Rywalizujące rodzeństwo

Czy można wyeliminować rywalizację między rodzeństwem? Czy dzieci można nauczyć pracy zespołowej? Co zrobić, jeśli dzieci wciąż się kłócą? Dlaczego, widząc inne rodziny, mamy wrażenie, że mają bardzo grzeczne dzieci, tylko nam się to nie udaje?
Czyta się kilka minut

 

Czy można  wyeliminować rywalizację między rodzeństwem? Czy dzieci można nauczyć pracy zespołowej? Co zrobić, jeśli dzieci wciąż się kłócą? Dlaczego, widząc inne rodziny, mamy wrażenie, że mają bardzo grzeczne dzieci, tylko nam się to nie udaje?

Rodzina, w której jest co najmniej troje dzieci ma ogromne zalety. Młodsze uczą się wielu rzeczy od starszych łatwiej niż od dorosłych, starsze opiekują się młodszymi, zawsze jest ktoś, z kim można się pobawić. Jedną  z podstawowych zalet posiadania rodzeństwa jest uczenie się życia w grupie, pracy zespołowej, umiejętności negocjacji. Prawdą jest, że umiejętności społeczne nie są wrodzone i nie uczymy się ich automatycznie – tak jak chodzenia czy mówienia.

Warto pamiętać, że nawet dorośli mogą mieć problemy z radzeniem sobie z emocjami, a co dopiero dzieci. Gdy są zmęczone, głodne, niewyspane, jest brzydka pogoda, łatwo wpadają w zły nastrój, kłócą się itp. Dorosły w takiej sytuacji wie, co zrobić, by poprawić sobie nastrój – np. odpocząć, zjeść coś, przespać się. Dzieci są bezradne, reagują przesadnymi negatywnymi emocjami, kłótnią, marudzeniem.

Nawet dorośli mogą mieć problem z przewidywaniem konsekwencji poddawania się impulsom – np. zemsty za doznaną krzywdę. A dziwimy się siostrze, która przedrzeźnia młodszego brata, gdy ten przypadkiem zniszczył jej ulubioną lalkę. Chłopiec tymczasem celowo niszczy kolejną rzecz, nakręcając spiralę zemsty.

Pamiętajmy też, że czasem kłótnie i bicie się mogą być po prostu próbą przyciągnięcia uwagi rodziców. Ponieważ dzieci dopiero uczą się wielu rzeczy, rywalizacja i kłótnie są nie do uniknięcia. Jednak możemy zrobić wiele, by zdarzały się rzadziej i kończyły szybciej i bardziej konstruktywnie.

Po pierwsze, wzór rodziców

To my, dorośli, uczymy dzieci zachowań społecznych. Pierwsza zasada brzmi: „dzieci nas naśladują”. Uczą się sposobów radzenia sobie z problemami i  rozwiązywania konfliktów, obserwując rodziców i naśladując nas.

Jednak to nie wystarczy. Wiele innych osób ma wpływ na nasze dzieci – koledzy w przedszkolu, szkole, inni dorośli, bohaterowie książek, komiksów, filmów. Nawet jeśli u nas w domu dba się np. o kulturalne wyrażanie, możemy usłyszeć, jak dzieci między sobą obdarzają się wulgarnymi epitetami. Dlatego będziemy tłumaczyć dzieciom rzeczy, wydawałoby się, oczywiste. Co więcej, będziemy im to powtarzać, by sobie utrwaliły.

Sposób wyrażania emocji

Młodsze rodzeństwo jest częstym źródłem frustracji dla starszego. Zabiera prywatne rzeczy, niszczy zabawki, płacze, zwykle jest częściej zauważane i chwalone przez innych, np. „Jaka śliczna dziewczynka, ile ma lat?” Młodsi zazdroszczą starszym umiejętności, przywilejów.  A gdy starszy brat z goryczą mówi: „Ten smarkacz znowu wyrwał drzwi z resorka, nienawidzę go”, słyszy najczęściej: „On jest jeszcze mały, nie wie, że zrobił źle, masz tyle resorków, przebolejesz”.

Podstawą pomocy jest zrozumienie, że dzieci rzeczywiście wyrządzają sobie nawzajem krzywdę, czasem celowo, czasem przypadkiem. Bywają też zazdrosne o uwagę, przywileje, mają zatem prawo do przeżywania np. gniewu. Uczmy je jednak wyrażania negatywnych emocji w sposób dobry,  nieobrażający nikogo, nieagresywny. Dlatego warto wprowadzić następujące zasady: 1) żadnych przezwisk i bicia; 2) mówmy o konkretnych uczuciach; 3) mówimy o tym, co się dzieje tu i teraz, bez krzywdzących uogólnień.

Szczególnie na początku warto pomagać dziecku w nazywaniu odczuwanych emocji. W przykładzie z resorkiem mama mogłaby powiedzieć synkowi: „Widzę, że jesteś zły, że ci zepsuł samochodzik, to zrozumiałe”. A potem dodać: „Chcę jednak, byś powiedział to bratu bez przezywania go”. Prawdopodobnie powie: „Zepsułeś mi resorek, nienawidzę cię”. Wtedy jest czas na wprowadzenie trzeciej zasady: „Nienawiść to takie mocne słowo. Wiem, że kochasz brata, często się razem ładnie bawicie, lepiej powiedz mu, czego byś od niego chciał. Jesteś zły, że zepsuł ci resorek i chciałbyś?...”. „Jestem zły i chcę, żebyś nie brał moich resorków. Chciałbym też, żeby ktoś naprawił mi drzwiczki”.

Zapobieganie „sztucznym konfliktom”

Jak już pisałam, czasem kłótnia jest sposobem na przyciągnięcia uwagi rodziców. Powstawaniu sztucznych konfliktów można zapobiec. Wystarczy tak zorganizować swój czas, by w  tygodniu mieć czas dla każdego z dzieci z osobna. Zapewniajmy dzieciom tzw. czas wysokiej jakości – gdy rodzic poświęca uwagę jednemu konkretnemu dziecku. Niekoniecznie oznacza to tyle samo czasu dla każdego z dzieci – to już wymaga oceny przez rodziców.

Zapobiegamy sztucznym konfliktom, unikając też porównywania dzieci. Wiem, że może nas kusić powiedzenie np.: „Jak możesz rozlewać mleko, jedząc płatki? Nawet twoja młodsza siostra je staranniej!”. Jednak odczytywane jest to jako: „Nie cierpi mnie, woli małą”.  Zamiast tego mów o problemie: „Rozlałeś mleko, chciałabym, żebyś wytarł je szmatką”. Nie należy też porównywać dzieci „na plus”, bo to wzmaga niepotrzebną rywalizację. Zatem zamiast słów: „Jesteś dużym chłopcem, nie zostawiasz po sobie bałaganu jak Ania”, chwal konkretne działanie: „Widzę, że pozbierałeś zabawki i odłożyłeś na miejsce. Brawo!”.

Uczenie współpracy

Czasem słyszę, jak rodzice się chwalą: „Moje dzieci wcale się nie kłócą”. Jednak gdy porozmawiamy o szczegółach, okazuje się, że to dlatego, iż po prostu nie mają ze sobą kontaktu. Każde przebywa w swoim pokoju, każde ma osobny zakres obowiązków. Spokój nie jest skutkiem współpracy, a starannego unikania konfliktów. Dlatego właśnie np. wspólne mieszkanie dwojga dzieci w jednym pokoju jest dobrą nauką współpracy. Oczywiście konflikty będą się pojawiać, ale jeśli pomożemy dzieciom ustalić zasady wspólnego mieszkania, to wpłyniemy na ich rozwój. Warto wprowadzić strefy prywatności, np. „moje biurko, mój zamek” oraz wypracować zasady wspólnego utrzymywania porządku. Z czasem pojawią się nowe, np. czas ciszy na naukę czy czas prywatny na przyjmowanie przyjaciółek. Dlatego warto od czasu do czasu przedyskutować ustalone prawa, a nawet je spisać (dla młodszego rodzeństwa przygotować w formie obrazkowej).

We wszystkim warto zachowywać optymizm. Kłótnie, a nawet bijatyki zdarzają się w każdym rodzeństwie. Możemy jednak zrobić wiele, by uczyć dzieci, jak rozwiązywać problemy bez kłótni i rywalizacji. Być może będziecie mieć wrażenie, że to syzyfowa praca. Jej owoce najczęściej będziecie mogli nie tyle zaobserwować, co o nich usłyszeć. Wystarczy, że wasze dzieci wybiorą się razem np. na weekend do znajomych, a po powrocie usłyszycie, jakie to doskonale wychowane i świetnie współpracujące ze sobą rodzeństwo.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2011