Przez wiele lat pracował Ksiądz w Kazachstanie. Z Polski to zaledwie kilka godzin lotu. Teren ten jednak wciąż potrzebuje naszego wsparcia. Jakiego rodzaju pomoc jest potrzebna?
– Kazachstan jest krajem objętym przez watykańską Kongregację ds. Ewangelizacji Narodów. Zajmuje się ona dziełami misji. To państwo, które po wielu latach hegemonii Związku Sowieckiego potrzebuje głoszenia Ewangelii. Tutaj bardzo często docieramy do ludzi, którzy nigdy Chrystusa nie widzieli ani o nim nie słyszeli – aż trudno to sobie wyobrazić z naszej polskiej perspektywy. Przede wszystkim pomoc ma się przejawiać w modlitwie za ten kraj. Trzeba otoczyć nią wszystkich, którym głosimy Ewangelię. Głęboko wierzę, że tylko modlitwa wierzących w Jezusa otwiera serca tych, którzy Go jeszcze nie znają. Również ważna jest troska materialna o dzieła, które się tam pojawiają. Św. Paweł i Dzieje Apostolskie wspominają, że Kościoły, które są starsze, pomagają Kościołom młodszym.
Jesteśmy świadkami medialnej reklamy Dzieła Pomocy „Ad Gentes”. Wystarczy wysłać jeden SMS, aby pomoc dotarła do najdalszych zakątków świata. Dlaczego warto wziąć do ręki telefon komórkowy i to uczynić?
– Dzieło „Ad Gentes” jest bardzo ciekawą formą. We współczesnych czasach jest ona bardzo wygodna i łatwa. Przecież prawie każdy ze swojego telefonu może wysłać SMS. Dzięki temu można mieć swój udział, tę małą cegiełkę w dziele misyjnym Kościoła. Każdy z nas jest powołany do tego, by być apostołem. To jest największa odpowiedzialność, która została przekazana ludziom wierzącym przez Chrystusa. Ja, który mieszkam w Polsce i w niej żyję, jestem wierzącym katolikiem, muszę mieć świadomość, że odpowiadam za to, aby Ewangelia była głoszona wszędzie.
Bydgoszcz jest szczególnie związana z Kazachstanem. W jaki sposób?
– To prawda. Kazachstan jest bardzo bliski Bydgoszczy przez długoletnie kontakty, przez osobę abp. Tomasza Pety czy pracujących tam księży. Ale to nie wszystko. W naszej wspólnocie pracują siostry klaryski z Bydgoszczy, które zakładają klasztor w Pawłodarze. Bydgoszcz jest nawet miastem partnerskim Pawłodaru, więc ta więź wciąż się rozwija i umacnia.
W jaki sposób budzić w wiernych świadomość, że wsparcie dzieła misyjnego nie może ograniczać się do jednej czy dwóch niedziel w roku?
– Każdy z nas czuje odpowiedzialność za to, że głosi Chrystusa. Nie tylko tym, którzy są gdzieś daleko. Ja, przez swoje świadectwo wiary, jestem apostołem w domu, rodzinie, szkole, pracy, na ulicy, a nade wszystko w parafii. Mam docierać do tych, których może nie widzę na Mszy św. Jezus posyła mnie tam, gdzie nie zawsze mogą dotrzeć ksiądz czy siostra zakonna. Więc owo zaangażowanie na miejscu jest również wsparciem całego dzieła misyjnego Kościoła.
Na pewno i Ksiądz doświadczał tej dobroci. Czy były takie chwile, które pozostaną na zawsze w sercu i pamięci?
– Kazachowie to ludzie wielkiego serca i niesamowitej gościnności. To kultura związana z koczowaniem, bezkresnym stepem, pasterską postawą. Oni zawsze są otwarci na przyjęcie gościa. Należy więc to wszystko wykorzystać w pierwszych kontaktach głoszenia Ewangelii. Przy stole mogę poruszać tematy wiary i Chrystusa. Z drugiej strony – jesteśmy tam cudzoziemcami, a więc pewną atrakcją. Tak jak dla nas Azja to egzotyka, tak dla nich egzotyką jest Europa.