Logo Przewdonik Katolicki

Wśród sporów absurdalnych

Barbara Sawic
Fot.

Nie wiem, czy Zemsta Aleksandra Fredry nadal należy do kanonu lektur szkolnych. Jeśli nie to wielka szkoda. Znam osoby, dla których jest to sztuka z lamusa, tzw. ramota. Myślę jednak, że dla większości Polaków dzieło stanowi ważne świadectwo epoki o wysokiej randze artystycznej.

Nie wiem, czy Zemsta Aleksandra Fredry nadal należy do kanonu lektur szkolnych. Jeśli nie – to wielka szkoda. Znam osoby, dla których jest to sztuka z lamusa, tzw. ramota. Myślę jednak, że dla większości Polaków dzieło stanowi ważne świadectwo epoki o wysokiej randze artystycznej.

 

 

Piękny, barwny i lekki język Zemsty sprawia, że czytelnik (widz) szybko wciąga się w tok akcji, bawi się doskonale i z ciekawością śledzi kolejne akty. Po przeczytaniu (obejrzeniu) Zemsty wiele osób bardziej optymistycznie patrzy na świat. Jest to paradoks, bowiem utwór zachował wartość głównie dlatego, że dotyczy naszych przywar narodowych. Problemy przedstawione w Zemście nadal istnieją, sytuacje dziejące się na zamku w Odrzykoniu można odnieść do wydarzeń zachodzących w obecnej polskiej rzeczywistości.

Ja – z nim w zgodzie? – Mocium panie,
Wprzódy słońce w miejscu stanie,
Wprzódy w morzu wyschnie woda,
Nim tu u nas będzie zgoda.

Aleksandra Fredrę stać było na niezależność myślenia, mówienie własnym głosem, co w Polsce zwykle było aktem odwagi. Ostro krytykowany, miewał długoletnie przerwy w tworzeniu, pisał też „do szuflady”. Świadom złożoności świata, opisywał rzeczywistość i ludzi w sposób wyważony, historię i zachowania tworzących ją osób poddawał wielostronnej ocenie. Nie przeszkadzało mu to w kreśleniu obrazów, sytuacji w oczywisty sposób świadczących, że dostrzegał polskie błędy, słabości, przywary, warcholstwo. Na podstawie cech charakterystycznych bohaterów Zemsty – szlachty galicyjskiej pierwszej połowy XIX w. – czytelnik widz może dostrzec, że intencją autora jest nakreślenie „Polaków portretu własnego”, przedstawienie ich w krzywym zwierciadle, z krytyką niedostatków. I nie jest to obraz ironiczny, lecz przejaw mądrego, szczerego zatroskania.

Zemsta może przekonać nas, że nie jesteśmy cudem świata ani też narodem skazanym na klęskę wynikającą z naszych słabości i zaniedbań. Polakom nie brak zarówno cech, z których możemy i powinniśmy być dumni, jak i wad, które powodowały narodowe i osobiste klęski. Cześnik Raptusiewicz, Rejent Milczek, Klara, Wacław, Dyndalski, Podstolina i Papkin, osadzeni nie w polskich realiach, mogą być postaciami obcymi. Oni są nasi, oni są właśnie „stąd”! Specyficzność owa podkreślana jest często, malarsko i zamaszyście i z gorzką miłością. W patriotyzmie Fredry nie ma złudzeń; autor świadom jest dziedzictwa wad i przywar narodu, do którego należy.

Mur naprawia,
Mur graniczny, trzech mularzy!
On rozkazał! On się waży!...
Mur graniczny!... Trzech na murze!
Trzech wybiję, a mur zburzę,
Zburzę, zniszczę aż do ziemi!

Tak wtedy, jak i obecnie, sami jesteśmy winni naszych słabości. Ale też potrafimy zdobyć się na wysiłek podniesienia z upadku. Potrafimy sobie nawzajem wybaczyć i zapomnieć urazy. Niby wszyscy to wiemy, lecz jakoś na co dzień zapominamy, że dzielenie dobra mnoży je, a zło przezwyciężone dobrem niesie pokój i zgodę, jednoczy ludzi z niebem. Czymś, co spaja pełen problemów świat przedstawiony w Zemście, jest nadzieja. Kończące utwór słowa brzmią optymistycznie i krzepiąco:

Zgoda! Zgoda! Tak jest, zgoda.

A Bóg wtedy rękę poda.

Także i dziś żyjemy z dnia na dzień, z roku na rok, wśród waśni, pieniactwa, intryg, złości, agresji, przekupstwa i głupoty. I nadal jest w nas nadzieja.

Ale kiedy wreszcie nastanie zgoda?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki