Trzeba iść, nie czekać...

Z ks. Zbigniewem Kucharskim, asystentem generalnym Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i konsultorem Rady ds. Młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Kamila Tobolska
Czyta się kilka minut

 

Z ks. Zbigniewem Kucharskim, asystentem generalnym Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i konsultorem Rady ds. Młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski rozmawia Kamila Tobolska

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, czyli KSM, to organizacja z przedwojennymi tradycjami. W ciągu tych lat przez jej szeregi przewinęły się tysiące młodych ludzi. Co ich przyciągnęło do KSM-u? A może inaczej, co jest istotą jego działalności?

− KSM z założenia jest organizacją apostolską. Formuje młodych ludzi w tym kierunku, aby byli zdolni do aktywnego uczestnictwa w świecie i chcieli ten świat przemieniać. Nasi członkowie starają się wchodzić z wartościami ewangelicznymi w życie społeczne i obywatelskie. A nie jest to przecież proste. Dodatkowo, prawdziwe apostolstwo i prawdziwe starcie ze światem wymaga mądrości, która wpływa na skuteczność. Członkowie KSM-u powinni też odznaczać się odpornością na trudności i zdolnością do dużego wysiłku. Nie da się przemieniać świata tak, żeby uniknąć wysiłku i czasami nawet autentycznego zmęczenia, wciąż będąc radosnym.

 

Zapewne łatwiej podjąć taki ewangelizacyjny wysiłek grupowo?

− Dokładnie tak. Zresztą świadectwo pojedynczego chrześcijanina nie wyczerpuje całej formuły chrześcijaństwa. Ważne jest jeszcze prowadzenie dzieł apostolskich w sposób zorganizowany, przez grupy. Tak, jak ma to miejsce w różnych organizacjach kościelnych, w tym także w KSM-ie. To stowarzyszenie zostało reaktywowane ze względu na młodzież, którą Bóg powołuje do apostolstwa, by dać im warunki i możliwości do realizacji tego powołania. A ich powołaniem jest po prostu uczestniczenie w misji Kościoła przez zorganizowane apostolstwo.

Czyli członkowie KSM-u to ludzie, którzy myślą nie tylko o sobie, o własnej formacji, ale wychodzą do innych.

− W pierwszej kolejności wychodzą do młodych, którzy są gdzieś na obrzeżach Kościoła, albo pogubili się w życiu. W przypadku „KSM-owiczów”, to jest kwestia powołania przez Boga do tego, aby dawać innym świadectwo i świadomie angażować się w życie Kościoła. Powiedzmy sobie jasno: do KSM-u trzeba mieć powołanie, tak jak do seminarium czy zakonu. Trzeba też mieć osobowość i charakter sprzyjający pracy zespołowej, a umysł zdolny do tworzenia planów i koncepcji oraz podejmowania przedsięwzięć. Mówiąc żartobliwie, jak komuś „drukowane szkodzi na oczy”, to się do KSM-u nie nadaje.

Z tego co Ksiądz powiedział, wnioskuję, że KSM to stowarzyszenie formujące elity. Czy to dobry kierunek?

− Jak najbardziej. Przecież w Kościele bardzo potrzebna jest elita katolików świeckich. Jako naród przez ostatnie 300 lat ponieśliśmy w tym obszarze ogromne straty. Tym samym polskiemu Kościołowi katolickiemu brakuje prawdziwych elit. Trzeba jednak w tym miejscu wyjaśnić, iż przynależność do elity nie polega na tym, że wyuczymy się materiału na egzamin i pomyślnie go zdamy. Do tego trzeba mieć mentalność, odpowiednią psychikę i odpowiedni sposób myślenia. Kto dzisiaj na przykład ze świeckich czyta papieskie encykliki i adhortacje? Zdarza się, że i my, księża mamy z tym problemy. Tak więc odbudowanie elit katolickich nie jest prostą sprawą. Wiąże się to z tym, że środowiska te muszą być także sprawne, jeśli chodzi o oddziaływanie na świat. Myślę, że nie bardzo można nazwać elitą tych, którzy wygłaszają mądrości, a nie wiedzą, co to jest dar umiejętności. Ludzie należący do elity muszą być jednocześnie mądrzy i skuteczni.

W KSM-ie dba się również o to, aby młodzi ludzie byli wzbogaceni duchowo. Jak wygląda prowadzona przez was formacja religijna?

− Nie różni się ona specjalnie od tradycyjnej. Proponujemy naszym członkom udział w cotygodniowych spotkaniach formacyjnych i konferencjach. Kładziemy także nacisk na adorację Najświętszego Sakramentu, spowiedź i weekendowe rekolekcje na przykład wielkopostne. Wykorzystujemy więc normalne narzędzia formacji religijnej. Ale mamy też dużo akcentów formacji apostolskiej. Zależy nam na tym, aby młody człowiek świadomie budził w sobie relację z Bogiem, z której wynika jego odpowiedzialność za drugiego człowieka. Czyli mówimy: nie zajmuj się wyłącznie sobą, ale w imię Boga wchodź w świat. I to jest pewna specyfika naszej formacji.

Czy Księdza zdaniem tego właśnie młodzież szuka w Kościele?

− Trudno generalizować. Każdy człowiek jest inny. Jeden przychodzi do Kościoła, bo szuka wspólnoty. Drugi, bo został przez kogoś przyprowadzony. Trzeci natomiast, bo coś przeczytał i go to zainteresowało. Z kolei czwartego przyciągnęło jakieś ciekawe wydarzenie zorganizowane przez katolików. Różne są więc powody, ale najważniejsze jest to, żeby wszystko kończyło się odkrywaniem Boga.

 

A może warto wchodzić z Dobrą Nowiną w te obszary życia, które są młodym ludziom bliskie?

− Oczywiście. Patriarchalne podejście do sprawy nie ma tutaj racji bytu. Jeśli młodych nie ma w Kościele, to tym bardziej trzeba iść tam, gdzie oni są. Nie czekać, tylko wyjść do nich. Wyjść z propozycjami związanymi z ich zainteresowaniami, sportem, turystyką. KSM stara się to robić. Mamy w całym kraju mnóstwo takich ofert. Proponujemy spływy kajakowe, wyprawy rowerowe czy obozy językowe, a wszystko to łączy się z pewnymi elementami formacyjnymi.

Z tego co wiem, KSM doceniał wychowanie przez sport od początku swojego istnienia.

− Świetnym tego przykładem jest chociażby klub piłkarski Lech Poznań. U jego początku, a było to po I wojnie światowej, stał właśnie KSM. Oczywiście nie chodziło tylko o to, żeby chłopcom umożliwić grę w piłkę, ale także o to, aby stworzyć środowisko, które będzie prowadziło pracę wychowawczo-formacyjną. Zresztą w tym czasie różne organizacje młodzieżowe wyrastały w Polsce jak „grzyby po deszczu”. W ten sposób ujawniały się grupy działające wcześniej w strukturach podziemnych. W czasie rozbiorów Polski nasi przodkowie wiedzieli bowiem, że trzeba się organizować i wspierać. I tak, KSM przed II wojną światową skupiał 350 tys. osób i był bardzo silną organizacją.

Teraz pozostaje nam iść z duchem czasu...

− Tak jak rozwija się świat, tak samo Kościół katolicki powinien ewoluować w sposobach i metodach duszpasterskich. Jan Paweł II uświadamiał nie tylko księżom, że potrzebna jest nowa ewangelizacja. My nie potrzebujemy nowej Ewangelii, potrzebujemy nowej ewangelizacji! Nowej w metodach i w sposobach. Ale jednocześnie papież podkreślał, że ani metody, ani sposoby nie zastąpią mojego osobistego świadectwa. Niestety, obecnie zauważam, że młodzież ma zbyt rzadko kontakt z dorosłymi opierający się na relacji Mistrz−uczeń. A młody człowiek potrzebuje, żeby go duchowo poprowadzić. Przecież jako ksiądz nie jestem od tego, żeby młodemu człowiekowi wmawiać, że jest Bóg. Jestem od tego, aby pomóc mu Go poznawać, tak, żeby sam odkrył, że Bóg żyje, działa i go kocha.

 

A co Księdza zdaniem najbardziej utrudnia młodym doświadczenie Boga?

− Młodzi często są w tym świecie popychani w kierunku egoizmu czy narcyzmu, co utrudnia kontakty międzyludzkie, ale także i z Bogiem. Zasada jest prosta: im więcej dzielisz się Bogiem, tym bardziej sam Go doświadczasz. Jeśli młody człowiek nie jest „skostniały” duchowo, intelektualnie czy emocjonalnie i jest aktywny, to ukierunkowując się na Boga może pięknie pogłębiać z Nim swoją relację. Ale trzeba pamiętać, że Bóg to nie jest „wrona, która na byle kołku siada”. Młody człowiek musi też wychodzić w stronę Boga, dążyć do Niego, wtedy dochodzi do nawiązania relacji personalnej. Bóg jest żywy, ale jak Go doświadczyć, jeśli ktoś ciągle zachowuje się, jak stojący lodowiec? W KSM-ie składamy więc młodym propozycję: chcesz odkryć Boga, to chodź, nie czekaj...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2010