W poniedziałek 21 lutego w wieku 84 lat zmarł Bernard Nathanson. 9 marca minie 68 lat od dnia, kiedy to za zgodą Adolfa Hitlera Ministerstwo Sprawiedliwości Rzeszy uchyliło karalność zabijania dzieci nienarodzonych, jeśli były to dzieci „robotnic wschodnich”.
Na przełomie lutego i marca 2011 r., po opublikowaniu w internecie zdjęcia czarnoskórej rodziny z niemowlętami – sześcioraczkami, Polacy komentowali: „Powinni dostać karę za tyle dzieciaków, nasza planeta jest przeludniona, więcej takich dzieciorobów i w końcu wszyscy zginiemy”, „Mogli poprosić lekarza o skorygowanie nadmiaru”, „Jak małpy w zoo, jak szczury w legowisku”, „Ludzie powinni mieć dwoje dzieci, żeby móc im zapewnić życie w dobrobycie, żeby miały co jeść, w co się ubrać i mieć normalne mieszkanie”. Czy legalizację aborcji można uznać za cywilizacyjne osiągnięcie?
Ojcowie idei
Pierwsza taka legalizacja miała miejsce w 1920 r. w Związku Radzieckim i była inicjatywą Włodzimierza Lenina. W 1933 r. Adolf Hitler doprowadził do wprowadzenia prawa, pozwalającego na zabijanie dzieci, które mogły mieć wady wrodzone. Jego motywacją była oczywiście „troska o czystość rasy”: zabijanie zdrowych dzieci niemieckich było surowo karane. Podczas okupacji opracowano plan wyniszczenia podbitych narodów. Szef kancelarii Hitlera mówił: „Płodność Słowian jest niepożądana. Niech używają prezerwatyw albo robią skrobanki – im więcej, tym lepiej. Oświata jest niebezpieczna”.
Sam Adolf Hitler zaś groził: „Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych”.
Po wojnie rozporządzenie Hitlera anulowano – prawo dopuszczające aborcję na życzenie zatwierdzono ponownie w kwietniu 1956 r., kiedy to prymas Wyszyński był internowany, a w Sejmie zasiadali posłowie, wprowadzeni tam przez Józefa Stalina. Stalinowska ustawa obowiązywała do 1993 r. i, jak widać, skutecznie przeorała myślenie współczesnych Polaków, swoimi wypowiedziami nawiązujących wprost do idei, których ojcami byli zbrodniarze.
Z wroga obrońca
Zmarły niedawno Bernard Nathanson również był zwolennikiem upowszechniania aborcji i dążył do tego, by była w USA legalna i tania. Sam wykonał 75 tys. zabiegów, zabił też własne dziecko.
W 1973 r. na oddziale, którego był ordynatorem, zainstalowano ultrasonograf. – Pierwszy raz mogliśmy zobaczyć ludzki płód: mierzyć go, obserwować, przyglądać mu się, a także związać się z nim i pokochać go – wspominał. – Dzięki USG mogliśmy nie tylko przekonać się, że płód jest normalnie funkcjonującym organizmem, ale także wykonać pomiary jego funkcji życiowych, ważyć go i określać jego wiek, widzieć, jak przełyka i oddaje mocz, widzieć go w stanie uśpienia i przebudzenia, a także obserwować, jak porusza się nie mniej celowo niż noworodek.
Wiedziony ciekawością, chciał sprawdzić, co dzieje się podczas zabiegu, który po tysiąckroć przeprowadzał. Włączył więc USG i nagrał przebieg aborcji. – Byliśmy przerażeni – wspomina. – Dzięki ultrasonograficznej dokumentacji mogłem zobaczyć, jak dziecko próbuje bronić się przed narzędziem zgniatającym, jak rączki i nóżki dziecka są wyrywane przez maszynę ssącą, jak pęka jama brzuszna, jak organy są wysysane na zewnątrz, jak czaszka jest miażdżona przez specjalny instrument. Był to dla mnie prawdziwy szok.
Historia nie wybaczy
Część nagranych taśm została wykorzystana do filmu „Niemy krzyk”, którego projekcja wywołała sensację: oskarżano jego twórców o manipulację, blokowano rozpowszechnianie. Drugi nakręcony przez Nathansona film ukazywał aborcję dziecka pięciomiesięcznego – nakręcone w nim sceny są tak makabryczne, że jeden z oglądających go lekarzy na specjalnym pokazie w Paryżu zwymiotował i zemdlał. Film był nominowany do Oscara w kategorii dokumentów.
Komentując radykalną zmianę swoich poglądów, Nathanson mówił: – Z medycznego punktu widzenia nie ma żadnych przesłanek usprawiedliwiających dokonanie aborcji. Poziom medycyny jest obecnie tak wysoki, że każdą kobietę jesteśmy w stanie przeprowadzić bezpiecznie przez okres ciąży. A kiedy jest naprawdę chora, to właśnie aborcja może ją zabić. Dla wszystkich światłych i uczciwych lekarzy jest jasne, że nie ma żadnych przesłanek pozwalających na dokonanie aborcji. (…) Zezwolenie na przerywanie ciąży oznacza planowe niszczenie tego, co z całą pewnością jest życiem człowieka. Sądzę także, że jest to niedający się niczym usprawiedliwić akt barbarzyństwa. Haniebnym przyjęciem wyższości siły nad racją. Jako naukowiec wiem – nie sądzę, lecz wiem – że życie człowieka zaczyna się od poczęcia. Jeśli w tej sprawie mielibyśmy nie mieć dość odwagi, mielibyśmy zawieść, zwlekać lub być niepewnymi, jeżeli mielibyśmy stracić choćby chwilę, historia nigdy nam nie wybaczy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













