasem wygrała jednak literatura. Można powiedzieć, że Tomas Tranströmer oczekiwał na tę nagrodę już wiele lat i naprawdę należy się cieszyć, że został nią uhoronowany. W świecie pełnym światopoglądowej walki, która nawet objęła tereny należące do sztuki, nagrodzono wartości uniwersalne. Poezja Tranströmera mówi o człowieku i jego zagubieniu. Lecz nie są to wiersze smutne; owszem, pełne melancholii i refleksji, ale nie beznadziei. Posiadają głębię, którą odnajdujemy poza słowami.
 
Rankingi
Tomas Tranströmer najbliżej Nobla był w 1996 roku, lecz wtedy nagrodę otrzymała Wisława Szymborska. Później wymieniany był wielokrotnie jako prawdopodobny kandydat. Zresztą takie rankingi prowadzone są zupełnie na poważnie, a zajmują się nimi nie tylko krytycy literaccy proszeni o wypowiedzi dla gazet, ale wielkie międzynarodowe firmy bukmacherskie. I w tym roku spekulowano, że ze względu na świeżą sytuację polityczną w Afryce Północnej szansę na literackiego Nobla ma pisarz ze świata arabskiego. Do tego, ponieważ ostatni Nobel za poezję otrzymała właśnie Szymborska 15 lat temu, twierdzono, że nadszedł czas na poetę. Tym sposobem bardzo wysokie notowania miał syryjski poeta Adonis, uważany za jednego z najważniejszych współczesnych poetów arabskich. Wymieniano oczywiście także Tomasa Tranströmera, jako najdłużej „oczekującego” i najsłynniejszego żyjącego poetę szwedzkiego znanego na całym świecie. Wśród potencjalnych laureatów, choć nieco dalej na liście, widniało także nazwisko Polaka, Adama Zagajewskiego, który zresztą jest typowany już od lat. Wśród prozaików nawyższą pozycję uzyskał japoński pisarz Haruki Murakami, wymieniano też Philipa Rotha, Somalijczyka Nuruddina Faraha, Węgra Petera Nadasa czy powieściopisarkę i eseistkę pochodzącą z Algierii, Assię Djebar. Zaskakiwała bardzo wysoka pozycja Boba Dylana, słynnego amerykańskiego muzyka śpiewającego folk, ale także poety i autora tekstów. Wśród Polaków oprócz Zagajewskiego (który zresztą zimą tego roku promował ostatni tomik poezji w Sztokholmie) podobno miał szansę Tadeusz Różewicz, a nawet Olga Tokarczuk, co już wyglądało na ewidentną przesadę. Niełatwo jest Szwedom uzyskać nagrodę, szczególnie po dość kontrowersyjnym werdykcie jury, jaki miał miejsce w 1974 r. Wówczas laureatami zostało dwóch szwedzkich pisarzy: Eyvind Johnson i Harry Martinson. Oburzenie wywołał fakt, że obaj uczestniczyli w głosowaniu, wybierając laureata.
 
Muzyk, psycholog, poeta
Jak co roku pod domem Tomasa Tranströmera stali dziennikarze, oczekując werdyktu. Kiedy żona poety, Monika, odebrała telefon, jej mąż słuchał właśnie muzyki klasycznej, której jest wielkim miłośnikiem. Nie napisał szczególnie wiele wierszy, był przecież przez większą część życia przede wszystkim psychologiem. Urodził się w 1931 r., przeżył rozwód rodziców i jako 15-latek doświadczył czegoś w rodzaju załamania nerwowego. Wakacje spędzął często na wyspie Runmaro, której surowy krajobraz często pojawia się w jego wierszach. Interesował się geografią, archeologią i muzyką. Jako nastolatek chętnie grał na pianinie i organach, w tym też czasie zaczał pisać swoje pierwsze wiersze. Studiował historię literatury i religii oraz psychologię na uniwersytecie w Sztokholmie. W 1960 r. rozpoczął pracę w Roxtunie – ośrodku dla trudnej młodzieży. Pierwszy tomik poezji wydał jeszcze jako student, w 1954 r., i to od razu w prestiżowym wydawnictwie, któremu zresztą jest wierny do dziś. Zbiór 17 wierszy został ciepło przyjęty przez literackie środowisko. Kolejne wiersze przynosiły zawsze pochlebne opinie, mimo że Tranströmer pisał jakby na boku. W 1990 r. przeżył udar mózgu, jest teraz częściowo sparaliżowany i nie może mówić. Nie zaprzestał jednak tworzenia poezji ani grania muzyki, która jest dla niego bardzo ważna. Gra na pianinie lewą ręką, wiersze przepisuje jego żona, z którą rozumie się doskonale. Nie zrezygnował nawet z wyjazdów na spotkania autorskie; bywał także w Polsce. Z żoną porozumiewa się swoistym kodem – ona tłumaczy każde jego słowo. Jego poezja tłumaczona jest na 50 języków, a tom Gondola żałobna w Szwecji osiągnął nietypowy jak na poezję nakład kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy.
W Polsce wydanych zostało kilka tomików Transtörmera: Dziki rynek: Żywym i umarłym (1989), Moja przedmowa do ciszy (1992), Muzeum motyli (1994), Gondola żałobna (1996), Późnojesienny labirynt (1997), Niebieski dom (2000) i Podsłuchany horyzont (2005). Ten ostatni, najobszerniejszy zbiór wierszy, został wydany przez katolickie wydawnictwo Gaudium z Lublina.
 
Miejsca spotkań
„Jego twórczość jest nieśmiertelna. To jest bardzo głęboka poezja, która mówi o życiu, sensie życia i przemijaniu” – powiedział KAI ks. Piotr Kawałko, szef wydawnictwa Gaudium. Poeta mówił o swoich wierszach, że są „miejscami spotkań”. Inspiruje się przede wszystkim muzyką i skandynawskim krajobrazem. Jego poezja jest na pierwszy rzut oka bardzo chłodna, zdystansowana i oszczędna. Dużo w niej śnieżnych pejzaży, lodowej poświaty, zimowych nocy. Ten świat jednak jest paradoskalnie pełen emocji i głębi. Bardzo silnie oddziałuje na wyobraźnię. To poeta metafizyczny, relijny wręcz, często pisze o Bogu. W jednym z wywiadów powiedział: „Nie jestem mistykiem. Mistyk to ktoś, kto widział twarz Boga. Ja widziałem tylko jego sylwetkę, kiedy przechodził koło mnie. A nawet tego nie jestem pewien”. Sekretarz Szwedzkiej Akademii, Peter Englund, zaznaczył: „Tranströmer stawia w swojej poezji wielkie pytania. Pisze o śmierci, historii i pamięci, naturze”. W poezji Tranströmera spotykamy człowieka zagubionego we współczesnej kulturze, w cywilizacji miasta, poszukującego swojego miejsca, zadającego pytania, zaglądającego w głąb siebie.
 
 

 
7 marca 1979
przełożył Czesław Miłosz

Dość mając wszystkich, którzy przychodzą ze słowami,
ze słowami, ale nie mówiąc nic,
wyjechałem na zaśnieżoną wyspę.
Pustkowie nie zna słów.
Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!
Natrafiam na ślady sarnich kopytek w śniegu.
Mowa, choć żadnych słów.
 
Łuki romańskie
przełożył Leonard Neuger

We wnętrzu ogromnego kościoła romańskiego cisnęli się turyści.
Rozpościerało się sklepienie za sklepieniem bez prześwitu.
Drgało kilka płomyków świec.
Objął mnie anioł bez twarzy
i zaszeptał przez całe ciało:
„Nie wstydź się tego, że jesteś człowiekiem, bądź dumny!
W twoim wnętrzu otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca.
Nigdy nie będziesz gotowy i tak jest słusznie.”
Byłem ślepy od łez
i wyprowadzono mnie na buzującą od słońca piazzę
wraz z Mr i Mrs Jones, Panem Tanaką i Signorą Sabatini
a we wnętrzu ich wszystkich otwierało się sklepienie za sklepieniem bez końca.
 
Szyny
przełożył Czesław Miłosz

Druga w nocy, księżyc. Pociąg przystanął
pośrodku równiny. Daleko światełka miasta
mrugają, zimne, na horyzoncie.
Jak kiedyś ktoś zabrnie tak daleko w sen,
że, wróciwszy do pokoju,
już nigdy sobie nie przypomni, że był tam.
I jak kiedyś ktoś tak pogrąży się w chorobę,
że dni dawniej przeżyte są jak rój światełek
zimnych, wątłych, na horyzoncie.

Pociąg stoi zupełnie nieruchomo.
Druga. Pełnia księżyca, parę gwiazd.
 
Wieczór grudniowy – 72
Stigar, 1973, przekład Leonard Neuger

A oto ja niewidzialny człowiek zatrudniony może
przez jakąś wielką Pamięć by żyć właśnie teraz. No i mijam

zamknięty na czetry spusty biały kościół w którym stoi świątek
uśmiechnięty, bezradny, jakby mu odebrano okulary.

Samotny. Wszystko inne jest teraz, teraz, teraz. Prawo
 ciążenia, które wtłacza nas
w pracę za dnia i w łóżko nocą. Wojna.
 
Źródło: www.silvarerum.eu   
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki