Tegoroczny Dzień Papieski przeżywamy pod hasłem: „Jan Paweł II – Człowiek modlitwy”. Jak była modlitwa tego człowieka, który właśnie nią wiele razy nas zadziwiał?
„Usłyszałem to z pierwszych ust” – wspominał ks. bp Kazimierz Nycz będący wtedy sufraganem archidiecezji krakowskiej. Był wówczas odpowiedzialny za organizację i przebieg papieskiej pielgrzymki w Polsce. Ojciec Święty jak zwykle nocował w pałacu arcybiskupim w Krakowie. Wczesnym rankiem udał się do kaplicy na modlitwę. Zbliżała się godzina wyruszenia na pierwsze spotkanie. Ks. bp Nycz wszedł do kaplicy i z delikatnością w głosie powiedział: „Ojcze Święty, już czas, a w ciągu dnia tam będzie okazja do modlitwy”. Na to papież się zdenerwował i podniesionym głosem odpowiedział: „Wy zawsze tak mówicie, a potem tego nie ma”.
Jak on się modli?
Wspominam ten epizod usłyszany na kapłańskich rekolekcjach prowadzonych przez obecnego kardynała, ponieważ rzuca on pewne światło, dzięki któremu łatwiej odkryć modlitwę w życiu Jan Pawła II. Zewnętrznie była ona widoczna… jak spacerując modlił się na różańcu, jak klękał na klęczniku przed Najświętszym Sakramentem, ukrywając twarz w swoich dłoniach, jak odprawiał Msze św., jak słuchał Słowa Bożego, gdy inni je czytali… Nie sposób w tych i im podobnych sytuacjach nie dostrzec twarzy papieża, jego postawy ciała, gestów rąk… zdaje się, jakby modlitwa „wychodziła” wprost z niego. Dla stojących obok mogło to być powodem zdumienia, a także rodzić w nich pytanie: Jak on się modli?
To pytanie, obok innych zebranych późnej w książce pt. Przekroczyć próg nadziei, postawił Janowi Pawłowi II Vittorio Messori. Oto odpowiedź: „Modlitwa papieża ma szczególny wymiar. Troska o wszystkie Kościoły każe mu codziennie na modlitwie pielgrzymować myślą i sercem poprzez cały świat. Wyłania się z tego jakby szczególna geografia modlitwy papieskiej. Jest to geografia wspólnot, Kościołów, społeczeństw, a także problemów, którymi ten świat współcześnie żyje. W tym sensie więc papież jest powołany do uniwersalnej modlitwy, w której troska o wszystkie Kościoły pozwala mu otwierać przed Bogiem właśnie wszystkie te radości i nadzieje, a równocześnie troski i obawy, jakimi Kościół żyje pośród współczesnej ludzkości. (…) Bóg zawierzył ludziom troskę o zbawienie ludzi, zawierzył ludziom Kościół, a w Kościele całe odkupieńcze dzieło Chrystusa. Zawierzył każdemu każdego i wszystkich. Zawierzył każdemu wszystkich i wszystkim każdego. Ta świadomość musi wciąż znajdować odzwierciedlenie w modlitwie Kościoła , a modlitwie papieża w sposób szczególny”.
Modlitwa serca
Nam, przeciętnym ludziom, których geografia modlitwy nie wychodzi poza obszar własnego życia oraz rodziny, no może jeszcze milimetr dalej, trudno zrozumieć tę modlitwę papieża, w której poleca on Bogu dosłownie wszystkie Kościoły i cały świat. Jakie ludzkie serce może ogarnąć intencje całego świata? Tylko święte serce… z drugiej zaś serce dziecięce.
Zapewne takim sercem papież modlił się całą noc w swej prywatnej kaplicy przed figurą Matki Bożej, która na jego specjalne życzenie została przywieziona z Fatimy do Rzymu. Było to 24 i 25 marca 1984 r. Następnego dnia Ojciec Święty Jan Paweł II uroczyście odnowił akt poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi „wszystkich narodów świata, zwłaszcza tych, które tak bardzo potrzebują tego poświęcenia”.
Jest czymś fascynującym i zdumiewającym odkrywanie owej modlitewnej nici od modlitwy zawierzenia siebie Matce Bożej Nieustającej Pomocy w wadowickim kościele, gdy zabrakło mu rodzonej matki, przez zapewne modlitwę trwogi i ufności zanoszonej do nieba w czasie wojny i bezpośrednio po niej, wreszcie tej przedziwnej modlitwy odmawianej tysiące razy przy biurku w jego biskupiej kaplicy. Pisząc listy do diecezjan, książki, układając kazania, wykłady, odczyty i modlitwy, odpisują ludziom na ich listy… aż do tej modlitwy troski o cały świat i wszystkie Kościoły.
Czas i tajemnica
Jakkolwiek spojrzymy na modlitwę bł. papieża Jana Pawła II, z jednej strony pozostaje ona dla nas nieprzeniknioną tajemnica relacji między nim a Bogiem, między nim a Matką Bożą, między nim a Kościołem. Ten świat modlitwy to misterium. Z drugiej zaś strony modlitwa papieża to świadectwo modlitwy, jako czasu dla Boga, modlitwy jako czynu wyprzedzającego działanie, wreszcie modlitwy, która daje Ducha Świętego, a w Nim wszystko inne potrzebne do wierności Bogu i realizacji wezwania i misji od Niego pochodzącej. Modlitwy, która jest świadectwem wiary i zaufania, bezgranicznej ufności wobec zapewnienia Pana Jezusa: „Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”.
Naśladując rozmodlenie Jana Pawła II, odkryjmy, że teraz jako błogosławiony, może się modlić za nas i cały świat bardziej niż kiedykolwiek. Będąc poza czasem, modlitwą może nasz czas wypełnić; będąc poza ziemią, modlitwą może być wszędzie na tej ziemi obecny. „Modlitwy idą i wracają – a nie ma niewysłuchanej” – pisał dawno temu Cyprian Kamil Norwid.
Jan Paweł II będąc w Zakopanem w 1997 r. prywatnie odwiedził siostry urszulanki na Jaszczurówce. Po modlitwie w kaplicy udał się do pokoju, który jako biskup i kardynał zajmował, przyjeżdżając tu na wypoczynek. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Czas przebywania tam nie trwał chwilę. Wreszcie papież wyszedł. Porozmawiał z siostrami i żartował, powspominał i wyjechał. Siostry zaraz po tym udały się do tego pokoju. Nie znalazły niczego, co papież by zostawił czy używał. Wychodząc, jedna z sióstr zauważyła na łóżku dwa wgniecenia. Idealnie pasowały one do obrazu papieża, który przy tym łóżku uklęknął, głowę ukrył w dłoniach i oparł się na łokciach. I tak się modlił… zostawiając niemy, nieuchwytny ślad tej modlitwy…
*
Niech nam zostanie w pamięci serca ten niemy ślad papieskiej modlitwy i to zdenerwowanie: „Wy tak zawsze mówicie, a potem tego nie ma”. I niech nas mobilizuje do naśladowania bł. Jan Pawła II w modlitwie, która staje się życiem, i w życiu, które wypełnia modlitwa…
„Bł. Janie Pawle II – mężu modlitwy zanurzony w Bogu – módl się za nami” (z Litanii do bł. Jan Pawła II)