Położna w jednym pantoflu

Mamę, jak wzywano w nocy, to często właśnie w jednym pantoflu wybiegała wspominał syn Bronisław. I tak się też modliła do Matki Bożej: włóż chociaż jeden pantofelek, ale przybądź z pomocą. Mama mówiła, że się nigdy nie zawiodła.
Czyta się kilka minut

„Mamę, jak wzywano w nocy, to często właśnie w jednym pantoflu wybiegała” – wspominał syn Bronisław. „I tak się też modliła do Matki Bożej: włóż chociaż jeden pantofelek, ale przybądź z pomocą. Mama mówiła, że się nigdy nie zawiodła”.

 

Położna z powołania

„Z trzech tysięcy niemowląt urodzonych szczęśliwie dzięki jej pomocy trzydzieścioro przeżyło obóz zagłady” – powiedział kiedyś w Łodzi Jan Paweł II, stawiając ją za „wzór żony i matki, a zarazem wymowny przykład chrześcijańskiego bohaterstwa”. Mowa o położnej z obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau Stanisławie Leszczyńskiej.

Urodziła się 8 maja 1896 r. w Łodzi. Była żoną Bronisława, z którym miała czworo dzieci: Sylwię, Bronisława, Stanisława i Henryka. Cztery lata po ślubie w 1920 r. rozpoczęła edukację w warszawskiej Szkole Położniczej. Ukończyła ją z wyróżnieniem w 1922 r.

Kochała i ceniła swój zawód i czuła się do niego powołana, a ludzie cenili ją za fachowość, cierpliwość i wielką dobroć. Pracowała „z modlitwą na ustach”, nieraz po trzy doby bez snu.

Nadszedł trudny rok 1943. 17 kwietnia Stanisławę i córkę Sylwię aresztowało gestapo. Była to kara za nielegalną pomoc osobom poszukiwanym przez Niemców. W Auschwitz-Birkenau nadano jej numer 41335. Synowie Henryk i Stanisław trafili do obozów w Gusen- Mauthausen.

Niewyobrażalny heroizm

Do momentu wyswobodzenia obozu Stanisława pełniła w nim funkcję położnej. Podczas pobytu z rodzicami na emigracji w Brazylii dobrze nauczyła się języka niemieckiego. W posłudze pomagała jej córka oraz współwięźniarki, m.in. dr Irena Konieczna.

W 1957 r. napisała „Raport położnej z Oświęcimia”, który drukiem ukazał się w latach 60., po raz pierwszy w „Przeglądzie Lekarskim”. „W Japonii napisano, że raport ten jest jednym z najcenniejszych dokumentów dotyczących drugiej wojny” – mówił jej syn Henryk.

Notatki Stanisławy to przejmujący opis koszmaru, jaki przeżywała ona i rodzące kobiety. „Na bloku panowała ogólnie: infekcja i smród i wszelkiego rodzaju robactwo. Roiło się od szczurów, które odgryzały nosy, uszy palce i pięty opadłym z sił i nie mogącym się poruszać ciężko chorym kobietom (...) Szczury wypasione na trupach wyrosły jak potężne koty. Nie bały się ludzi, a odpędzane kijami często chowały tylko łby, wbijając pazury w koje i szykując się do nowego ataku; lgnęły one do cuchnącego zapachu ciężko chorych kobiet, których nie było czym umyć i dla których nie było świeżej odzieży. O wodę niezbędną do obmycia rodzącej matki i noworodka musiałam starać się sama, przy czym przyniesienie jednego wiadra wody pochłaniało około 20 minut. Robactwo wszelkiego rodzaju i w niezliczonej ilości wykorzystywało swoją biologiczną przewagę nad gasnącą żywotnością człowieka. Ofiarami stałej ofensywy robactwa i szczurów stawały się nie tylko chore kobiety, ale i nowo narodzone dzieci. Organizmy wyczerpane głodem i zimnem, udręczone torturami i chorobą marły szybko”.

Nie było środków opatrunkowych, a na 1200 rodzących przypadało kilka aspiryn. Świadectwem przeraźliwego zimna były zwisające z sufitu sople lodu. Matki suszyły pieluszki na swoich udach i plecach. Robiły je z prześcieradła, na które udało im się wymienić chleb, którego odmawiały sobie przez kilka dni.

Stanisława codziennie narażała własne życie: kłamała w kartach chorobowych, wpisując grypę zamiast duru brzusznego, który był pewną „przepustką” do krematorium, tatuowała noworodki, by dać matkom nadzieję na odnalezienie ich po wojnie, kazała ochrzcić każde dziecko, a niemieckiemu lekarzowi Josefowi Mengele odmówiła wykonania rozkazu: „Nie, nigdy nie wolno zabijać dzieci”!

„Mama”

Tak nazywały ją rodzące kobiety, dla których była ukojeniem. Więźniarka Kazimiera Bogdańska, jedna z oświęcimskich matek, której dziecko przeżyło obóz, wyznała kiedyś: „Moje dziecko, urodzone w obozie, więzień nr 89097, przeżyło również dzięki «Mamie». Nie miałam zupełnie pokarmu. Byłam wychudzona na szkielet. «Mama» kazała jednak regularnie podawać dziecku nawet całkiem pustą pierś. Żeby tylko gruczoły nie przestały działać” – tłumaczyła. „Podtrzymywała nas na duchu nadzieja zbliżającej się wolności, nadzieja przetrwania. Mądrość i wiara «Mamy» Leszczyńskiej ocaliły moje jedyne dziecko, bo po wyjściu z obozu byłam już bezpłodna”.

Urodzona w Auschwitz Elżbieta Salomon dedykowała jej swój wiersz. W napisanym na 25-lecie wyzwolenia obozu poemacie nazwała ją „Aniołem dobroci”, który zstąpił, „by wieść przyszłym wiekom, że tam, pośród śmierci, w nędzy i brudzie, tam też powiła Jezusa – Maryja w pasiaku”.

 

Natura nauczycielką położnej

„Lekarz walczył o życie stracone i za stracone życie poświęcał życie własne. Miał do dyspozycji przydział kilku aspiryn i wielkie serce. Tam lekarz pracował nie dla sławy, pochlebstwa czy zaspokojenia ambicji – wszystkie te momenty odpadły”.

Zawód położnej to wielkie zobowiązanie i misja, by służyć prawdzie, szczególnie dziś, gdy prowadzi się wielkie dyskusje nad tym, w którym momencie zaczyna się ludzkie życie. Czy przesadą byłoby stwierdzenie, że na współczesne kobiety i ich nienarodzone czyha więcej niebezpieczeństw niż na matki oświęcimskie? W pewnym sensie nie. Bo dziś zabójstwo można nazwać przerwaniem ciąży, bo łatwiej dziś znieczulić sumienie.

Co więc powinno rozstrzygać ewentualne moralne dylematy? Natura i Bóg. Tak jak wtedy: „W obozie koncentracyjnym wszystkie dzieci – wbrew wszystkim przewidywaniom – rodziły się żywe, śliczne, tłuściutkie. Natura przeciwstawiając się nienawiści, walczyła o swoje prawa uparcie, nieznanymi rezerwami żywotności. Natura jest nauczycielką położnej”.

 


„Bóg dobrze czynił położnym”

Powyższe słowa to cytat z Księgi Wyjścia. Izrael przebywa w Egipcie. Królowi egipskiemu nie podoba się, że lud Izraelitów jest liczniejszy i potężniejszy. „Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, aby się przestał rozmnażać”. Zażądał więc Ramzes XII, by katować naród wybrany ciężkimi robotami: uprzykrzać mu życie uciążliwą pracą przy glinie i cegle oraz w polu. A położnym, które przyjmowały porody hebrajskich kobiet kazał zabijać wszystkich chłopców. Szifra i Pua nie wykonały rozkazu. Nie spotkała je za to żadna kara.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2011